Tajemniczy pożar opla corsy w Zabielach
W Zabielach spłonął doszczętnie opel corsa. Gdy na miejsce pożaru dotarli strażacy, auto znajdowało się w rowie na dachu. Było już całkowicie strawione przez ogień. Na miejscu nie było kierowcy, ani ewentualnych pasażerów. Sprawę wyjaśniają policjanci.
Do zdarzenia doszło we wtorek, 12 kwietnia. Strażacy ugasili pożar i przeszukali teren w obrębie 100 metrów od samochodu.
- Nie odnaleźliśmy osób poszkodowanych – mówi kapitan Łukasz Wróblewski z KP PSP w Szczytnie. - Przy zbiorniku z paliwem było widać największe zarzewia ognia – dodaje.
Może to sugerować, że samochód został specjalnie podpalony. Z naszych informacji wynika, że auto miało tablice rejestracyjne sugerujące, że pochodzi z powiatu mrągowskiego. Co dokładnie stało się w Zabielach? To próbują ustalić policjanci. Niewykluczone, że samochód mógł być użyty do przestępstwa i ktoś podpalając go chciał zatrzeć ślady.
- Trwają czynności w tej sprawie – mówi sierżant Wioletta Pichal ze szczycieńskiej policji. - Ustalamy, kto mógł kierować tym samochodem, jak znalazło się w tym miejscu i co było przyczyną powstania pożaru.
Strażacy mają też inną teorię. Corsa paliła się na drodze leśnej pomiędzy Zabielami i Lipowcem. Jakiś czas temu strażacy gasili tam też inne części samochodowe. Być może pochodziły z kradzieży, a być może ktoś je po prostu wyrzucił.
- Na pewno zostały podpalone, aby zatrzeć ślady – mówią ratownicy. - Na przykład, aby nie można było ustalić osoby, która je tu wywiozła.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

