Janusz Jacek Kwiecień, Andrzej Samek, Waldemar Popielarczyk i Grzegorz Groszyk – wspominają działalność Patrolu Obuwatelskiego w Spychowie.
- Patrol tak naprawdę nigdy nie został rozwiązany. Kiedy w wyniku jego ciężkiej pracy przestępczość zmalała do rozmiarów, iż zostaliśmy najbezpieczniejszą gminą w Polsce, to na nasz rynek wkroczyły 4 Agencje Ochrony. Nie było sensu dublować patrolowania miejscowości i wchodzić w paradę profesjonalistom, stąd zaprzestaliśmy naszych społecznych akcji. Można śmiało stwierdzić, że ,,Patrol” nadal działa tylko w ukryciu – mówi Waldemar Popielarczyk.
- Kiedy zaczynaliśmy naszą działalność policja odnotowała 107 usiłowań kradzieży, gdy nasza praca została dostrzeżona i odbieraliśmy nagrodę od Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji , takich zdarzeń odnotowano zaledwie 3. Widząc, że zagrożenie zniknęło, to i ludzie odpuścili sobie – potwierdza Janusz Jacek Kwiecień.
- Byliśmy młodzi, bardzo związani ze Spychowem i okolicą, i to kazało nam poświęcać swój czas, jeździć prywatnymi samochodami na regularnych dyżurach, ba…, nawet ryzykować życiem i zdrowiem. Kiedy goniliśmy przestępców, a wszystko po to, aby mieszkańcy i turyści mogli czuć się bezpiecznie – wspomina Andrzej Samek.
- Ten czas wyrobił w nas czujność i ona pozostała do dziś. Widać to, chociażby po tym, jak mieszkańcy naszej gminy reagują na zagrożenia, nigdy nie są obojętni – stwierdził Grzegorz Groszyk.
O tym, że ducha, który zjednoczył wszystkich w działaniu nie zaprzepaszczono, podkreślają wszyscy jednogłośnie. - On jest i przejawia się w pracy na rzecz naszej ,,Małej Ojczyzny”, jaką podejmuje Stowarzyszenie Przyjazne Spychowo - twierdzą.
A czy kiedy historia zatoczy swój krąg, ,,Patrol” wyjedzie do akcji? Znów pada odpowiedź jednym głosem: - Oczywiście, że wyjedziemy na patrol wraz z naszymi dziećmi, bo dziś nowe pokolenie przejmie pałeczkę. Dla nich też jest bardzo ważne, co dzieje się wokół. Walczyliśmy o zachowanie bezpieczeństwa Spychowa i ochronę dóbr naszych mieszkańców i będziemy czynić to dalej – podkreśla Grzegorz Groszyk.
Zjednoczyła ich ludzka krzywda, zostawiali własne rodziny, domy, pracę i jechali powstrzymywać kradzieże i rozboje. Ludzie wiedzieli, kto kiedy ma dyżur i czuli się bezpiecznie. Podczas akcji przestępcy niszczyli im samochody, ale nikogo to nie zastraszyło. Nikt nie zrezygnował z walki o bezpieczeństwo, swoje, swoich rodzin, czy znajomych, sąsiadów.
- Były takie dni, że chętnych do patrolowania było za dużo i trzeba było odmawiać – wspomina Zdzisław Włodzimierz Tunicki. Jak w każdej pracy trud przeplata się z przygodą. Pewnego dnia ,,Patrol” zauważył, że Połom opuszczają nocą dwa samochody na niemieckich numerach. Postanowiono za nimi pojechać. W przekonaniu, że to przestępcy, którzy kradną samochody, utwierdziło śledzących zachowanie kierowców, którzy w wielkim pośpiechu opuszczali gminę Świętajno. Podjęto więc konkretne kroki, poproszono o pomoc policję ze Szczytna, która zorganizowała zasadzkę na skraju lasu na drodze z Jerutek. Zatrzymano podejrzane samochody, a kierowców po wyciągnięciu na ziemie zakuto w kajdanki. Kiedy wszyscy znaleźli się na Komedzie Policji w Szczytnie okazało się, że to turyści a nie przestępcy. Policja przeprosiła za pomyłkę i jednocześnie podziękowała członkom „Patrolu” za czujność.
Wszyscy pamiętają, że na ognisku integracyjnym śmiechu było co nie miara, kiedy wspominano tamtą akcję. - Patrol nas zjednoczył, był wspólną odpowiedzią na potrzebę czasu, byliśmy razem i choć dziś bardzo wielu wyjechało za chlebem, a wiele rodzin już nie wróci, bo ich domy zostały sprzedane bądź nadal czekają na sprzedaż – to ludzie pamiętają, że razem można wszystko, a samemu niewiele – stwierdza Grzegorz Groszyk.
Wzajemną solidarność i ducha jednoczenia społeczności kontynuują: Nadleśnictwo Spychowo, Strażacy i Stowarzyszenie Przyjazne Spychowo. Tak jak wtedy, tak i dziś, ludzie biorą własne sprawy w swoje ręce i choć dyskretny monitoring wkracza w codzienność i zapisuje historię na twardym dysku, to nic nie zastąpi wzajemnej sąsiedzkiej troski.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23