Mariusz Turowski z Jurg otrzymał nagrodę za działalność rolniczą od Warmińsko–Mazurskiej Izby Rolniczej. - Takie wyróżnienia zawsze cieszą – mówi z uśmiecham pan Mariusz, który gospodarstwo rolne prowadzi wspólnie z żoną Małgorzatą oraz dziećmi Michałem, Aleksandrą i Piotrem od niemal ćwierć wieku. Przejął je od swoich rodziców i rozwinął.
Nagroda to medal i 700 zł – śmieje się pan Mariusz. - Niby niewiele, ale fajnie, że ktoś dostrzega rolników.
Pan Mariusz gospodarzyć zaczął w 1997 roku, kiedy przejął rolę po swoich rodzicach Janie i Jadwidze. A oni wcześniej gospodarkę przejęli po ojcu pana Jana. - Z tego, co pamiętam, teściowie przyjechali tu zza Buga – wspomina pani Jadwiga.

- Z terenów dzisiejszej Ukrainy, chyba był to powiat Równe. Pyta pan, jak wyglądała wówczas praca na roli? Wszystko robiło się rękami. Były dwa konie i tyle. Nie było takiego postępu, jak dziś. A dodam, że obrabialiśmy jakieś 12 hektarów ziemi. Hodowało się wszystko, krówki, świnki, kurki... uprawiało ziemię, ziemniaki, zboża. Dziś to wszystko wygląda zdecydowanie inaczej. I jest trochę łatwiej dzięki maszynom, choć te nadal w stu procentach człowieka nie są w stanie zastąpić.
Dziś pan Mariusz gospodarzy na 50 hektarach własnych i 50 dzierżawionych. Produkcja nastawiona jest głównie na mleko. W oborach jest łącznie 40 krów. - Dziś rzeczywiście rolnictwo się zmieniło, takich małych gospodarzy już praktycznie nie ma – mówi. - Rzadko się zdarza też, aby hodować coś dla siebie, jakaś kurkę, czy świniaczka. Prawo mamy takie, że jest to niemal niemożliwe. Liczy się specjalizacja.
Zawsze chciał pan być rolnikiem?
Od dziecka (śmiech). Mówię całkiem serio. To była moja pasja. Zanim ojciec przeszedł na emeryturę, to przez 10 lat pracowałem w Novum. Praca była dobra, ale pracowanie dla kogoś nigdy mi nie pasowało. Chciałem stworzyć coś swojego. Może i ciężej, może i większa odpowiedzialność, ale za to i satysfakcja większa.
Uczył się pan gdzieś rolnictwa?
Skończyłem szkołę zawodową o profilu rolniczym w Szczytnie. Ale największe nauki dostałem od ojca. To od niego nauczyłem się tego rzemiosła.
Co jest najtrudniejsze w tej pracy?
Trudno określić.
- Dojenie krów – dopowiada Michał, syn pana Mariusza.
O nie, nie – prostuje pan Mariusz. Gdy doi się krowy, to słychać, jak do zbiornika lecą złotówki (śmiech). Mleczarnia odbiera mleko i człowiek wie, że coś zarobił. Że będzie coś za tę pracę. Myślę, że najtrudniejsza jest systematyczność. Każdego dnia, czy to niedziela, czy święto, trzeba poświecić czas, aby gospodarkę oporządzić.
Satysfakcja jest?
Praca na roli zawsze ją daje, bo człowiek widzi, jak z niczego, z małego ziarenka rodzi się coś wielkiego. Że jego trud nie idzie na marne. Ale bywa też ciężko, gdy pogoda lub zwierzyna wyrządzi szkody. Takie straty po prostu bolą.
Był pan też przez dwie kadencje radnym...
I zrezygnowałem. To etap już zamknięty. Zostawiłem to za sobą. Na pracę społeczną trzeba mieć po prostu czas. Gdy prowadzi się gospodarkę nigdy nie ma się go za wiele. A ja nie lubię robić czegoś na pół gwizdka. Jeśli mam coś udawać, to wolę za to się w ogóle nie zabierać.
Gospodarstwo stale się rozwija?
Trzeba inwestować, dokupywać nowy sprzęt, bo inaczej człowiek się cofa. Ostatnio kupiliśmy trzy nowoczesne ciągniki, które znacznie usprawniły nam pracę. Ale sam sprzęt to za mało. Gdyby nie Michał, żona, czy pomoc pozostałych dzieci, a bywa, że i sąsiadów, to człowiek nie zdążyłby tego wszystkiego ogarnąć. Niestety, w rolnictwie jest duży problem z ludźmi do pracy. Dotyka to niemal każdego gospodarstwa.
Jest czas na jakieś hobby?
Niewiele, ale próbuję go znaleźć (śmiech). Jestem myśliwym i czynnym strażakiem OSP. Nawet naczelnikiem (śmiech). Działam w straży od 1992 roku. To takie moje dwie pozarolnicze pasje.
W całości popieram! Brak chodnika i oświetlenia (a wręcz potrzebna byłaby sygnalizacja świetlna) to brak dbałości o bezpieczeństwo mieszkańców, a też przyjezdnych. Przydałyby się przynajmniej tzw. leżaki, by samochody zwalniały tempo. Mamy przecież w najbliższej okolicy szpital i straż pożarną! Ta droga to wojewódzka, krajowa, czy mieszana jeszcze z miejską, powiatową. Guzik mnie to obchodzi. Przy tej drodze mieszczą się markety, firmy - powinna być bezpieczna. A tymczasem radni miejscy zajmują się na sesjach guano w centrum Szczytna, bo ich koniec nosa sięga najwyżej Pl. Juranda. \"Wielbarska\" - masz rację!!!!!
Do \"Wielbarskiej\"
2026-02-25 06:25:19
Wspaniale by było , żeby z Nart do Jedwabna powstała ścieżka rowerowa . Teraz ten odcinek przwjechać rowerem , to jest horror
Rysa
2026-02-24 13:16:59
Olka , tak trzymaj i nie przejmuj się , że mówić o Tobie będą żeś czarownica :) Zioła Power !!!
Krzysztof Czaplicki / Fotograf
2026-02-24 10:36:10
To podepnijcie ul Wielbarska w Szczytnie bo miasto Szczytno zapomniało że w tej okolicy są tereny inwestycyjne i brak jest jakiejkolwiek infrastruktury. A Chce nadmienić że mamy XXI wiek. W zadupiu pod lotniskiem utopiono 60 mln pln a na reprezentacyjnej i wylotowej ulicy w stronę Warszawy brak chodnika, oświetlenia itp nie mówiąc o Internecie. Ale w sumie kogo to interesuje- tylko ludzi którzy rano do roboty idą rowem Pozdro
Wielbarska
2026-02-24 09:20:35
Brawo Krutek polaka ciągnie do domu ????????????????
Grzegorz
2026-02-24 06:23:06
Do Warszawy ze Szczytna przez Białystok ? To chyba zdecydowanie lepiej z przesiadką przez Olsztyn . Macie jeszcze jakieś fajne pomysły. PKS - y jeżdżą do Warszawy .Przez Ostrołękę to bym zrozumiał.
Stanley
2026-02-23 18:00:28
Do Mariana bez kompleksów. Włoska tawerna to tylko takie nazwanie miejsca na potrzeby komentarza do tego artykułu. Myślę, że nie potrzeba kończyć szkoły, żeby wiedzieć, że Włochy nie graniczą najzwyczajniej w świecie z żadnym oceanem. To było takie odniesienie do Włoch celowe, bez zbędnego wyjaśniania. Pan Wiesław ciągle bywa w przeróżnych miejscach więc napisałem akurat o państwie co się Włochy zwie. Mogłem napisać o Hiszpanii lub Portugalii i ich wyspach na oceanie, wtedy by był Pan zadowolony? Bez odpowiedzi.
Kamil
2026-02-23 15:41:37
Może antykoncepcja dla ptaków zawarta w jedzeniu pomoże, tak jak w innych miastach robią
Aaa
2026-02-23 14:13:07
Słaby ten płot skoro i wilki i sarny sobie hasają po posesji
Janek
2026-02-22 14:25:59
Na jednym ze zdjęć widzę dosłownie: po prawej bohater Breaking Bad oraz po lewej Tony Soprano
Romek
2026-02-21 19:23:35