Tygodnik Szczytno

Poniedziałek, 14 Wrzesień
Imieniny: Apolinarego, Eugenii, Lubomira

Reklama

Reklama

O grzaniu nastrojów – felieton Jerzego Niemczuka

Po raz pierwszy wracaliśmy pod Szczytno S-7 przez Nidzicę. Niedawno półotwartą. Co chwila ograniczenia do osiemdziesięciu z powodu robót drogowych. Nikt ich poza mną nie przestrzegał, bo w niedzielę żadnych robót nie było. A zakaz pozostał i obowiązuje.

  • Data:

Półotwarcie, niedomknięcie – krajowy syndrom niedorobienia. Te otwarcia niedorobionego z nieodłącznym przecinaniem wstęgi ma być jawnym dowodem sprawczości, na którą realnych dowodów jeszcze nie ma. I nie wygląda na to, żeby się potem pojawiły. Święcenie z udziałem kapłanów nadaje tym pozoracjom nowe znaczenie. Poświęca się efektywność dla medialnego efekciarstwa.

 

Rząd, który obiecywał węgla na dwieście lat, zapewniał ustami prominentnych swoich przedstawicieli, że węgla, a nawet „wągla” nie zabraknie, a wcześniej sprowadzał rękami pośredników - swoje ręce przy tej okazji umywając - węgiel rosyjski, a potem wzywał całą Europę, żeby go przestała sprowadzać i w końcu sam nagle ukazem u siebie taki zakaz wprowadził, teraz wymyślił, że skoro węgla na składach nie ma, to jego dystrybucją mają się zająć samorządy.

 

Dystrybucja nieistniejącego węgla na pierwszy rzut oka wydaje się misją beznadziejną. To nie samorząd ma rządzić i dzielić to, co ma, tylko rząd. Samorząd może mieć tylko to, co z naszych podatków rząd mu przydzieli, a rząd z samorządami, szczególnie tymi, które by chciały się same rządzić, dzieli się niechętnie.

 


Reklama

Ale jak nie ma, to co dzielić? Zdaje się, że rządowi udaje się dzielić wyłącznie społeczeństwo i w tym pomyśle także o to chodzi.

 

Może rząd nie wie, co ma, bo zajęty jest utrzymaniem się przy władzy, bo jak się nie utrzyma, to upadnie, a upadek rządu jest dla niego o wiele bardziej dotkliwy niż inne upadłości. Świadczą o tym zyski spółek skarbu państwa, które mimo kryzysu cała resztę dotykającego osiągają znakomite zyski.

 

Ale skoro rząd nie wie, co ma, to czy może wiedzieć, co czyni? Wprawdzie rząd ustami premiera zaręcza, że jest wiarygodny, ale normalny człowiek nawet przy najlepszej woli nie wie, w co ma wierzyć premierowi, który raz mówi, że coś jest, a potem, że tego nie ma, a to co powiedział, było wyrwane z kontekstu.

 

Może chodzi o to, żeby samorządy powinny same się zająć kopaniem węgla? Wprawdzie u nas pod Szczytnem raczej go nie ma, ale czy bardziej go nie ma niż w kopalniach, gdzie go mamy, według Morawieckiego, Sasina i Glapińskiego, na dwieście lat?

 

Zrzucanie odpowiedzialności za dzielenie nieosiągalnego wydaje się przedstawicielom władzy posunięciem zręcznym. Od zrzucenia odpowiedzialności opału wprawdzie nie przybędzie, ale samorząd z narzuconej odpowiedzialności z całą pewnością się nie wywiąże, a wtedy rząd wprowadzi swoich komisarzy i przy ich pomocy zajmie się skutecznie dzieleniem węgla, którego wprawdzie nie przybędzie, ale nie przybędzie go później niż gdyby już teraz fantomowym opałem rząd próbował bezskutecznie ogrzać swoich wyborców. Na przykład po sezonie grzewczym a tuż przed wyborczym, kiedy słońce zaświeci i trzeba będzie nie grzać, a studzić i ci, co zimę przetrwają, za opałem przestaną tęsknić. Przy optymistycznym założeniu, że najbardziej niezadowoleni będą ci, co nie przetrwają, ale ich zdanie z przyczyn naturalnych nie będzie się liczyć.

Reklama

 

Są to jednak rachuby nadmiernie optymistyczne, bo być może wyziębnięty lud wyborczy weźmie sobie do serca inną dyrektywę rządową rzuconą z nonszalancją przez prezesa, żeby palić czym popadnie, a kiedy i byle czego zabraknie to, żeby się choć trochę ogrzać, zacznie palić komitety partii rządzącej, co się już w przeszłości w sezonie grzewczym zdarzało.

 

Jerzy Niemczuk



Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

Więcej materiałów podczas przewijania.

Reklama