Czwartek, 25 Lipiec
Imieniny: jakuba, Krzysztofa, Walentyny -

Reklama


Reklama

Irena Dzierlatka - 42 lata w oświacie, 40 lat w szkole w Szymanach (Rozmowa „Tygodnika Szczytno)


Irena Dzierlatka po 42 latach pracy zawodowej w szkolnictwie odchodzi na emeryturę. Przez ostatnie 40 lat pracowała w Szkole Podstawowej im. Mikołaja Kopernika w Szymanach, a od 21 lat była jej dyrektorem. Przez „jej ręce” przeszło grubo ponad 8400 uczniów. To niewielkie miasteczko. - W ostatnich latach było to już trzecie pokolenie, czyli prawnuki moich uczniów – śmieje się pani Irena.



Irena Dzierlatka od urodzenia związana jest z Nowinami. Wychowała się tam, uczyła się w miejscowej szkole podstawowej i tam nadal jest jej dom rodzinny.

 

Potem była szkoła średnia...

(śmiech) Tak, i pewnie pan nie zgadnie, jakiego zawodu się uczyłam.

 

Nawet nie będę próbował...

Technik roszarnik. Dziś pewnie niewiele osób w ogóle wie, co to jest.

 

Na pewno niewiele.

To specjalista zajmujący się przetwarzaniem włókien roślinnych, takich jak len czy konopie. Byłam absolwentką klasy o takim profilu w Zespole Szkół nr 1 w Szczytnie. Rocznik 1982.

 

Dość odległy to zawód od nauczyciela.

Owszem, ale o nauczycielstwie myślałam już jako dziecko. Dlatego po szkole średniej poszłam do Studium Nauczycielskiego w Szczytnie. Potem było pięć lat studiów na wydziale historii. W międzyczasie podyplomówki z wychowania fizycznego, menadżera oświaty, czy wizytatora kuratoryjnego...

 

Jasno obrany kierunek.

(śmiech) Dokładnie tak.

 

A pierwsza praca?

W Spalinach Wielkich w gminie Rozogi. Uczyłam tam języka polskiego, fizyki, wychowania fizycznego, nauczania początkowego... Były to lata 1982-1984. Po dwóch latach przeniosłam się do szkoły w Szymanach, w której pracuję do dziś. W Szymanach zaczynałam od nauki języka polskiego, potem było nauczanie początkowe, historia, wychowanie fizyczne. A od 2003 roku jestem dyrektorem tej placówki. Jestem też nauczycielem dyplomowanym.

 

Spory zakres wiedzy...

Takie kiedyś były czasy. Nauczyciele uczyli kilku przedmiotów. Zresztą dziś też bywa podobnie. To akurat świadczy o ciągłym rozwoju danego pedagoga. Warto inwestować w siebie i dzielić się tą wiedzą, bo wówczas dzieci mają więcej korzyści.

 

Jak przez te lata zmieniała się szkoła?

Przepaść. Szkoła w Szymanach bardzo się rozbudowała. W 2008 roku oddano do użytku nową część, salę gimnastyczną, nowy kompleks żywieniowy z ogromną stołówką. Wcześniej stołówką był dzisiejszy niewielki sekretariat. Dodam, że korzystało z niej ponad 250 uczniów. Dziś to nie do pomyślenia. W 2010 roku powstało piękne boisko wielofunkcyjne. Naprawdę nasza szkoła przez te lata przeszła ogromną metamorfozę. Mamy piękny obiekt, piękną bazę edukacyjną.


Reklama

 

Zadałem nieprecyzyjne pytanie, bardziej chodziło mi o ludzi, system, edukację...

Wiele się zmieniło, część na lepsze, część niekoniecznie. Ale to chyba naturalne. Dziś w ogóle zmieniło się życie. Nieustannie pędzimy, a to odbija się na wszystkim. Pamiętam uczniów z moich pierwszych lat pracy. Nie da się ich porównać z dzisiejszymi. Mam wrażenie, że kiedyś byliśmy bardziej życiowi, zaradni. Życia uczyliśmy się w domach rodzinnych, a w szkołach było to pogłębiane. Dziś to szkoła ma czy nawet musi nauczyć wszystkiego. A czasu nauki nie przybyło. To tempo życia sprawia, że uczniowie coraz bardziej potrzebują fachowej pomocy psychologicznej. Obserwujemy znaczący wzrost takich uczniów. Składa się na to wiele czynników. Zapracowani rodzice, dostęp do nowych technologii, samotność, brak relacji rówieśniczych, rodzinnych, koleżeńskich, nieustanne zmiany, brak stabilności... Można by wymienić jeszcze wiele takich zagrożeń.

 

To dotyczy się też samego systemu oświatowego?

Trochę też. Dziś prawo jest tak dynamiczne, że aby być na bieżąco z aktami prawnymi trzeba śledzić je niemal codziennie. Za szybko, za dużo, często nieprzemyślane zmiany. To nikomu nie służy. Choć trzeba dodać, że dziś łatwiej jest zarządzać szkołą, niż kilkadziesiąt lat temu. A to dlatego, że można liczyć na pomoc organu prowadzącego, czyli w naszym przypadku gminy. Inwestycje, remonty, dziś nie ma z tym kłopotu. Pan wójt, gminni urzędnicy doskonale to czują.

 

Spada liczba uczniów, to duży kłopot dla szkół...

Gdy zaczynałam pracę w naszej szkole mieliśmy około 300 uczniów. Dziś to jedynie 113. Demografia, migracja robią swoje. Mała liczba uczniów to większe obciążenie ekonomiczne dla gminy, to prawda.

 

Wróćmy jeszcze do uczniów. Ci dzisiejsi są inni od tych sprzed 40 lat?

To zależy (śmiech). Młodzi ludzie są wyjątkowi. W tej kwestii nic się nie zmieniło. Naprawdę. To często my dorośli niszczymy ich marzenia, czy pasje. Ale jakbym miała tak porównać nastolatka dziś i tego sprzed 40 lat to zmieniło się zaangażowanie, priorytety. Dziś jest to, jak ja to nazywam, takie zaangażowanie kanapowo-komórkowe. Inne pokolenie. Myślę, że bardziej czujące, bardziej myślące, ale trudniej się do nich dotrzeć, zmobilizować. Ale oczywiście są piękne wyjątki. Te dzieciaki naprawdę są fajne. Myślę jednak, że dużo złego robi współczesny świat, to konsumpcyjne podejście do życia, przesyt informacją, pęd do dorosłości. Mam wrażenie, że ten świat odbiera, a na pewno skraca dzieciństwo. A szkoda, bo to ważny okres w rozwoju człowieka. Dziś nauczyciel powinien być dla ucznia nie tylko nauczycielem, ale babcią, ciotką, matką, kolegą, przyjacielem, mediatorem... Wyraźnie to widać.

Reklama

 

Nie żal rozstawać się z zawodem?

Na razie wciąż to do mnie nie dociera. Każda zmiana jest trudna. Nie ukrywam, że chciałabym jeszcze popracować, czuję, że mam tę energię (śmiech). Zobaczymy, co czas przyniesie, bo niczego nie wykluczam. Mam kilka pomysłów w głowie.

 

A jakie hobby ma pani Irena?

Uwielbiam historię, zwłaszcza okres Jagiellonów. Piękny czas naszej Polski. Lubię słuchać muzyki, uwielbiam sport. Zarówno w historii, jak i w sporcie moi uczniowie mieli spore osiągnięcia w olimpiadach wojewódzkich. Zajmowali czołowe miejsca. To naprawdę ogromny sukces dla wiejskiej szkoły. Pamiętam, jak swoich biegaczy i innych sportowców trenowałam jeżdżąc przed nimi na rowerze albo samochodem (śmiech). Kiedyś były inne czasy. Dziś trudno chyba o takie poświęcenia i niestandardowe metody edukacyjne, bo komuś mogłyby się nie spodobać i byłby kłopot.

 

Kiedy dokładnie odchodzi pani na emeryturę?

Uroczyste pożegnanie ma nastąpić w piątek, 21 czerwca, ale oficjalnie obowiązki nowemu dyrektorowi przekażę 27 sierpnia. Był to piękny czas. Bardzo dziękuję wszystkim nauczycielom, z którymi współpracowałam, pracownikom administracyjnym oraz obsłudze, bo to, że nasza szkoła tak dobrze działała, to w ogromnej mierze ich zasługa. Wspaniali ludzie, zawsze gotowi do pomocy. Nigdy jej nie odmówili. Dziękuję, że jesteście, że byliście ze mną przez te lata.

 

To ile lat pani przepracowała w oświacie?

42, z czego 40 w szkole w Szymanach. Myślę, że przez te lata to jakieś 8400 uczniów, których poznałam. Dziś to już trzecie pokolenie, prawnuki tych moich pierwszych pociech...



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama