- Ludzie myślą, że myślistwo to tylko łowiectwo. Często słyszałem słowo morderca, które jest dla mnie bardzo krzywdzące, ponieważ myśliwi mają pewne obowiązki, które muszą wypełniać. Jednym z nich jest właśnie selekcja zwierzyny. Dla mnie jednak członkostwo w kole łowieckim to przede wszystkim możliwość bezp...
- Ludzie myślą, że myślistwo to tylko łowiectwo. Często słyszałem słowo morderca, które jest dla mnie bardzo krzywdzące, ponieważ myśliwi mają pewne obowiązki, które muszą wypełniać. Jednym z nich jest właśnie selekcja zwierzyny. Dla mnie jednak członkostwo w kole łowieckim to przede wszystkim możliwość bezpośredniego obcowania z naturą. Czerpię satysfakcję z działalności na rzecz ochrony środowiska, a nie ze strzelania do zwierząt – mówi Roman Gałeczko, członek Koła Łowieckiego "Ryś" z Dźwierzut.
A tak to się zaczęło...
Przyroda interesowała pana Romana od dzieciństwa. Wychowywał się w czasach, gdy nie było komputerów czy telewizji, a mieszkając na peryferiach Szczytna większość wolnego czasu spędzał na polach lub w lesie. - Już jako młody chłopiec miałem bezpośrednią styczność ze zwierzętami leśnymi i ptakami. Samo ich obserwowanie sprawiało mi ogromną radość – mówi Gałeczko.
Jednak dopiero w 1963 roku, gdy zaczął pracę w szkole w Dźwierzutach i pierwszy raz zetknął się tam z miejscowymi myśliwymi poważnie pomyślał o tym, by wstąpić do koła łowieckiego. - Chciałem zgłębić wiedzę o przyrodzie i zasadach pomocy na jej rzecz. Zanim jednak mogłem stać się pełnoprawnym członkiem koła musiałem jak każdy przejść okres kandydacki – dodaje mężczyzna.
Przez rok Gałeczko zapoznawał się z obowiązkami myśliwego, czyli brał czynny udział w dokarmianiu, uczył się ustawy łowieckiej, zasad polowania i biologii zwierzyny, by na koniec zdać egzamin i stać się oficjalnie myśliwym.
Długi staż
Pan Roman jest w kole 47 lat. Za swoją pracę otrzymał już wiele odznaczeń. - Przyznano mi Złom (najwyższe odznaczenie myśliwskie) i order świętego Huberta. Mam złote, srebrne i brązowe medale.
Gałeczko zasłużył się także dla łowiectwa Warmii i Mazur, za co również został wyróżniony. Przez te wszystkie lata pełnił w kole różne funkcje. Posiada stopień selekcjonera, które jest najwyższym do zdobycia, jeśli chodzi o polowania. Jednak nie tytuły są dla niego ważne, a sama możliwość działania na rzecz przyrody.
Równowaga jest potrzebna
- Zadania myśliwego są ściśle związane z gospodarką łowiecką. Do naszych obowiązków należy ochrona przyrody i zwierząt leśnych – tłumaczy pan Roman. Gałeczko kocha naturę i boli go, gdy słyszy, że myśliwi tylko zabijają.- Musimy robić selekcję zwierząt, bo jest za mało drapieżników, a równowaga musi zostać zachowana. Polowanie to nic innego jak sposób na przetrwanie gatunku. Jak dodaje może jest za bardzo wrażliwy na to, co mówią ludzie, a co według niego wynika z braku wiedzy. - Nie robimy tego dla sportu, nie jest to także przejawem okrucieństwa. Łowy odgrywają przecież ważną rolę w kulturze. Jeszcze za czasów, gdy powstawały pierwsze rysunki w jaskiniach, ludzie przedstawiali na nich właśnie polowania. Były one i wciąż są inspiracją dla wielu znanych malarzy czy poetów – mówi. Gałeczko. Chciałby, aby ludzie w końcu zrozumieli, że myśliwi to nie zabójcy, a osoby, których celem jest ochrona przyrody i jej mieszkańców.
Praca u podstaw
Pan Roman wytrwale stara sie o to, by młodzi ludzie dokładnie wiedzieli na czym polegają obowiązki myśliwego. Od dawna współpracuje z placówkami edukacyjnymi, w których zapoznaje uczniów z ochroną przyrody. - Od kilku lat systematycznie jeżdżę do szkół w Linowie i Orżynach. Pokazuję młodzieży nagrane przeze mnie filmiki i zrobione zdjęcia w lasach i podczas polowań. Razem z dzieciakami organizujemy imprezy ekologiczne. Dwa razy w roku sprzątamy okolice Kulki i trasę od Trelkówka do Dębówka. Podczas jednej takiej zbiórki zbieramy około 200 kilogramów odpadów – dodaje. Jak mówi pan Roman koło "Ryś" funduje uczniom wycieczki. - Byliśmy m.in. w Kadzidłowie, zwiedziliśmy również ścieżkę ekologiczną w Spychowie – dodaje. Dzięki takim akcjom młodzi uczą się na czym polega kultura w lesie, a więc jak postepować i rozumieją, że myśliwy to nie morderca zwierząt, a strażnik przyrody.
Patrycja Woźniak
fot. Patrycja Woźniak
Kazik straciłeś w moich oczach po ostatnim wywiadzie i nie tylko w moich. Żyj sobie dalej w Hiszpanii. Mniejsze zło...? Zabawne.
Na starość zwariował
2026-04-26 13:06:22
Poziom zarządzania systemem PODSTAWOWEJ opieki zdrowotnej sięgnął dna! Starosta nie zapewnia mieszkańcom najważniejszej potrzeby. Nie ma kasy na dyżur apteki, ale jest na podwyżki wynagrodzeń. Folwark zwierzęcy Orwella! Niesamowicie pomocni sobie, nie ludziom!
Ja
2026-04-25 22:31:24
Zdzisław Zioło niekompetentny juror wg mnie. Nieprzygotowany do oceniania młodych, nie potrafi dobrać słów w ocenie, raniąc delikatne, wrażliwe osoby.
Ja
2026-04-25 19:57:51
Emil i Mieszkaniec mają rację, jeszcze nikt nie poznał zasad działania zakładu a już wielki krzyk się robi! Taki zakład to rozwój miejscowości i niezależności młodych mieszkańców .
Olo
2026-04-25 08:52:04
A może by tak napisać w końcu artykuł o zwolnieniach w Ikei? No tak...to nie pasuje do tych artykułów o ciągłych sukcesach tutejszych władz...jak to by wyglądało.
Tytus
2026-04-25 07:54:17
No I super
Joanna
2026-04-24 06:28:34
Pamiętam pierwszą edycję, Pani Agata też wówczas była jurorem. To wspaniała inicjatywa, która zapoczątkowała Pani Ewa Przychodzka, cudowna nauczycielka!
M
2026-04-23 22:24:49
Pan Tomasz jako nieliczny zabiera głos na sesji. W większości rada to słupy,bez własnego zdania. Przez dwa lata nie zabierają głosu w dyskusji.
Wyborca
2026-04-23 20:15:43
no to auto na wizualizacji wjeżdża w płot. Jakie to premium?
j23
2026-04-23 13:02:35
A ten policjant to jakoś się nazywa?
Zły Porucznik
2026-04-23 08:45:41