Pośrodku malutkiego pokoiku stoi duży stół i sześć krzeseł. Nie ma biurka ze skórzanym fotelem, nie widać laptopa ani innych akcesoriów władzy. Na krześle pod zielonym dużym kwiatem siada bardzo ciepła dama....
Pośrodku malutkiego pokoiku stoi duży stół i sześć krzeseł. Nie ma biurka ze skórzanym fotelem, nie widać laptopa ani innych akcesoriów władzy. Na krześle pod zielonym dużym kwiatem siada bardzo ciepła dama. Wyrozumiała i serdeczna dla podwładnych, choć bardzo wymagająca zarówno od siebie samej, jak i dla innych.
Irena Anielska ze Świętajna jest dyrektorem szkoły, którą sama ukończyła. W jej rodzinnym domu nie było tradycji pedagogicznych. A mimo to w jej sercu, odkąd pamięta, była zawsze ta pasja - być nauczycielką. Szkołę Podstawową w Świętajnie ukończyła w 1971 r. ale nie zapomniała o szkole i powróciła do niej po zakończeniu studium nauczycielskiego w Szczytnie. - W Szczytnie poznałam wspaniałych ludzi, nauczycieli z duszą, którzy potrafili nie tylko nas nauczać, ale również wzbudzać w miłość do zawodu, który wypełnia dziś większą część mojego życia – wspomina z nostalgią pani Irena.
W 1977 r. otrzymała dyplom, a zaraz po tym wyszła za mąż. - Na początku mojej drogi życiowej bardzo chciałam założyć szczęśliwą, opartą na cieple i miłości rodzinę. Mieć dzieci, zbudować własny dom i uczyć w szkole – opowiada. Los nie kazał długo czekać na spełnienie. U boku młodej nauczycielki pojawił się mąż, który oprócz miłości wniósł w swoim wianie wyrozumiałość i szacunek. Wspólną ciężką pracą wychowali dwójkę dzieci. Syn - Przemysław uczy w Szkole Podstawowej w Świętajnie języka polskiego i wychowania fizycznego. Córka Edyta jest lekarzem i pracuje w szpitalu w Białymstoku. W Świętajnie stoi własnoręcznie zbudowany dom. -
- Swoją pierwszą pracę rozpoczęłam w Przedszkolu w Kolonii w 1977 r . W 1979 r odeszła dyrektorka przedszkola, w którym uczyłam. Przyjechali kontrolerzy i inspektor stwierdził: pani musi to przejąć – i tak zostałam dyrektorem. Do dziś nie wiem jak to się stało i dlaczego los pokierował tak moim życiem wspomina.
Pracy było bardzo wiele, nie dała się zawrzeć w stałych godzinach, popołudnia w szkole, wieczory pełne pracy w domu, a jednocześnie rodzina. To z myślą o niej w 1985 r. Irena Anielska zmieniła pracę na Przedszkole w Świętajnie. Dorastające dzieci potrzebowały jej bardziej i częściej, i to było wtedy bardzo ważne. Od dyrektorowania odpoczywała 7 lat, po których objęła tę funkcję w Przedszkolu w Świętajnie. - Moją pasją było uczyć, niekoniecznie szefować, być z dziećmi, wpływać na ich rozwój. Jednocześnie wciąż uczyłam się sama. Ukończyłam studia magisterskie oraz zarządzanie oświatą. W 1999 r. miała miejsce reforma oświaty, moje zaangażowanie w sprawy szkoły i wszystko, co z nią związane dostrzegł ówczesny wójt Jerzy Fabisiak i zostałam powołana na stanowisko dyrektora Gminnego Zespołu ds. Oświaty. To bardzo piękny okres pracy, na naszych oczach powstawało Gimnazjum w Świętajnie, mieliśmy własne pomysły i można było je realizować. Mimo to brakowało mi bardzo tego szumu klas pełnych dzieci, ich radości i szczęścia, jakie dają innym. W 2001 roku powróciłam do mojej wymarzonej pracy z dziećmi w Szkole Podstawowej w Świętajnie, a w 2007 r zostałam jej dyrektorem – mówi Irena Anielska.
Scenariusz jej życia to nieustanne wyzwanie - stawać na czele i ciężką pracą zmieniać świat wokół siebie. Nigdy nie zapomniała o tym, że jest człowiekiem, a obok niej są ludzie, godni szacunku i wysłuchania.
Jaka jest recepta na to, aby być dobrym dyrektorem?
Dobry dyrektor to dobry nauczyciel, pedagog znający pracę, to dobry organizator, refleksyjny i konstruktywny praktyk. Wymagając, należy zawsze widzieć człowieka i wspierać go w realizacji stawianych mu zadań. Dyrektor tworzy klimat dobrej pracy, a do tego należy być samemu wzorcem. Dobry dyrektor to ten, który deleguje władzę do nauczycieli i do Rady, ale zawsze wie, w którym momencie się znajduje. Dyrektor odpowiada za działania nauczycieli. Kiedy przychodzą do mnie rodzice w sprawach dzieci, często wypływają jeszcze inne osobiste sprawy. Zawsze staram się każdego wysłuchać, wesprzeć i zrozumieć. Dla każdego mieć czas i to dodaje im sił, a łzy zmienia w uśmiech.
Jakie cele zawodowe stawia sobie dziś Dyrektor Irena Anielska?
Cele mam dwa. To poprawa warunków w szkole oraz wizerunku zewnętrznego budynku szkoły.
Jaka jest Pani największa radość z tego, co Pani robi?
To sukcesy moich dzieci, radość do łez. Nasze szczęście często przez otwarte okno słyszy pół Świętajna. Jestem szczęśliwa, że mam zaszczyt pracować w tak zacnym gronie. Chylę czoło dla pracy moich pedagogów. Prywatnie największą radością i moim azylem jest mój dom.
Pani praca nie kończy się w szkole, bywają dni, że wraca Pani z niej wieczorami, a w rękach przynosi ze sobą to, co musi być na jutro zrobione. Jak się to ma do rodziny?
Mąż był i jest zawsze dla mnie oparciem, bez którego nie mogłabym trwać w mojej pasji. Bardzo wiele rozmawiamy, wszystko, co mamy, zdobyliśmy wspólnie ciężką pracą. Każdego dnia razem składamy nasz świat w jedną całość. Oboje kochamy podróże i co roku spędzamy wspólnie wczasy. Mąż dba o dom, pielęgnuje ogród i jest blisko mnie we wszystkich moich sprawach. Oboje wiemy że nie jest łatwo, ale nie zamienilibyśmy przeżytego czasu na inny. Praca uszczęśliwia i uszlachetnia, a życie osobiste jest tego fundamentem.
O tym jak wiele zależy od mądrości nauczycieli nikogo nie trzeba przekonywać. To jak wiele znaczy mądry szef wie każdy, kto choć raz miał szefa. Znamy się wszyscy w naszych małych środowiskach, w codziennych rozmowach nie zapominajmy o ludziach obok nas, bo często dobry szef, wspaniały sąsiad, czy życzliwy przyjaciel staje się takim dzięki dobru, które wypływa od nas.
Kazik straciłeś w moich oczach po ostatnim wywiadzie i nie tylko w moich. Żyj sobie dalej w Hiszpanii. Mniejsze zło...? Zabawne.
Na starość zwariował
2026-04-26 13:06:22
Poziom zarządzania systemem PODSTAWOWEJ opieki zdrowotnej sięgnął dna! Starosta nie zapewnia mieszkańcom najważniejszej potrzeby. Nie ma kasy na dyżur apteki, ale jest na podwyżki wynagrodzeń. Folwark zwierzęcy Orwella! Niesamowicie pomocni sobie, nie ludziom!
Ja
2026-04-25 22:31:24
Zdzisław Zioło niekompetentny juror wg mnie. Nieprzygotowany do oceniania młodych, nie potrafi dobrać słów w ocenie, raniąc delikatne, wrażliwe osoby.
Ja
2026-04-25 19:57:51
Emil i Mieszkaniec mają rację, jeszcze nikt nie poznał zasad działania zakładu a już wielki krzyk się robi! Taki zakład to rozwój miejscowości i niezależności młodych mieszkańców .
Olo
2026-04-25 08:52:04
A może by tak napisać w końcu artykuł o zwolnieniach w Ikei? No tak...to nie pasuje do tych artykułów o ciągłych sukcesach tutejszych władz...jak to by wyglądało.
Tytus
2026-04-25 07:54:17
No I super
Joanna
2026-04-24 06:28:34
Pamiętam pierwszą edycję, Pani Agata też wówczas była jurorem. To wspaniała inicjatywa, która zapoczątkowała Pani Ewa Przychodzka, cudowna nauczycielka!
M
2026-04-23 22:24:49
Pan Tomasz jako nieliczny zabiera głos na sesji. W większości rada to słupy,bez własnego zdania. Przez dwa lata nie zabierają głosu w dyskusji.
Wyborca
2026-04-23 20:15:43
no to auto na wizualizacji wjeżdża w płot. Jakie to premium?
j23
2026-04-23 13:02:35
A ten policjant to jakoś się nazywa?
Zły Porucznik
2026-04-23 08:45:41