"Mały" trzymaj się! Walcz. Jesteśmy z tobą – przyjaciele Karola Wojciechowskiego (32 l.) nie odpuszczają. Wspierają go, jak tylko mogą. Karol walczy o życie, walczy z rakiem...
Mówi się, że nie ma nic cenniejszego od prawdziwej przyjaźni. Jest. Życie. Ale dzięki prawdziwej przyjaźni łatwiej jest toczyć nierówną walkę z okrutną chorobą. Nawet gdy opada się z sił są przyjaciele, którzy nie pozwalają się poddać. Tak jest w przypadku Karola Wojciechowskiego, który toczy walkę ze złośliwym chłoniakiem.
- Nie pozwolimy mu się poddać – mówią przyjaciele Karola. - To byłoby nieuczciwe. Tak wyjątkowi ludzie, jak Karol, nie mogą przegrać tej walki. Ma dla kogo żyć, ma wyjątkowa żonę, cudowne dzieci i ma nas...
Jak koszmarny sen
W marcu 2017 roku u Karola zdiagnozowano nowotwór, który okazał się być złośliwym chłoniakiem. Karol przyjął już kilkanaście zabiegów chemioterapii, jest także po przeszczepie komórek macierzystych, które miały gwarantować życie w zdrowiu na długie lata. Niestety, po dwóch miesiącach wrócił na oddział Centrum Onkologii w Warszawie i po raz kolejny jest poddawany chemioterapii.
- Był to dla nas szok – mówi Paweł Koziatek, jeden z przyjaciół Karola. - Naprawdę wierzyliśmy, że pierwsza chemia i przeszczep komórek pomogą. Nadal wierzymy, że ten koszmarny sen się skończy, że wszyscy obudzimy się z niego z Karolem wciąż wśród nas.
Przyjaciele są z Karolem
32-letni Karol Wojciechowski od 12 lat jest zawodowym strażakiem. Najpierw trafił do ośrodka szkolenia w Olsztynie. To tam poznał Pawła Koziatka. Panowie zaprzyjaźnili się. Po szkoleniu trafili nawet do tej samej jednostki, czyli do KP PSP Szczytno.
- Karol to wyjątkowy chłopak, nasze rodziny zaprzyjaźniły się niemal od razu – wspomina. - Ale nie ma w tym nic dziwnego, bo tak koleżeńskiej osoby, uczynnej, dbającej o innych, gotowej nieść pomoc nigdy wcześniej nie spotkałem. Poza tym nie jestem jedynym przyjacielem Karola. Są też inni: Tomek, Marcin...Liczba przyjaciół wokół Karola świadczy tylko o tym jaki to wyjątkowy człowiek...
„Mały” trzymaj się
Młodszy aspirant Karol Wojciechowski to też wyjątkowy strażak. Mistrz województwa w drabinie hakowej, miłośnik halowej piłki nożnej.
- Rodzina to bez wątpienia jego pierwsza miłość, ale straż i sport zajmują drugie miejsce – mówi Paweł Koziatek. - Zawsze jest gotowy na wyjazd do akcji. Zawsze...
Czasami dochodziło do śmiesznych sytuacji, bo bywało, że po służbie mieliśmy dyżur telefoniczny. Do mnie zadzwoniono, a do Karola nie, to potem był rozczarowany, że nie pojechał do akcji. Potem ustaliliśmy, że zawsze jeden do drugiego będzie dzwonił, abyśmy razem do wszystkich akcji jeździli. Ale to nie jedyne zabawne historie z naszego życia. Karol jest wysokim mężczyzną, ja z kolei dużo niższym, i tak na przekór nasi wspólni znajomi nadali nam jednakowe ksywki „Mały”. Bywa, że w strażnicy ktoś krzyczy „Mały” i natychmiast meldujemy się obaj...
Przyjaciele walczą o życie
Jak mówią przyjaciele Karol to skromny i nieśmiały człowiek, ale czujący wielką potrzebę pomagania innym. Dziś sam potrzebuje pomocy... - O chorobie Karola dowiedzieliśmy się w marcu, przez przypadek, bo sam nic nam nie powiedział, nie chciał nas martwić, po raz kolejny nie myślał o sobie, a o nas – mówi Paweł. - Taki właśnie jest. Dziś my jako jego przyjaciele chcemy też stanąć na wysokości zadania, i pomóc Karolowi. Cała machina ruszyła. Namówiliśmy go do zbiórki pieniędzy potrzebnych na badania, konsultacje. Naprawdę nie było to łatwe. Część z nas szuka Karolowi specjalistów za granicą. Tłumaczymy dokumentację. Robimy to, bo tak powinni postępować przyjaciele. Zdaję sobie sprawę, że czasem mogą być to działania wbrew Karolowi. Ale chyba tak trzeba... - opowiada Paweł. - Uwierzcie nam: Karol doszedł do wszystkiego sam, swoją ciężką pracą, profesjonalizmem. Właściwie każdy, kto poznał osobiście Karola wie, że jest to po prostu dobry człowiek.
Dobry człowiek potrzebuje pomocy
Przyjaciele Karola apelują o pomoc w zbiórce pieniędzy potrzebnych na diagnostykę i leczenie. - Liczy się każdy gest, nawet ten najmniejszy – mówi Paweł Koziatek.
- To nawet nie chodzi o pieniądze, a o to, aby Karol uwierzył, zobaczył że jesteśmy z nim, aby zyskał znowu wiarę, nadzieję w wyzdrowienie. Bo naprawdę ma dla kogo żyć, dla cudownej żony Magdy, córki Julki, synka Michała i dla nas...
Fot
Rodzinna radość, widoczna na fotografiach, jest obecnie wspomnieniem i... marzeniem.
Panie Karolu nie przejmować się krytyka. I tak jest Pan ładniejszy od Kiersikowskiego
Romek
2026-04-19 18:22:04
A filmiku z detonacji nie ma? Łee...
Jan
2026-04-19 18:20:07
Strzeżcie się przestępcy, świecący i pijacy nad jeziorami. Oto nadjeżdżają Moto diabłyyyy
Daniel
2026-04-19 13:54:10
Brawo brawo brawo Dalszego rozwoju
Jianna
2026-04-18 06:20:04
Wieś. tańczy i śpiewa W sweterku...w Parlamencie Europejskim Koszmar .
Joanna
2026-04-17 17:48:37
no to jest cudowne, obraz upadku, rzadow DEWELOPERUCHÓW
StaryMilicjant
2026-04-17 15:19:47
A na zdjęciu ostatnim: To wszystko kiedyś będzie Twoje. Co? Te zasłony? Znawcy wiedzą o co chodzi
Tytus
2026-04-17 04:56:38
Dla mnie ten tekst to marksizm: kobieta = „klasa pracująca”, wykonująca darmową pracę, mężczyzna = „klasa posiadająca”, korzystająca z tej pracy, rodzina = „fabryka reprodukcji społecznej”, tradycja = narzędzie utrzymania nierówności, macierzyństwo = forma ekonomicznego przymusu. A gdzie w tym wszystkim miłość czy autor rozumie, że robimy rzeczy bezinteresownie w imię wyższych wartości. Nie wiem w jakim otoczeniu obraca się autor, ale w moim znam wielu mężczyzn, którzy są wspaniałymi mężami i ojcami.
Taki Tam
2026-04-16 16:14:46
Brawo!!! Coś takiego marzyło mi się w Szczytnie od dawna, a gdy przeczytałam na stronie www parafii św.Brata Alberta w zakładce Demografia parafii takie słowa \"Pustych domów i mieszkań w granicach parafii jest około 28%, co odpowiada 914 niezamieszkanym pomieszczeniom\", to się przeraziłam. Jeśli w każdej z pozostałych czterech parafii jest też po kilkaset pustostanów - to kłopot z brakiem lokali i z bezdomnością bezdomnych z konieczności byłby chyba z głowy...
Tutejsza
2026-04-16 14:36:51
Litosci, jaką perla. Chyba Perła piwo walającą się tam po śmietnikach. Zróbcie zdjecua bardziej wstydliwym miejscom. Przecież tamnic się nie dzieje. Nawet lokalu w końcu nie wybudowali. Tam nawet nie ma co zjeść niestety oprócz kebaba a nawet jeden kebab się zamknął. Idźcie tam mieszkać i pracować to zobaczymy jaka to perla w koronie. Tereny może i piekne ale bieda aż piszczy. Gdyby warszawiacy nie stawiali tam domków to by prawie nikogo tam nie było.
Jan
2026-04-16 07:17:27