Przez 52 lata obserwował, jak piekarstwo zmienia czas na tempo, zakwas na dodatki, a rzemiosło na produkcję. Bogdan Smolorz zaczynał na Śląsku, przez trzy dekady prowadził własną piekarnię, a dziś zajmuje się fermentacją i pieczywem bezglutenowym. Spotkaliśmy go w Dąbrowach podczas otwarcia pieca chlebowego. Rozmawiamy o chlebie z marketu, dawnych zbożach i procesie, którego nie da się przyspieszyć bez skutków.
Przyjechał pan do Dąbrów jako gość, ale piec chlebowy trudno traktować dla pana wyłącznie jako atrakcję.
Przyjechałem zobaczyć to miejsce i pokazać je dzieciom. Takie inicjatywy są mi bliskie. Dwa lata temu zacząłem zachęcać sołtysów do budowania chlebowych chat na wsiach. Obiekt w Dąbrowach jest chyba dziesiątym, który powstał w ramach tego ruchu. Duża w tym zasługa sołtys Sylwii Więcek. Jestem dumny z ludzi, którzy chcą wracać do pieca, wspólnego wypieku i pracy wokół chleba.
Od ilu lat zajmuje się pan piekarstwem?
Dopiero od 52 lat (śmiech). Zaczynałem na Śląsku, w Katowicach. Najpierw pracowałem u kogoś, później prowadziłem własną piekarnię. Zacząłem ją rozwijać w 1989 roku i zajmowałem się nią przez około 30 lat.
Po takim czasie łatwiej zauważyć, jak zmienił się chleb?
Zmieniło się niemal wszystko: ziarno, technologia, czas produkcji i sposób fermentacji. Dziś pieczywo często musi powstać szybko. W dawnym piekarstwie podstawę stanowił proces. Ciasto miało czas dojrzeć, a bakterie i drożdże wykonywały swoją pracę.
Jaka różnica dzieli dawny proces od współczesnej produkcji?
Tradycyjna fermentacja mogła trwać 36 godzin. Dziś chleb bywa gotowy po godzinie. Ta różnica wpływa na smak, strukturę i sposób, w jaki organizm radzi sobie z pieczywem. Fermentacji nie można po prostu usunąć i liczyć na ten sam produkt.
Powiedział pan, że bez fermentacji otrzymujemy „surową mąkę w kształcie chleba”. Co to znaczy?
Mąka potrzebuje czasu, kultur bakterii i odpowiednich warunków. Fermentacja rozkłada część związków, buduje smak i zmienia ciasto. Gdy skrócimy ten proces, możemy uzyskać bochenek, który wygląda jak chleb, ale nie przeszedł drogi, jaka dawniej stanowiła podstawę piekarstwa.
Czy problem zaczyna się dopiero w piekarni?
Nie. Zaczyna się już na polu. Zmieniły się odmiany zbóż, sposób ich uprawy i przemiału. Ja zwracam uwagę na samopszę, płaskurkę, orkisz czy kamut. To zboża, które były znane ludziom na długo przed pojawieniem się współczesnych odmian pszenicy.
W rozmowie wskazuje pan na związek współczesnej pszenicy z dolegliwościami zdrowotnymi. To temat, który budzi spory.
Oczywiście. Ja mówię z perspektywy piekarza, który od lat pracuje z fermentacją i obserwuje reakcje klientów. Nie zastępuję lekarza ani badań. Widzę jednak, że wiele osób lepiej reaguje na pieczywo przygotowane z innych surowców i poddane długiej fermentacji. Dlatego od kilkunastu lat zajmuję się głównie wypiekami bezglutenowymi.
Jak wygląda taka praca?
Sam hoduję kultury bakterii i prowadzę fermentację ciast bezglutenowych. To wymaga kontroli temperatury, czasu i surowca. Nie wystarczy zamienić mąkę pszenną na inną. Trzeba zbudować cały proces od początku.
Czy prawdziwy chleb można jeszcze kupić, czy został tylko w pokazowych piecach?
Można go znaleźć. Działają małe piekarnie, często prowadzone nie przez duże firmy, lecz przez pasjonatów. Pieką na zakwasie, korzystają z pieców opalanych drewnem i nie skracają fermentacji. Nie jest to jednak produkt dostępny na każdym rogu.
Gdzie więc szukać?
W małych piekarniach rzemieślniczych, gospodarstwach, kooperatywach i sprzedaży internetowej. W przypadku pieczywa specjalistycznego rynek działa głównie wysyłkowo. Sam piekę tylko sześć razy w roku i przygotowuję wypieki dla około 1500 rodzin.
Dlaczego tak rzadko?
Bo to nie jest produkcja taśmowa. Trzeba przygotować kultury, przeprowadzić fermentację i zorganizować wysyłkę. Takiego chleba nie robi się z dnia na dzień dla przypadkowego odbiorcy.
Na co powinien zwrócić uwagę ktoś, kto chce kupić lepszy chleb?
Na skład, czas fermentacji i rodzaj mąki. Warto zapytać piekarza, czy używa zakwasu, ile trwa prowadzenie ciasta i skąd pochodzi ziarno. Im bardziej ogólna odpowiedź, tym większa ostrożność. Dobry piekarz wie, z czego piecze i potrafi opisać proces.
Czy oznaczenie BIO daje gwarancję?
Daje większą kontrolę nad pochodzeniem surowca. Certyfikacja podlega sprawdzaniu, dlatego sam wybieram ziarna ze źródeł ekologicznych. Nie oznacza to, że każde pieczywo z takim znakiem będzie dobre. Nadal liczy się przemiał, receptura i fermentacja.
Wspomniał pan również o kulturach bakterii obecnych dawniej w domach. Co się zmieniło?
Kuchnie naszych babć nie były sterylne. Funkcjonowała w nich mikroflora, która uczestniczyła w kiszeniu, zakwaszaniu i wypieku. Dziś używamy wielu środków myjących i dezynfekujących. Dlatego piekarz musi świadomie prowadzić kultury starterowe, zamiast liczyć, że wszystko wydarzy się samo.
A gdzie w tym wszystkim jest „serce piekarza”, o którym często się mówi?
Można mówić o pasji, ale w praktyce chodzi o rzetelność. Trzeba pilnować ciasta, znać temperaturę, nie skracać procesu i nie udawać, że produkt jest czymś, czym nie jest. Serce piekarza to praca, cierpliwość i odpowiedzialność.
Po co w takim razie wioskom piece chlebowe? Przecież nie zastąpią piekarni.
Nie mają jej zastąpić. Mają przywrócić ludziom kontakt z procesem. Dziecko, które zobaczy mąkę, zakwas, ogień i bochenek wyjęty z pieca, zaczyna rozumieć, że chleb nie powstaje na sklepowej półce. Piec skupia ludzi. Wokół niego można uczyć, rozmawiać i odbudowywać zwyczaj wspólnego wypieku.
Piec w Dąbrowach zda egzamin?
Zda, jeśli nie stanie się dekoracją. Trzeba go rozpalać, prowadzić warsztaty i uczyć fermentacji. Sam piec nie zrobi dobrego chleba. Potrzebuje wiedzy, surowca, czasu i ludzi, którzy będą chcieli się tego nauczyć.
Radni ustalają jakiego tu następnego wała wykręcić przed końcem kadencji żeby prezydent z PO jak swój niemiecki lider przytulił kolejną kopertę
Avio
2026-08-17 06:41:39
A gościem specjalnym będzie Rafał Trzaskowski i będą uczyć jak opilowywać katolików z przywilejów...
Heniek
2026-08-16 21:29:14
Piszę raz jeszcze, bo tygodnik chyba kasiorę dostał i negatywnych komentarzy nie publikuje. Wysypisko śmieci nam robią i mamy się z tego cieszyć?
Wolf
2026-08-15 10:46:58
Żeby tylko ta współpraca z Akademia Policji nie skończyła się tak jak projekt Inoopolice z WSPol wtedy Ile tys. umoczono. Przewodniczący Pan Łachacz powinien wiedzieć najlepiej.
HT
2026-08-14 22:58:03
Chore przepisy i chory rząd , czekamy na wybory
Robo
2026-08-14 20:28:20
Oszukac przeznaczenie 2 po szczyciensku
Tytus
2026-08-13 19:17:39
Uciekł?? Nawet przez chwilę medal nie był w jego zasięgu. Kolejna wycieczka
Judge
2026-08-13 11:45:56
To dopiero inwestycja! Szrotowisko świata na Mazurach! Sukces godny mistrzów!
wolf
2026-08-12 16:41:38
dajcie mu kolejny zakaz, pa ja ce. a ta droga to co to? szutrówka? to ile mozna zap.lać po szutrówce???
Klasyk
2026-08-12 10:57:58
No tak. Uzurpator pałacu prezydenckiego ułaskawił kibola. Ironia autora jest o tyle ciekawa, że pomija najważniejszy szczegół: Staruch nie został skazany za pobicie, gangsterkę czy działalność przestępczą, lecz za przebywanie w niewłaściwym sektorze, mimo że Motor Lublin wydał na to zgodę, a sąd kompletnie tego szczegółu nie uwzględnił. Można być przeciwnikiem ułaskawienia, ale warto zachować proporcje. Zastanawia mnie również, dlaczego podobnego oburzenia u szanownego Pana nie wywołują afery dotyczące pieniędzy publicznych: Pokoje vip, holendernie zarobki lekarzy, czy ostatni temat okradanie powodzian. W takim zestawieniu ułaskawienie człowieka ukaranego zakazem stadionowym wygląda raczej na temat zastępczy niż problem pierwszej wagi. Pozdrawiam.
XxX
2026-08-11 06:21:20