Środa, 10 Czerwiec
Imieniny: Anny-Marii, Felicjana, Sławoja -

Reklama


Reklama

Jeden list i autobus przestał się zatrzymywać. Co naprawdę stało się z przystankiem w Szczycionku?


Dzieci nadal muszą przechodzić przez ruchliwą drogę, seniorzy chodzą kilkaset metrów dalej, a przystanek w Szczycionku wciąż pozostaje zamknięty. Po publikacji „Tygodnika Szczytno” prezes Zakładu Komunikacji Miejskiej po raz pierwszy ujawnił, dlaczego autobusy przestały się tam zatrzymywać. Okazuje się, że sprawa nie dotyczy awarii ani remontu, lecz problemów prawnych, które przez lata pozostawały w cieniu.



Gdy 1 maja autobus linii nr 2 przestał zatrzymywać się w Szczycionku, mieszkańcy usłyszeli jedynie krótką informację. Przystanek został wyłączony z użytkowania „na czas nieokreślony z powodów niezależnych od operatora”. To wyjaśnienie nie uspokoiło nikogo.

 

Do redakcji zaczęły napływać sygnały od mieszkańców. Pytali, dlaczego zamknięto przystanek, kiedy wróci i kto pomyślał o dzieciach oraz seniorach, którzy codziennie muszą pokonywać dodatkową drogę. Po publikacji naszego artykułu wysłaliśmy do prezesa Zakładu Komunikacji Miejskiej Daniela Zaborowskiego szczegółowe pytania.

 

ODPOWIEDŹ, KTÓRA RODZI KOLEJNE PYTANIA

Najbardziej zaskakująca jest odpowiedź na pytanie o rzeczywistą przyczynę zamknięcia przystanku. Prezes Zaborowski nie udzielił na nie bezpośredniej odpowiedzi. Stwierdził natomiast, że pytanie jest „tendencyjne i sugerujące”, ponieważ już wcześniej informowano o powodach niezależnych od operatora.

Dopiero w kolejnych punktach pisma pojawia się konkret. Jak wyjaśnia ZKM, powodem wyłączenia przystanku jest „nieuregulowany stan prawny funkcjonowania przystanku w dotychczasowym miejscu”. Z tego względu spółka uznała, że nie ma podstaw prawnych do dalszego zatrzymywania autobusów.


Reklama

 

To jednak rodzi kolejne pytania. Na czym polega nieuregulowany stan prawny? Od kiedy istnieje? Dlaczego przez lata autobusy mogły korzystać z przystanku? Kto dopuścił do takiej sytuacji? Na te pytania odpowiedzi w piśmie nie ma.

 

JEDNO PISMO ZMIENIŁO SYTUACJĘ

W odpowiedzi dla redakcji znalazła się jeszcze jedna istotna informacja. ZKM przyznaje, że odnotował jedno zgłoszenie dotyczące funkcjonowania przystanku. Było to pismo kancelarii adwokackiej reprezentującej jednego z mieszkańców Szczycionka, które wpłynęło 22 kwietnia. Dotyczyło ono, jak wskazuje spółka,  „zaprzestania naruszania przepisów ruchu drogowego przez kierujących autobusami linii nr 2”.

Kilka dni później pojawił się komunikat o zamknięciu przystanku.

 

BEZ TERMINU I BEZ GWARANCJI

Mieszkańcy liczący na szybkie rozwiązanie problemu nie znajdą w odpowiedzi ZKM dobrych wiadomości. Prezes przyznaje, że obecnie nie jest możliwe wskazanie terminu przywrócenia przystanku do użytkowania. Spółka nie potrafi także odpowiedzieć, czy do jego ponownego uruchomienia w ogóle dojdzie. Wyjaśnia, że sprawa znajduje się w gestii zarządcy drogi i gminy.

Reklama

 

Tymczasem mieszkańcy nadal korzystają z przystanków oddalonych o około 300–350 metrów. To właśnie do nich muszą codziennie dochodzić dzieci jadące do szkoły i starsi mieszkańcy.

 

GDZIE JEST MIEJSCE DLA MIESZKAŃCÓW?

Najbardziej zastanawia jednak coś innego. W całej korespondencji dominują przepisy, procedury i kwestie formalne. Znacznie mniej miejsca poświęcono temu, jak decyzja wpłynęła na codzienne życie mieszkańców. ZKM zapewnia, że nadrzędną kwestią jest bezpieczeństwo pasażerów i pieszych. Jednocześnie mieszkańcy wskazują, że po zamknięciu przystanku dzieci muszą przechodzić przez ruchliwą drogę, a osoby starsze pokonywać znacznie dłuższy odcinek pieszo. Dziś wiadomo już więcej niż miesiąc temu. Nadal jednak nie wiadomo najważniejsze: kiedy i czy w ogóle autobus wróci na przystanek w Szczycionku.

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama