Niedziela, 16 Czerwiec
Imieniny: Aliny, Anety, Benona -

Reklama


Reklama

Krzysztof Skwiot marzy o reaktywacji Zrywu Jedwabno. Kiedy piłkarze wybiegną na murawę?


Krzysztof Skwiot to 26-letni strażak na lotnisku w Szymanach. To też mieszkaniec Jedwabna i miłośnik piłki nożnej. Pan Krzysztof chce „przywrócić do żywych” klub sportowy Zryw Jedwabno. W czwartek, 23 maja odbyło się spotkanie organizacyjne, a we wtorek, 28 maja pierwszy trening. Ostatni mecz Zryw rozegrał w 2019 roku.



Ekspresowe tempo...

(śmiech) Bo i nie ma na co czekać. Chcielibyśmy od jesieni zgłosić naszą drużynę do rozgrywek b klasy. Na czwartkowe spotkanie organizacyjne przyszło 17 osób.

 

Krzysztof Skwiot to 26-letni strażak na lotnisku w Szymanach.

 

To dużo?

Całkiem sporo tym bardziej, że informacja o tym była tylko w mediach społecznościowych i w Tygodniku Szczytno. Dodam, że dużo więcej osób skontaktowało się ze mną poprzez media społecznościowe i zadeklarowało chęć gry, ale pisali, że nie mogą stawić się w czwartek, 23 maja na spotkanie organizacyjne.

 

To ilu chętnych pan ma do reaktywacji klubu?

Takich pewniaków jest na razie 24. Ale najbliższe tygodnie pokażą, ile osób zostanie, ubędzie, czy przybędzie.

 

Pierwszy trening już był...


Reklama

Tak, we wtorek, 28 maja. Była to gra testowa, aby sprawdzić, kto na jakim poziomie jest, co jest do poprawy. Poznajemy się dopiero.

 

Jak pierwsze wrażenie?

Jest ciekawie (śmiech).

 

Budujecie drużynę tylko seniorów?

W pierwszym etapie tak. Choć sporo rodziców do mnie dzwoniło z pytaniami, czy powstanie drużyna młodzieżowa, czy 13-latkowie mogą grać w seniorach? Niestety, w seniorach może grać osoba, która ukończyła 15 lat. Zainteresowanie jest spore, więc zapewne z czasem będziemy tworzyć też drużynę dzieci. Tym bardziej, że mi też urodził się syn i chciałbym, aby miał wybór w Jedwabnie, aby kiedyś mógł, jeśli oczywiście będzie chciał, grać w piłkę.

 

Jest pan młody, ma pan dopiero 26 lat, skąd chęć takiego działania?

Motywacji jest sporo. Po prostu chciałbym, by piłka nożna wróciła do naszej gminy. Tym bardziej, że Zryw Jedwabno ma ogromne tradycje. Sam byłem czynnym zawodnikiem tego klubu, a jako dziecko chodziłem na mecze naszej drużyny. Pamiętam nawet, jak wywalczyliśmy awans do klasy okręgowej po pięknym meczu z Warmiakiem Łukta. Daniel Włodkowski dał nam wówczas zwycięstwo. Na ten mecz przyjechali nawet kibice z zaprzyjaźnionego klubu z Wielbarka. Wspierali nas. Cóż to były za emocje (śmiech).

Reklama

 

Jest zatem do czego wracać. Jest już trener, prezes Zrywu?

A i owszem jest. Trenera jeszcze nie mamy. Na razie sprawdzamy, jakie jest zainteresowanie zawodników powrotem do grania. Prezesami nadal są Bogdan Kiwicki i Andrzej Cytruk. Bo formalnie Zryw nadal działa. Jedynie nie uczestniczy w rozgrywkach. Niestety, nie ma już z nami świętej pamięci Andrzeja Obrębskiego, który był duszą Zrywu. Dał klubowi naprawdę bardzo dużo. Ciężko będzie zapełnić tę pustkę. Był między innymi kierownikiem drużyny. Ta funkcja przypadła teraz mi. Będę starał się wywiązać z tej roli najlepiej, jak potrafię. Jeśli ktoś ma ochotę do nas dołączyć, to wciąż zapraszamy...

 

Pomysł na reaktywację klubu kiedy się zrodził?

Całkiem niedawno. Od paru miesięcy gramy na orliku. Przychodzi tam kilkanaście osób i to dość regularnie. Od słowa do słowa i poszło (śmiech). Mam nadzieję, że już wkrótce wybiegniemy na ligowe boiska.

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama