Tytuły mistrzowskie uzyskują nie tylko sportowcy. Laury można zdobywać w najróżniejszych dziedzinach, praktycznie w każdej. Także w takiej, jak prowadzenie dyskotek. I w tej właśnie dziedzinie tegorocznym mistrzem Polski został Mateusz Wilga ze Szczytna.
Najlepszy wśród disc jokerów ma zaledwie 24 lata. Od ponad roku mieszka i pracuje w Warszawie, jednak to w Szczytnie urodził się, wychował, wyuczył, kilka lat pracował na lotnisku w Szymanach, ale przede wszystkim tu rozpoczął drogę na dyskotekowe szczyty.
Młodzieńcze początki
Muzyka interesowała go zawsze, szczególnie gdy w prezencie pod choinkę dostał odtwarzacz MP3. Później, jeszcze w czasach podstawówki, była szkolna dyskoteka z DJ-em...

Mistrz Polski Mateusz Wilga.
- Byłem zauroczony jego konsolą. Cały wieczór spędziłem gapiąc się na poczynania DJ-a. Bardzo chciałem być wtedy na jego miejscu – wspomina Mateusz. - I starałem się o to w następnych latach. Kolejnym krokiem do wymarzonego zajęcia było pozyskanie specjalnego programu komputerowego o nazwie Virtual Dj. Dzięki niemu, za pomocą myszki i klawiatury, mogłem miksować ze sobą dwa utwory jednocześnie.
Później było gimnazjum (w którym naukę rozpoczął w 2011 roku) i kolejne szkolne imprezy. Pierwszą dyskotekę przygotowywał wraz z kolegą.
- Wydrukowaliśmy wtedy plakaty, przygotowałem, według mnie, najlepsze utwory i przeprowadziłem pierwszą swoją imprezę, na którą przyszła garstka osób. Nie zachowałem składanek muzycznych, które wtedy przygotowałem, ale dziś wiem, że była to straszna amatorszczyzna – dodaje ze śmiechem.
Mimo to informacja o jego diskdżokejskich umiejętnościach zaczęła się rozprzestrzeniać, podobnie jak zawiść tych rówieśników, którym pasji i chęci do ich realizacji zabrakło. - Musiałem sobie wtedy poradzić także z pojawiającym się hejtem – przyznaje.
„Agaton” utorował drogę
Jako 16-latek, korzystając z nieobecności mamy, wybrał się do klubu. Przełamał naturalne obawy prosząc grającego tam DJ-a o możliwość zaprezentowania się.

- Do tej pory zastanawiam się, jakim cudem dostałem taką szansę, by w następny piątek wieczorem zagrać w klubie przez godzinę. Już po 15 minutach grania na klubowej konsoli, z jaką miałem do czynienia po raz pierwszy, miałem ochotę zapaść się pod ziemię. Byłem załamany – opowiada Mateusz. - Jednak właściciel klubu zapytał czy za tydzień również chcę przyjść. Od tamtego momentu przez kolejne 3 lata grałem w klubie jako rezydent. Klub nazywał się Agaton, a prowadził go Sylwester Myślak, któremu serdecznie dziękuję za tak wielką szansę, którą wtedy otrzymałem.
Działalność w Agatonie to także czas nawiązywania znajomości z innymi, bardziej doświadczonymi DJ-ami, szlifowania umiejętności i poszukiwania własnego stylu. Pomocny był internet i filmiki prezentujące „wyczyny” disc jokerów z najwyższej półki.
- Najpierw natknąłem się na filmik pt. Mistrz Polski DJ-ów 2011. W 20-minutowym materiale był video set DJ'a o pseudonimie Phobia. Obejrzałem ten materiał wiele razy. Byłem pod wrażeniem jego umiejętności, które później próbowałem przełożyć na moją konsolę. Po kilku godzinach część elementów udało mi się powtórzyć – wspomina mistrz Polski DJ-ów z 2022 roku. - Później słuchałem składanek innych twórców. Każdy z DJ-ów miał swój unikalny styl, a ja zacząłem pracować nad moim i go intensywnie rozwijać.

Pierwsze niepowodzenia i sukcesy
Na udział w Mistrzostwach Polski DJ-ów Mateusz odważył się w 2019 roku. W ramach eliminacji przygotował 20-minutową składankę (zwaną setem), nagrał ją (i siebie) na video i przesłał organizatorom. Do konkursu stanęło 180 DJ-ów. Mateusz znalazł się w gronie 30 najlepszych – finalistów.
- Cieszyłem się jak dziecko – opowiada. - Ale później nie było już tak miło. Podczas finału każdy z uczestników losował pendrive z muzyką wybraną przez jury, następnie przez 20 minut na konsoli bocznej mógł sprawdzić materiał i ułożyć z tego seta o długości 10 min, którego ostatecznie prezentował przed jury. Ten pierwszy pokaz na wydarzeniu najwyższej rangi był dla mnie bardzo, ale to bardzo stresujący. Tym razem moje umiejętności były jeszcze za słabe, a do ścisłego finału kwalifikowało się zaledwie trzech uczestników. Udział w tych mistrzostwach miał jednak swoje zalety. Musiałem nauczyć się pokonywać stres.
Kolejne mistrzowskie próby
W lutym 2020 Mateusz Wilga wziął udział w kolejnych zawodach, o mniejszej randze, ale za to z pierwszym sukcesem, bo wygrał. Później konkursowe zmagania przerwał covid. Czas pandemii młody DJ poświęcił na ćwiczenia w domowym zaciszu. W lipcu tego roku, gdy sytuacja lekko zaczęła się uspokajać odbył się pierwszy konkurs regionalny o nazwie Mazurskie Mistrzostwa DJ-ów.

- Przygotowałem się najlepiej jak potrafiłem, a owocem tej pracy była kolejna wygrana, zostałem Mazurskim Mistrzem DJ-ów 2020 – mówi Mateusz.
Gdy pandemia znów wzięła górę grudniowe Mistrzostwa Polski 2020 zostały przełożone na luty 2021 roku. - Wiedziałem, że tytuł jest w moim zasięgu, ale zająłem 4 miejsce, nie kwalifikując się do finału. Byłem bardzo blisko, ponieważ zabrakło mi tylko jednego punktu do kolejnego etapu. Podobnie było podczas kolejnych zmagań, już „regulaminowych”, czyli w Mistrzostwach Polski 2021, które Mateusz ponownie ukończył tuż za podium.
Rozwój kariery i wymarzone laury
Rok 2022 to już pokaz umiejętności nie tylko w kraju.
- W marcu zostałem zaproszony do zagrania podczas Snow Show Music Fest, który odbył się w francuskich Alpach. To była jego pierwsza impreza za granicą i zupełnie nowe doświadczenie. W lipcu 2022 wziął udział w kolejnej edycji Mazurskich Mistrzostw DJ-ów i ponownie je wygrał. - Podczas prezentacji byłem zupełnie swobodny, nie czułem żadnego stresu, wysiłku, obciążenia wspomina. Widziałem, że jestem w naprawdę dobrej formie i tym razem, w grudniu, mam szansę na mistrzowski tytuł krajowy – opowiada.
Przygotowania rozpoczął już w październiku, starając się opracować materiał, spełniający wszystkie, wysokie wymagania, którymi kieruje się jury. To kreatywność, dobór utworów, technika miksu oraz kontakt z publiką. Pomyślnie przeszedł eliminacje i półfinały. - Spośród 30 uczestników miałem największą liczbę punktów. Znalazłem się w gronie trzech finalistów. Grałem jako drugi. Opuścił mnie wcześniejszy stres, byłem skupiony wyłącznie na muzyce, na tym, co robię przy konsoli.

Czułem, że poszło mi dobrze, ale świetni byli też konkurenci. Około godziny 2:00 (finał rozpoczął się o północy) nastąpiło ogłoszenie wyników. I wtedy padło moje nazwisko z dodatkiem: nowy Mistrz Polski DJ-ów. To było spełnienie marzeń. Emocje były ogromne,pojawiły się nawet łzy wzruszenia - relacjonuje Mateusz Wilga. - Główna nagroda to Złota Płyta Mistrza Polski. Kolejne nagrody to kontrakty do najlepszych klubów w Polsce oraz nagrody o wartości 20 000 zł.
Tytuł Mistrza Polski to otwarta furtka do rozwoju i kariery. - Jest to bardzo dobra reklama, która z pewnością przyniesie ze sobą wiele korzyści, które muszę i zamierzam mądrze wykorzystać.
Oby się udało uruchomić basen w Pasymiu.
Matka
2026-03-26 21:06:26
Ja bym byl ostrożny w twierdzeniach, że strzelnica jest niebezpieczna. Ile osób ginie każdego dnia ma polskich drogach a o ilu ofiarach strzelnic czytamy i słyszymy w mediach? Szczerze to ewentualnie coś o poligonach było ale kiedy ktoś zginął w okolicach strzelnicy?
Jan
2026-03-26 17:23:38
Brawo panie radny, kiedy zapisy do klubu
Bodzio
2026-03-25 13:12:51
To chyba jedyny dobry pomysł tego Pana. Uważam że potrzebna nam strzelnica, 20l temu sam w szkole się uczyłem, teraz z chęcią bym sobie nabył broń ( mam uprawnienia) ale jeździć gdzieś daleko by godzinę postrzelać mi się nie chce.
Łukasz
2026-03-25 07:59:36
W czynię społecznym tego nie robi, ciekawe jakie będą stawki. Może dla mieszkańców szczycionka będzie wynajm gratis????????
Aro
2026-03-24 18:16:40
Panie hmmm…. Polak. Jakby na to nie patrzeć pana komentarz to wręcz podręcznikowy przykład rosyjskiej propagandy i dezinformacji. A konkretnie możemy tam wyczytać iż: 1. Putin to gołąbek pokoju z gałązką oliwną w dziobie, który mógłby już dawno nas zaatakować i zmieść z powierzchni ziemi. I jeszcze na dodatek humanitarnie, bo nikt by nie zdążył nawet broni z kabury wyjąć. Ale łaskawie póki co odpuszcza. 2. Polskę atakują zgodnie z narracją Kremla wyłącznie Ukraińcy dyszący do nas nienawiścią i odpalający w naszym kierunku resztki swojego nędznego zresztą uzbrojenia. 3.Nie ma sensu prowadzić szkoleń obronnych, bo i tak ruscy mają najlepsze uzbrojenie, lecz tu z zachwytu wkradł się niestety błąd, bo groźne naprawdę Iskandery lecą z prędkością ok. 7500 a nie 20000 km/h jak pan napisał. Co pana inspiruje do pisania takich gniotów? Pół biedy, gdy jest to pisane na zlecenie za słabe niestety rubelki. Gorzej, gdy po prostu z głupoty.
Wiesław Mądrzejowski
2026-03-24 16:20:49
Srata - tata jak mawia przyszły premier, to dlaczego p. Żuchowski lider partii przyszłego premiera zaczął już budowę strzelnicy?
Partyzant
2026-03-24 12:51:46
Ach, jak zwykle Niemcy! To oni nas obarczyli tym - podobno - niepotrzebnym lotniskiem w Szymanach. No po prostu czysta głupota! Po co mieć lotnisko? Hmm - nie poważę się na odpowiedź.
Zaciekawiony
2026-03-24 11:57:15
Ten facet swoją prywatną firmę doprowadził do bankructwa , a co takiego można mu zaufać przy strzelnicy braku bezpieczeństwa i spokoju
zdysk
2026-03-24 11:26:02
Ten argument uwielbiam \"Wystarczy zobaczyć, co się dzieje na świecie. Ja się dziwię, że ktoś się temu sprzeciwia \" czli będziemy uczyli się strzelać do dronów i rakiet? xd...Rozumiem że złożył Pan też odpowiednie oświadczenie, iż bierze na siebie całą odpowiedzialność za ewentualne wypadki, lub gdy jakaś zbłąkana kula jednak wyleci ze strzelnicy i nie daj Boże trafi postronnego człowieka?
nikoś
2026-03-24 10:20:38