Józef Zapatka – zapomniany bohater plebiscytu
Józef Zapatka jest nieco zapomniany i pomijany w naszej lokalnej historiografii, a przecież odegrał bardzo ważną rolę w okresie poprzedzającym plebiscyt na Warmii, Mazurach i Powiślu. W 1919 roku, jako 22-letni młodzieniec wraz z Bogumiłem Linką, Adamem Zapatką, do których później dołączył Zbigniew Lewandowski, wyjechał do Paryża, gdzie spotkali się m.in. z francuskim marszałkiem Ferdynandem Fochem, brytyjskim premierem Lloydem Georgem oraz twórcą Armii Polskiej we Francji - gen. Józefem Hallerem.
Konferencja w Paryżu
Celem ich wyjazdu, który był zorganizowany w pełnej konspiracji przed władzami niemieckimi, było przekonanie przedstawicieli państw uczestniczących w konferencji pokojowej w Paryżu, że Mazury, podobnie jak Warmia i Powiśle, powinny zostać odłączone od Niemiec i przyznane Polsce bez plebiscytu. Był to o tyle ważny cel, że to właśnie podczas tej konferencji, po zakończeniu I wojny światowej, miały zapaść decyzje odnośnie do nowego podziału świata i ustalenie granic państwowych, a wszystko po to, by odbudować pokój, nie tylko w Europie.
Uczestnicy Konferencji byli świadomi, że obszar Prus Wschodnich w rezultacie plebiscytu zostanie i tak przyłączony do Niemiec, chociaż więzy rasowe i językowe, łączące miejscową ludność z Polską, mogą doprowadzić do powstania silnego ruchu polskiego, ale dopiero wówczas, gdy nie będzie to już miało większego znaczenia. I tak się później też stało.
Na początku roku 1919, a dokładnie 12 stycznia do Paryża zjechali przedstawiciele państw biorących udział w konferencji pokojowej. Przywiązywano do niej olbrzymią wagę. Miała ona uregulować wszystkie problemy sporne ówczesnego świata. Powszechnie głoszono, że będzie to pierwsza w dziejach konferencja demokratyczna, że przyjmie ona głoszony przez prezydenta USA W. Wilsona program kształtowania granic wg zasady etnicznej.
Na konferencję do Paryża przybyły przedstawicielstwa 27 państw sprzymierzonych i stowarzyszonych, a także Indii i czterech dominiów brytyjskich. Nie zostały zaproszone pokonane Niemcy wraz ze swoimi sojusznikami oraz Rosja Sowiecka. Zgodnie z założeniami, najważniejszym organem konferencji było zgromadzenie plenarne delegatów. Jak się później jednak okazało, o nowym porządku światowym decydować miały Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, Japonia i Włochy.
1916 r. Dorota i Jakub Zapatka z synem Józefem - Wagenfeld obecnie Olędry.
Polskę na konferencji w Paryżu reprezentowali premier i minister spraw zagranicznych Ignacy Paderewski oraz Roman Dmowski. W stolicy Francji wspierało ich kilkudziesięciu uczonych i polityków, którzy wspólnie tworzyli Delegację Polską. W marcu do Paryża na konferencję przyjeżdża także delegacja trzech Mazurów z powiatu szczycieńskiego, aby świadczyć w imieniu Polski i przyłączyć Warmię i Mazury bez plebiscytu. Jednym z nich był Józef Zapatka.
Wozowe Pole
Józef Zapatka urodził się we wsi Wagenfeld, zwanej z polska Wozowym Polem. Obecnie są to Olędry – niewielka miejscowość w gminie Wielbark. Rodzicami byli Jakub i Dorota z domu Szydlik. Ojciec młodego Józefa bardzo aktywnie udzielał się w ruchu gromadkarskim.
Jak pisze o gromadkarzach w jednej ze swoich książek znany i ceniony historyk niemiecki Andreas Kossert, rozwój tego ruchu rozpoczął się dokładnie 1848 roku, od założenia w Szczytnie Towarzystwa Chrześcijańskiego, dzięki któremu po raz pierwszy w dziejach Mazur ludność chłopska rozbudziła w sobie samoświadomość.
Ponadto należy dodać, że Mazurzy słynęli z religijnego nastawienia do życia oraz pobożności. Niemal wszyscy deklarowali, że pilnie uczęszczają do kościoła, że gorliwie biorą udział we wszystkich religijnych praktykach i starannie obserwują ceremonie kościelne. Aczkolwiek w tym, jak we wszystkich społecznościach, bywało jednak różnie. Pomimo tego, religijność Mazurów świadczyła o głębokiej duchowości tych ludzi i bardzo różniła się od religijności osób innych wyznań.
Rodzice Józefa Zapatki byli ewangelikami i otwarcie deklarowali swoją polskość m.in. poprzez prenumeratę wydawanego w Szczytnie „Mazura”, z którego jedyny ich potomek Józef, uczył się pod ich bacznym okiem czytać i pisać w języku polskim. Jakub Zapatka za nic zapewne miał jakiekolwiek kąśliwe uwagi z powodu okazywania swojej polskości, ponieważ był powszechnie szanowanym w okolicy gospodarzem, właścicielem dość sporego jak na owe czasy majątku, bo liczącego aż 25 hektarów ziemi uprawnej. We wspomnieniach młodego Zapatki dość często przewija się wątek, dotyczący używania w domu wyłącznie języka polskiego.
I wojna światowa
Pod koniec lipca 1914 roku wybuchła I wojna światowa. Dwa lata później 19-letni Józef Zapatka w stopniu kanoniera trafił na front. Być może ojciec starał się robić wszystko, aby uchronić jedynego dziedzica majątku przed wysłaniem na wojnę, ale ze względu na poniesione przez cesarską armię ofiary, Józef Zapatka, jak wielu innych swoich rówieśników, musiał zamienić ubranie na mundur i walczyć w tym bezsensownym i wyniszczającym pierwszym konflikcie zbrojnym o zasięgu globalnym.
W mundurze cesarskiej armii walczył m.in. nad Somą, która stała się symbolem koszmaru walk pozycyjnych I wojny światowej. Po trwających 4 miesiące zmaganiach straty sprzymierzonych wyniosły ponad 600 tys. ofiar, niemieckie – co najmniej 465 tys.
1916 r. Józef Zapatka przed wyjazdem na front.
Na szczęście w gronie ofiar nie było młodego Józefa. Dwa lata później, w 1918 roku nad przedpolach Paryża, walczył w bitwie nad Marną, gdzie wojska francuskie pod dowództwem Ferdynanda Focha powstrzymały ostatnią ofensywę niemiecką. Zapewne mu nawet wówczas do głowy nie przyszło, że niespełna rok później z dowódcą wojsk francuskich Ferdynandem Fochem, będzie osobiście rozmawiał podczas wizyty w Wersalu. Podczas wspomnianej bitwy Józef Zapatka został ranny wskutek wybuchu granatu, za co później otrzymał bardzo wysokie odznaczenie niemieckie – Żelazny Krzyż.
Z odniesionych ran został wyleczony, a następnie odesłany do domu. Po powrocie z frontu i zakończeniu działań wojennych, zaczął zupełnie inaczej postrzegać polityczną i społeczną rzeczywistość. Nie tylko za kordonem, ale i w domu coraz częściej mówiło się o odradzającym się państwie polskim. Niedaleko, bo zaledwie trzy kilometry od chałupy Zapatków, w dawnym zaborze rosyjskim, rodziła się niepodległa Polska, o której tak jak o Bogu, w domu mówiło się najczęściej i z pełnym szacunkiem.
Wraz z początkiem 1919 roku w paryskim Wersalu rozpoczyna się konferencja pokojowa kończąca I wojnę światową. Układ na niej zawarty, zgodnie z postanowieniami państw decyzyjnych, ma ustalić nowy porządek terytorialny w Europie. Zawarte ustalenia mają zagwarantować w Europie pokój. Powstały nowe państwa, wyznaczono nowe granice Węgier, Rumunii, Austrii, Czechosłowacji, Niemiec, Polski i ZSRR. W Wersalu toczą się również wielodniowe dyskusje między innymi na temat przywrócenia Polsce dostępu do morza, czy też włączenia Śląska w granice Rzeczypospolitej.
Ustalenia Traktatu Wersalskiego ostatecznie przywróciły Polsce niepodległość. Jednak odzyskanie zagarniętych niegdyś przez zaborców ziem nie było wcale łatwe. Na mocy postanowień utworzono Wolne Miasto Gdańsk, pod nadzorem Ligii Narodów, z własnym rządem, konstytucją i polityką gospodarczą. O ostatecznej przynależności państwowej Górnego Śląska, Warmii i Mazur mieli zadecydować mieszkańcy tych ziem w drodze plebiscytów.
Młody Józef Zapatka, dzięki wsparciu propolskich środowisk mazurskich, postanowił wraz z zaufanymi działaczami, w tajemnicy przed władzami niemieckimi, wyjechać do Paryża na konferencję i przedstawić mazurskie postulaty.
Fot.
1916 r. Dorota i Jakub Zapatka z synem Józefem - Wagenfeld obecnie Olędry.
1916 r. Józef Zapatka przed wyjazdem na front.
Fotografie pochodzą z archiwum rodzinnego
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

