Jesteś miejscowa?
Od urodzenia albo prawie, bo właściwie na świat przyszłam w Olsztynie, gdzie w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia „wywożono” kobiety powiązane z milicją, a tata był tu komendantem powiatowym przez 30 lat. Mi...
Jesteś miejscowa?
Od urodzenia albo prawie, bo właściwie na świat przyszłam w Olsztynie, gdzie w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia „wywożono” kobiety powiązane z milicją, a tata był tu komendantem powiatowym przez 30 lat. Mieszkałam przy ul. Wiejskiej i wciąż tam mieszkam, tylko we własnym domu, wybudowanym naprzeciwko rodzinnego. Później przez 16 lat chodziłam wciąż tą samą drogą do szkoły...
Szesnaście lat? To jakoś długo...
Osiem lat podstawówki w „czwórce” czyli dzisiejszym gimnazjum nr 2. Nie wiesz, że chodziłam do jednej klasy z twoim bratem? Nawet siedzieliśmy w jednej ławce i się w nim podkochiwałam (śmiech). Później cztery lata w ogólniaku, a po maturze – 2 lata w pielęgniarskim studium medycznym, które wtedy było w Szczytnie, też w budynku ogólniaka. Po uzyskaniu dyplomu pierwsza praca – dwa lata – jako pielęgniarka szkolna w... „czwórce”. I tak się więc zrobiło te 16 lat wędrowania jedną i tą samą drogą. Znałam chyba wszystkie wyrwy w chodnikach ulicy Pułaskiego, nierówności Łódzkiej i wertepy na polnej ścieżce, którą się wtedy do „czwórki” i ogólniaka dochodziło.
Nigdy cię nie korcił szeroki świat?
Nie bardzo, chociaż nie mieszkałam w Szczytnie przez ponad siedem lat. Wyjechałam do Nysy z drugim mężem. Miałam możliwość wyprowadzić się do Niemiec, bo mama jest Mazurką i ma dokumenty, które upoważniały do emigracji całą rodzinę. Ale nie chciałam, mama też z tego nie skorzystała, a wyjechała jedynie moja starsza siostra. Jeden z braci pozostał w Szczytnie, a drugi właściwie też Mazur nie zdradził, bo mieszka w Giżycku.
Dość wcześnie założyłaś rodzinę...
Czy ja wiem? Według dzisiejszych standardów pewnie tak. Miałam 19 lat jak wyszłam za mąż i zaraz urodziłam pierwszego syna. Drugi przyszedł na świat, gdy uczyłam się już w studium pielęgniarskim. I cały ten czas pracowałam zawodowo, przeszłam na emeryturę i... wciąż pracuję.
Ileż można!
Oj, można. Nie wiem, kiedy przestanę. Kocham ten zawód, czuję się potrzebna pacjentom i póki mogę, to pracuję. Nikt mi nie chce uwierzyć, gdy mówię, że jak się urodziłam, to od razu wiedziałam, że będę pielęgniarką, a tak jest. Nigdy nie myślałam o jakimkolwiek innym zawodzie. Dziewczynki chcą być aktorkami, piosenkarkami, nauczycielkami... Co rok kimś innym, a ja od pieluch: pielęgniarką i już.
Mówisz, że jesteś kobietą spełnioną, ale praca zawodowa i zaangażowanie ci nie wystarczają. Zdarzyło mi się kiedyś spotkać cię przed południem w jednej przychodni, w południe w szpitalu, a wieczorem w innej przychodni... To kiedy ty masz czas na inne zajęcia, a jesteś przecież aktywna w innych sferach, jesteś członkiem kilku organizacji, a nawet nimi kierujesz...
Bo ja mam wszystko poukładane. Jak się to zrobi, to nie ma problemu. I dlatego daję sobie radę i w Forum Kobiet, i w LOK-u, a obu tym organizacjom w powiecie prezesuję. W tym roku zostałam też wiceprezesem Zarządu Głównego Forum Kobiet w Olsztynie, a jestem też w zarządzie powiatowym PCK.
I idzie to pogodzić?
Idzie. Fakt, że łatwiej, gdy ma się ludzi do pomocy, gdy się nie ciągnie samemu pracy w stowarzyszeniach, a nie ma się co czarować, w niektórych tak właśnie jest: motor stanowi jedna osoba i jak jej zabraknie, to praktycznie po stowarzyszeniu. W tych organizacjach, w których ja uczestniczę, aktywnych i zaangażowanych jest więcej, więc i łatwiej pracować, i pomysłów więcej, i zadowolenia dla wszystkich.
No dobrze, ale sobie już nie wyobrażam, byś miała czas na życie prywatne, na jakieś pasje, hobby...
Cóż... moją pasją jest kierowanie samochodem. Uwielbiam jeździć. Uwielbiam też muzykę i jeżdżę, gdy tylko mogę, na koncerty. Ostatnio byłam na koncercie Budki Suflera w Olsztynie, i na recitalu Perfectu. To upodobanie przekłada się też i na działalność organizacyjną, bo w Forum Kobiet bardzo często organizujemy wyjazdy właśnie takie muzyczne: do Teatru Muzycznego w Gdyni, opery w Białymstoku, do teatru Buffo itp. Często udaje się na tę kulturalną działalność pozyskać środki z zewnątrz. Piszemy różne projekty, na inne działania też.
Twoja aktywność nie pozostawała niezauważona. Sporo różnych nagród i wyróżnień otrzymałaś...
Sporo. Najwięcej w Olsztynie. Chyba za najbardziej bliskie uważam trzy szczególne statuetki: „Kobieta Niezwykła”, „Kobieta z Charakterem”, „Kobieta Sukcesu”. Mam też nagrodę z wyglądu skromną, bo to zwykły dyplom, ale dla mnie niezwykły. Mówi on o tym, że zostałam trzecią najpopularniejszą pielęgniarką w województwie. Mam też trochę odznaczeń LOK-owskich i państwowych też. Raz jeden, przed 13 laty, dostrzegło mnie trochę i rodzinne miasto, bo otrzymałam tytuł „Honorowy Mieszkaniec Szczytna”.
A rodzina? Masz czas na bliskich?
Mam i nawet muszę. W Wielkanoc zamieszkałam z mamą czy raczej ona zamieszkała ze mną. Ma już 85 lat, problemy ze zdrowiem i nie może mieszkać sama. Synowie zostali w Nysie. Gdy tam zamieszkałam, jeden miał 10, a drugi 7 lat. Do Szczytna wróciłam z młodszym synem, bo starszy już się na tym południu zakorzenił, a młodszy później, jak dorósł, do niego dołączył. Obaj pozakładali rodziny, obaj mają dzieci, a ja – już troje wnucząt. I jedyną wadą, jaką mają te moje dzieci i wnuki jest... odległość. Przyjeżdżają na święta, na wakacje, więc ten kontakt jest, ale wiadomo, która matka i babcia nie chciałaby więcej...
Jakieś marzenia?
Ojej... Nie wiem, czy mam jeszcze jakieś marzenia. Staram się patrzeć na życie realnie. Ale... Czy ja wiem... Jeszcze pracuję... Jeszcze jeżdżę na koncerty... Ale może przecież nadejść czas, że zacznę nucić taki stary szlagier „Gdy mi ciebie zabraknie”... i najdzie ochota mieć koło siebie i tego jakiegoś „ciebie”? Chyba każdy trochę się obawia samotności na starość. Ja się pocieszam tym, że zupełnie, ale to zupełnie nie mam czasu na to, by się zestarzeć.
Kazik straciłeś w moich oczach po ostatnim wywiadzie i nie tylko w moich. Żyj sobie dalej w Hiszpanii. Mniejsze zło...? Zabawne.
Na starość zwariował
2026-04-26 13:06:22
Poziom zarządzania systemem PODSTAWOWEJ opieki zdrowotnej sięgnął dna! Starosta nie zapewnia mieszkańcom najważniejszej potrzeby. Nie ma kasy na dyżur apteki, ale jest na podwyżki wynagrodzeń. Folwark zwierzęcy Orwella! Niesamowicie pomocni sobie, nie ludziom!
Ja
2026-04-25 22:31:24
Zdzisław Zioło niekompetentny juror wg mnie. Nieprzygotowany do oceniania młodych, nie potrafi dobrać słów w ocenie, raniąc delikatne, wrażliwe osoby.
Ja
2026-04-25 19:57:51
Emil i Mieszkaniec mają rację, jeszcze nikt nie poznał zasad działania zakładu a już wielki krzyk się robi! Taki zakład to rozwój miejscowości i niezależności młodych mieszkańców .
Olo
2026-04-25 08:52:04
A może by tak napisać w końcu artykuł o zwolnieniach w Ikei? No tak...to nie pasuje do tych artykułów o ciągłych sukcesach tutejszych władz...jak to by wyglądało.
Tytus
2026-04-25 07:54:17
No I super
Joanna
2026-04-24 06:28:34
Pamiętam pierwszą edycję, Pani Agata też wówczas była jurorem. To wspaniała inicjatywa, która zapoczątkowała Pani Ewa Przychodzka, cudowna nauczycielka!
M
2026-04-23 22:24:49
Pan Tomasz jako nieliczny zabiera głos na sesji. W większości rada to słupy,bez własnego zdania. Przez dwa lata nie zabierają głosu w dyskusji.
Wyborca
2026-04-23 20:15:43
no to auto na wizualizacji wjeżdża w płot. Jakie to premium?
j23
2026-04-23 13:02:35
A ten policjant to jakoś się nazywa?
Zły Porucznik
2026-04-23 08:45:41