Poniedziałek, 6 Kwiecień
Imieniny: Ireny, Kleofasa, Wincentego -

Reklama


Reklama

Po raz kolejny walczą o życie małej sarenki Tosi


Rodzina państwa Bazychów ma ogromne serce dla zwierzaków. Nie potrafią obok ich krzywdy przejść obojętnie. A kochają nie tylko pieski i kotki. W ich domu w Romanach od dwóch lat mieszka... sarna. Wykarmili ją butelką. Uratowali życie. - Antonina Bazych stała się członkiem naszej rodziny – śmieje się pani Aneta. - Tosia to niezwykle pogodna sarenka. Czuje się tu wyśmienicie. Teraz ponownie musimy walczyć o jej życie. Tym razem z urzędami i prawem...


  • Data:

Mama Tosi zginęła na polu, rozszarpała ją maszyna rolnicza.

 

- Wystraszone, maleńkie zwierzę na rękach przyniósł do domu syn Dominik – wspomina pani Aneta.- Sarenka beczała tak przejmująco, że serce pękało. Baliśmy się, że nie przeżyje, dlatego szukaliśmy dla niej pomocy wszędzie. Wówczas jednak każdy nas odsyłał, mówiąc, że powinniśmy zostawić ją w lesie, że to selekcja naturalna...

 

Rodzina Bazychów nie skazała jednak sarenki na śmierć. - Ja i mąż zrobiliśmy wszystko, aby ją ocalić – mówi pani Aneta. - Próbowaliśmy karmić ją mlekiem dla cieląt, ale nie chciała go pić. Maleństwo trzeba było najpierw nauczyć ssać przez smoczek. Spała w moim łóżku, co półtorej godziny dostawała jeść. Jak dziecko – wspomina sarnia opiekunka. - Okazało się, że woli mleko z Biedronki, które musieliśmy jeszcze rozcieńczyć wodą. Potem dodawaliśmy coraz więcej mleka. Piła i rosła...

 

Dawała też coraz więcej radości rodzinie.

 

- Stała się bardzo ufna, szukała kontaktu, przytulała się, pukała do drzwi, czy okien, aby wyjść do niej – wspomina Jacek Bazych. - Stała się członkiem naszej rodziny. Żyła na dużym podwórku, zaprzyjaźniła się z naszymi psami, gęśmi. I oczywiście dziećmi.

 

Gdy widzi domowników, biegnie do nich z ufnością. Do obcych ma dystans, ale po krótkiej chwili niepewności i do nich podchodzi badawczo. Niestety, pojawiły się kłopoty. Ktoś, być może miejscowi bądź turyści, zawiadomił leśników i Starostwo Powiatowe w Szczytnie, że dzikie zwierzę przetrzymywane jest na prywatnej posesji. Ruszyły procedury, aby odebrać zwierzę.


Reklama

 

- Zrozumielibyśmy to, gdyby Tosia była więziona, gdyby było jej tu źle - mówią ze smutkiem Bazychowie. - Zaakceptowalibyśmy te działania, gdyby Tosia miała zostać przewieziona do jakiegoś chronionego ośrodka, ale nam powiedziano, że ma być wypuszczona do lasu.Ona nie przeżyje tam ani dnia. Nie boi się ludzi, nie zna zagrożeń. Albo rozszarpią ją jakieś psy, wilki, albo zabije ją jakiś kłusownik lub myśliwy. Gdy była mała, walczyliśmy, aby żyła, teraz też będziemy walczyli o jej życie. Wiemy jakie są przepisy i je szanujemy, ale nie można skazywać kogoś na pewną śmierć. To nieludzkie. Donosiciel twierdzi, że ma zdjęcia satelitarne, na których widać, że sarenka jest smutna – informuje pan Jacek. - Ciekaw jestem, jak ten donosiciel to stwierdził. Niech przyjdzie zobaczy, ile jest w niej radości...

 

Podobnego zdania jest Andrzej Sokołowski, lekarz weterynari, który sarenkę zbadał w poniedziałek.

 

- Sarna jest na tyle oswojona, że wypuszczenie jej teraz do lasu, to pewna śmierć – mówi. - Zwierzę za swoją ufność do ludzi nie może zapłacić życiem. Przepisy są, jakie są, ale można przecież zastosować je bardziej ludzko. Ci państwo uratowali tej sarence życie, wychowali, a teraz ktoś chce ich zmusić, aby pozwolili ją zabić. Coś tu jest nie tak.

 

Lekarz zaangażował się w pomoc państwu Bazychom. Podpowiedział kierunek działań. Mają oni zwrócić się wydziału ochrony środowiska w starostwie powiatowym w Szczytnie o czasową zgodę na hodowlę dzikiego zwierzęcia. Może ona być potem przedłużana.

 

- Jeśli znajdzie się jakiś ośrodek, który przyjmie naszą Tosię i bezpiecznie będzie mogła tam żyć, to ją oddamy, ale do lasu samej nie pozwolimy wypuścić, bo to tak, jakbyśmy zgodzili się na jej śmierć – smuci się pani Aneta. - Może ktoś z urzędników po tym artykule to zrozumie.

Reklama

 

- Nadleśnictwo wcale nie sugeruje wypuszczenia do lasu – mówi Filip Falarz, zastępca nadleśniczego  Nadleśnictwa Korpele. - Od tygodnia załatwiamy miejsce w ośrodku rehabilitacji dla zwierząt w Napromku i tam ta sarna najprawdopodobniej trafi. Rzeczywiście, gdy zwierzę przebywało w domowych warunkach od maleńkości przez dwa lata, to w lesie może nie dać sobie rady – dodaje leśnik. - Trzeb tu znaleźć inne rozwiązanie. I go szukamy. Najlepiej, aby sarna trafiła do jakiegoś ZOO albo ośrodka zamkniętego, gdzie otrzyma pełną opiekę weterynaryjną i będzie mogła spokojnie żyć. Można byłoby też spróbować znaleźć inne rozwiązania, aby została przy swoich dotychczasowych opiekunach, ale to ryzykowne. Rodzi precedens, inni mogą pójść tym samym tropem i za chwilę okaże się, że oprócz wielu psów i kotów, to we wsiach i miastach będziemy mieli mnóstwo oswojonych dzikich zwierząt. A to dobre na pewno nie jest. Temat jest trudny, ale myślę, że trzeba podejść do niego indywidualnie.

Więcej informacji z naszego powiatu zawsze w papierowym wydaniu "Tygodnika Szczytno".

Tygodnik dostępny jest w niemal każdym sklepie, w tym w sieci sklepów Biedronka. 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

  • Chirurgia jako pasja i misja: Wyjątkowa droga doktora Michała Żarczyńskiego w medycynie
    To bardzo skromny i niezmanierowany Doktor. Cenię jako człowieka, który podchodzi do pacjenta z sercem. Zjeździłem całą Polskę, lecząc się prywatnie, i nigdy nigdzie nie otrzymałem tyle opieki i pomocy, którą okazał mi Pan Doktor. Ogromny szacunek.????????????

    Dariusz


    2026-04-02 18:31:30
  • 305 kg na sztandze i dwa tytuły mistrza Europy. Policjant ze Szczytna wraca z medalami
    Bez skrótów. Bez przypadków. Bez imienia. Bez nazwiska. Po prostu policjant. Ze Szczytna.

    Czytelnik ze Szczytna


    2026-04-01 17:48:06
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    To doskonały pomysł, niech mnie pan cytuje studentom ile tylko można, ludzie w końcu muszą poznać prawdę. nie tylko jednostronną fałszywą narrację. Cały świat wie czym Netanjahu wciągnął Trumpa w wojnę, oczywiście o aktach Epsteina, agenta Mossadu, nic Pan nie słyszał, prawda? :)... I nie Rosjanie o tym otwarcie mówią, tylko sami Amerykanie. W moich komentarzach piszę mój punkt widzenia, do którego mam pełne prawo...a Pan sraczki dostaje i nie potrafiąc się do nich merytorycznie odnieść, i podważyć, używa agresywnego personalnego ataku. Prawda jest niepodważalna.. co nie?

    Polak


    2026-04-01 14:02:23
  • Studenci odwiedzili DPS w Szczytnie i Spychowie. Wspólne spotkanie przed świętami
    Najbardziej to pewnie ucieszył się ten pan z DPS, ktory zawsze prosi o drobne pod biedra lub Orlenem. Jak każdy student dal mu piątaka to będzie miał na kilka czteropakow

    Kamil


    2026-04-01 12:35:56
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    Mądrzejewski-toponimiczne pochodzenie nazwiska od przymiotnika (mądry). Być może. Wgłębiając się jednak w twórczość p. Mądrzejewskiego zamieszczaną na łamach owego tygodnika, widzę człowieka, która za wszelką cenę chce nam wszystkim udowodnić, iż należy do starannie wyselekcjonowanej grupy mądrych. Grupa mędrców Donalda Tuska. Może się mylę. Może treści, które czytam, to myśli głębsze po głębszym. Może ja czegoś nie rozumiem i autor rzeczywiście jest mądrzejszy ode mnie. Szukam odpowiedzi. Na razie znalazłem jedną. Jak dla mnie mało miarodajną. Zawsze to jednak jakiś trop. Otóż statystyki nazwisk w Polsce podają, iż osobników płci męskiej o nazwisku Mądrzejewski jest tylko 266-u. Jak mawiała pani Kidawa-Błońska cyt: „gdyby natura chciała, to przekop by sama zrobiła\". Nie zrobiła. Z mądrością widać też jej nie poszło.

    Zakute Łby : )


    2026-04-01 12:08:43
  • Radny Malec ponownie interweniuje: „Droga grzęźnie w błocie”. Co na to ratusz?
    Przekształcili w nową instytucję, która pewnie nic nie wniesie to i lepiej zarobią.

    Do Marek


    2026-04-01 08:52:59
  • Chirurgia jako pasja i misja: Wyjątkowa droga doktora Michała Żarczyńskiego w medycynie
    Wspaniały , empatyczny lekarz. Życzliwy , ciepły Człowiek. Inny lekarz mnie zlekceważył. Pan doktor zrobił badania , przepisał leki. Przestało boleć. Stan zapalny zlikwidowany. Dziękuję za pomoc.

    Marzenna Żakowicz


    2026-03-31 21:40:33
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    Ty \"Polak\" ty \"Romek\". Zanim coś naPiSzecie, to się tysiąc razy nad tym zastanówcie, jeśli jeszcze potraficie.

    Sławek


    2026-03-31 14:52:25
  • Mamy hektary, nie mamy ludzi. Resztę załatwią Trump i zegarki - felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    Osobnik tytułujący się ksywą Polak jest niezawodny. Jego komentarze do moich mikro felietoników wprowadzę w najbliższym czasie jako materiał poglądowy do zajęć ze studentami z przedmiotu \"Biały wywiad i dezinformacja\". Tym razem mamy do czynienia z \"mykiem\" polegającym na wrzucanie do komentarza treści, o których w komentowanym materiale nie było mowy czyli: 1. Bogata Polska utrzymuje wrogą Ukrainę; 2. Trump rozpętał wojnę z Iranem na polecenie Izraela. Panie \"Polak\" jakby nie patrzeć widać starą dobrą ruską szkołę. Czekam na następne przykłady.

    Wiesław Mądrzejowski


    2026-03-31 14:20:27
  • Strzelnica w Szczycionku coraz bliżej. Henryk Żuchowski: „To miejsce do nauki, nie zagrożenie”
    Strzelnica o której wspomniałem to też jest dół, jednak pocisk wyleciał. Skoro zatem istnieje możliwość zranienia innego człowieka, a istnieje, dowód już Pani dałem, to taka strzelnica powinna mieć ściany, szczególnie, gdy w pobliżu są domy mieszkalne. Pogratuluje pan mieszkańcom, jak nie daj Boże dojdzie do podobnego wypadku, a prędzej czy później dojdzie, ciekawe czy wtedy też będą tak entuzjastycznie nastawieni.

    nikoś


    2026-03-31 13:11:34

Reklama