Sobota, 22 Czerwiec
Imieniny: Pauliny, Sabiny, Tomasza -

Reklama


Reklama

Moje trzy zdania – felieton Wiesława Mądrzejowskiego


Dziś o przedwyborczej walce, tężni solankowej i losach hotelu „Leśna”.


  • Data:

1. Przedwyborcza walka rządzącej kliki o utrzymanie się przy korycie wkracza w ostateczną fazę, reżim sięga po zrewitalizowaną wunderwaffe, czyli wodza wszystkich wodzów, który bohatersko podniesiony z łoża boleści stara się kolejny raz przekupić wkurzonych rolników wpuszczonych w pszenicę przez pisowskich ministrów rolnictwa polskiego i europejskiego, a ci jak zwykle wykazali się właściwą swojej partii nieudolnością w zarządzaniu kryzysem więc aby odwrócić uwagę trzeba użyć środków radykalnych, wobec czego powołano czerezwyczajną komisję, ale nie może ona jeszcze, póki co, zamknąć Tuska, którego prezes boi się jak ognia, więc ma pozbawić go na początek możliwości kandydowania w wyborach, czyli odebrać prawa obywatelskie bez sądu, bo i tak wiadomo, że sąd najwyższy jest jednoosobowy i mieści się na Żoliborzu.


Reklama

 

 

2. W Szczytnie oficjalne otwarto solankowej tężni, efekt obywatelskiego projektu zrealizowanego, co warto przypomnieć, według założeń jego pomysłodawcy a nie ersatzu, jaki został nam zaproponowany przez urzędników i całe szczęście, bo kręcenie przy obywatelskich projektach, jak się okazuje przy okazji następnego z nich, może się okazać, w przeciwieństwie do tężni, bardzo niezdrowe, na razie skutkuje zbiorową amnezją sygnatariuszy, których podpisy pod nim podobno złożono, a straszliwie długotrwałą diagnostykę w leczeniu tej prostej choroby prowadzi prokuratura.

 

 

3. Żal powoli popadającej w ruinę sławetnej „Leśnej”, której dziś nikomu już nie opłaca się prowadzić, więc może krótka historyjka o najmłodszej chyba w historii tej restauracji klientce tamtejszego baru, którą była pod koniec lat 70. moja czteromiesięczna wówczas córeczka, a wybrałem się z nią wtedy do lasu na spacer, podczas którego zaskoczyła nas letnia ulewa i nie pozostało nic innego, jak wejść do knajpy i przebrać w suche ciuszki na ladzie bogato zaopatrzonego wówczas baru, zaś przytomna pani bufetowa poczęstowała nas gorącą herbatką, dla taty nieco wzmocnioną, do czego dziś mogę się już przyznać.

Reklama

W A M



Komentarze do artykułu

Polak

AD.1 Panie Wiesławie, to nie jest żadna przedwyborcza walka, tylko zwykły spektakl, w którym udział biorą wszyscy zjednoczeni aktorzy, z teatru na Nowogrodzkiej. Pozwólmy jeszcze aktorom grać, niech ich alternatywny pato-świat JESZCZE trwa, zachwalajmy Downalda Pluska, podziwiajmy inteligencję Masterjusza Morawicka, bijmy brawo dla Jadosława Kwęczyńskiego, pomódlmy za Grigorija Von Brawna, posłuchajmy repertuaru Kwikkiza. Jest dla nas alternatywa, ale nie czas jeszcze o niej wspominać. Szczęść Boże :)

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama