Czwartek, 23 Kwiecień
Imieniny: Łukasza, Kai, Nastazji -

Reklama


Reklama

Co słychać w Patrolu Obywatelskim?


Kiedyś o bezpieczeństwo mieszkańców gminy Świętajno dbał miejscowy Patrol Obywatelski. Co się z nim dzieje dziś opowiadają nam jego założyciele: Janusz Jacek Kwiecień, Andrzej Samek, Waldemar Popielarczyk i Grzegorz Groszyk.


  • Data:

 

Janusz Jacek Kwiecień, Andrzej Samek, Waldemar Popielarczyk i Grzegorz Groszyk – wspominają działalność Patrolu Obuwatelskiego w Spychowie.

 

- Patrol tak naprawdę nigdy nie został rozwiązany. Kiedy w wyniku jego ciężkiej pracy przestępczość zmalała do rozmiarów, iż zostaliśmy najbezpieczniejszą gminą w Polsce, to na nasz rynek wkroczyły 4 Agencje Ochrony. Nie było sensu dublować patrolowania miejscowości i wchodzić w paradę profesjonalistom, stąd zaprzestaliśmy naszych społecznych akcji. Można śmiało stwierdzić, że ,,Patrol” nadal działa tylko w ukryciu – mówi Waldemar Popielarczyk.

 

 

- Kiedy zaczynaliśmy naszą działalność policja odnotowała 107 usiłowań kradzieży, gdy nasza praca została dostrzeżona i odbieraliśmy nagrodę od Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji , takich zdarzeń odnotowano zaledwie 3. Widząc, że zagrożenie zniknęło, to i ludzie odpuścili sobie – potwierdza Janusz Jacek Kwiecień.

 

 

- Byliśmy młodzi, bardzo związani ze Spychowem i okolicą, i to kazało nam poświęcać swój czas, jeździć prywatnymi samochodami na regularnych dyżurach, ba…, nawet ryzykować życiem i zdrowiem. Kiedy goniliśmy przestępców, a wszystko po to, aby mieszkańcy i turyści mogli czuć się bezpiecznie – wspomina Andrzej Samek.


Reklama

 

 

- Ten czas wyrobił w nas czujność i ona pozostała do dziś. Widać to, chociażby po tym, jak mieszkańcy naszej gminy reagują na zagrożenia, nigdy nie są obojętni – stwierdził Grzegorz Groszyk.

 

O tym, że ducha, który zjednoczył wszystkich w działaniu nie zaprzepaszczono, podkreślają wszyscy jednogłośnie. - On jest i przejawia się w pracy na rzecz naszej ,,Małej Ojczyzny”, jaką podejmuje Stowarzyszenie Przyjazne Spychowo - twierdzą.

 

A czy kiedy historia zatoczy swój krąg, ,,Patrol” wyjedzie do akcji? Znów pada odpowiedź jednym głosem: - Oczywiście, że wyjedziemy na patrol wraz z naszymi dziećmi, bo dziś nowe pokolenie przejmie pałeczkę. Dla nich też jest bardzo ważne, co dzieje się wokół. Walczyliśmy o zachowanie bezpieczeństwa Spychowa i ochronę dóbr naszych mieszkańców i będziemy czynić to dalej – podkreśla Grzegorz Groszyk.

 

Zjednoczyła ich ludzka krzywda, zostawiali własne rodziny, domy, pracę i jechali powstrzymywać kradzieże i rozboje. Ludzie wiedzieli, kto kiedy ma dyżur i czuli się bezpiecznie. Podczas akcji przestępcy niszczyli im samochody, ale nikogo to nie zastraszyło. Nikt nie zrezygnował z walki o bezpieczeństwo, swoje, swoich rodzin, czy znajomych, sąsiadów.

 

Reklama

- Były takie dni, że chętnych do patrolowania było za dużo i trzeba było odmawiać – wspomina Zdzisław Włodzimierz Tunicki. Jak w każdej pracy trud przeplata się z przygodą. Pewnego dnia ,,Patrol” zauważył, że Połom opuszczają nocą dwa samochody na niemieckich numerach. Postanowiono za nimi pojechać. W przekonaniu, że to przestępcy, którzy kradną samochody, utwierdziło śledzących zachowanie kierowców, którzy w wielkim pośpiechu opuszczali gminę Świętajno. Podjęto więc konkretne kroki, poproszono o pomoc policję ze Szczytna, która zorganizowała zasadzkę na skraju lasu na drodze z Jerutek. Zatrzymano podejrzane samochody, a kierowców po wyciągnięciu na ziemie zakuto w kajdanki. Kiedy wszyscy znaleźli się na Komedzie Policji w Szczytnie okazało się, że to turyści a nie przestępcy. Policja przeprosiła za pomyłkę i jednocześnie podziękowała członkom „Patrolu” za czujność.

Wszyscy pamiętają, że na ognisku integracyjnym śmiechu było co nie miara, kiedy wspominano tamtą akcję. - Patrol nas zjednoczył, był wspólną odpowiedzią na potrzebę czasu, byliśmy razem i choć dziś bardzo wielu wyjechało za chlebem, a wiele rodzin już nie wróci, bo ich domy zostały sprzedane bądź nadal czekają na sprzedaż – to ludzie pamiętają, że razem można wszystko, a samemu niewiele – stwierdza Grzegorz Groszyk.

Wzajemną solidarność i ducha jednoczenia społeczności kontynuują: Nadleśnictwo Spychowo, Strażacy i Stowarzyszenie Przyjazne Spychowo. Tak jak wtedy, tak i dziś, ludzie biorą własne sprawy w swoje ręce i choć dyskretny monitoring wkracza w codzienność i zapisuje historię na twardym dysku, to nic nie zastąpi wzajemnej sąsiedzkiej troski.



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama