Poniedziałek, 6 Luty
Imieniny: Amandy, Bogdana, Doroty -

Reklama


Reklama

Firma, dzieci i podróże - składniki szczęścia Bożenny Myślak (zdjęcia)


- Żyję dniem dzisiejszym, nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość. Liczy się tu i teraz – mówi Bożenna Myślak. Kobieta pełna energii, pozytywnego nastawienia, która o samochodach wie więcej niż niejeden mężczyzna. Jest właścicielką najdłużej działającego w powiecie warsztatu samochodowego, który tworzyła razem z mężem.



- Samochody podobały mi się od zawsze. Może nie interesowała mnie ich naprawa, ale zawsze mnie do nich ciągnęło – wspomina.

 

Z pewnością miało na to wpływ jej dzieciństwo. Już jako mała dziewczynka miała możliwość przyglądania się pracy w warsztacie samochodowym, który w Nowinach prowadził jej tata. Chociaż od grzebania pod maską wolała podziwiać auta, to dała się wciągnąć w pomoc przy prowadzeniu firmy.

 

Warsztatowe małżeństwo

 

To właśnie w warsztacie poznała swojego męża Romka, który uczył się w nim zawodu. - Na początku mi się nie podobał. Nie zwracałam na niego uwagi – wspomina. - Do dzisiaj nie wiem jak to się stało, że się w nim zakochałam.

 

Ślub wzięli w 1975 roku. Już na początku wspólnej drogi stworzyli w Szczytnie warsztat samochodowy, który nieprzerwanie działa od 46 lat.

 

- Na początku moja rola była taka sama jak u taty, czyli siedziałam w papierach. Zajmowałam się wszelką dokumentacją, a mąż naprawiał samochody – opowiada. - Miałam to wszystko na wyciągnięcie ręki, więc chcąc nie chcąc uczyłam się od męża.

 

Dzisiaj bezbłędnie potrafi zdiagnozować niektóre problemy. Na częściach samochodowych zna się jak mało kto. Wie, z czego zbudowane są poszczególne elementy aut.

 

- Opanowanie niektórych kwestii bywało nawet dość zabawne. Na przykład takie nazwy jak pieski czy satelity... Komu by się kojarzyły samochodami? A to takie niewielkie części w rozruszniku.

 

Pani Bożenna nie ukrywa, że w ich biznesie to mąż miał zawsze nosa do podejmowania dobrych decyzji.

 

- Romek potrafił w odpowiednim momencie zdecydować, w którą stronę pójść. Po prostu miał taki dryg, mechanika pojazdowa to był jego konik – opowiada o mężu. - Wiedział w co zainwestować.

 

Dzieci to życiowy sukces

 

- Moim największym życiowym sukcesem są dzieci. A to, że są ze sobą zgrane i zawsze mogę na nie liczyć. To chyba dowodzi, że wykonałam trochę dobrej roboty jako mama – mówi.

 

Pierwszy na świecie pojawił Bartek i sporo namieszał w rodzinie państwa Myślaków. Gdy był mały, nikt nie przypuszczał, że wyborem swojej życiowej drogi zaskoczy rodziców.

 

- Zawsze bardzo kibicowałam Bartkowi. Jestem dumna z tego, kim dzisiaj jest. Myślę, że tę artystyczną żyłkę ma po mnie – mówi pani Bożenna. Bartek Myślak jako pierwszy przełamał rodzinną tradycję i ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Łodzi. Dzisiaj swoje zdolności wykorzystuje w pracy zawodowej. Na co dzień prowadzi pracownię sztuki użytkowej. Spod jego ręki wychodzą wyjątkowe projekty mebli i przestrzeni.

 


Reklama

- Myślę, że mężowi było trochę trudniej zrozumieć pasję naszego syna, bo on twardo stąpał po ziemi – wspomina. - A Bartek zawsze lubił kreować. Wybierał zajęcia całkowicie związane z tworzeniem.

 

Druga w rodzinie pojawiła się Olga, która zdecydowanie ma umysł ścisły. Jest absolwentką ekonomii i zarządzania. Doskonale odnajduje się wśród liczb. A jej umiejętności i wiedza są dzisiaj nieocenione w prowadzeniu rodzinnej firmy.

 

Najmłodsza córka państwa Myślaków to Marta. Absolwentka wydziału wzornictwa łódzkiej politechniki. Trochę poszła w ślady starszego brata, a swoje umiejętności artystyczne wykorzystuje w tworzeniu nowych form w różnych branżach.

 

Wielopokoleniowy biznes rodzinny

 

Kiedy zachorował mąż pani Bożenny, to na niej spoczął ciężar prowadzenia firmy.

 

- Wszystkiego uczyłam się od zupełnie innej strony. Dobrze znałam firmę, ale czymś nowym było dla mnie pilnowanie pracy całego warsztatu – wspomina. - Chociaż sama nie reperowałam aut, to musiałam kierować pracą mechaników – opowiada.

 

Ważna jest dla niej atmosfera w pracy. Przyznaje jednak, że z mechanikami czasami trzeba bardziej stanowczo. Cieszy ją jednak to, że pracownicy nie uciekają. W swoim zespole ma mechanika, który pracuje w jej firmie od 42 lat.

 

- Pan Henryk to nasz najstarszy pracownik. Mogę powiedzieć, że od samego początku jest z nami – mówi.

 

Jeszcze wspólnie z mężem o pomoc w prowadzeniu warsztatu poprosili córkę i jej męża. Olga i Zbyszek nie zastanawiali się długo. Chociaż z mechaniką pojazdową wcześniej nie mieli do czynienia, w pełni zaangażowali się w rodzinne przedsiębiorstwo. Kiedy piętnaście lat temu zmarł pan Romek, zięć przejął na siebie ciężar pracy warsztatu.

 

- My z Olgą jesteśmy dla niego zapleczem technicznym – żartuje. - Zajmujemy się zamówieniami części, całą dokumentacją.

 

Śmierć męża była dla pani Bożenny wielkim ciosem. Zawsze byli zgodnym małżeństwem i razem szli przez życie wspierając się.

 

- Dzieci były dla mnie największym wsparciem – opowiada. - Przez tę tragedię przeszliśmy razem.

 

Pan Romek, po ciężkiej chorobie, odszedł w 2007 roku.

 

- Dzisiaj wiem, że nad nami czuwa, czujemy jego obecność – dodaje.

 

Chociaż skromnie mówi o swojej roli w jej firmie, to widać, że jest jej filarem. Kobietą, która wsiądzie za kierownicę każdego auta i nim pojedzie.

 

- Nawet ciężarówką mogę jechać i to takim autem nauczyłam się dobrze parkować tyłem – zapewnia. - Czasami mechanicy proszą, abym wyjechała z warsztatu samochodem i sprawdzają czy dam radę, szczególnie tymi nowszymi modelami. Jeszcze się nie zdarzyło, żebym poległa. Wtedy ja mogę się z nich pośmiać – kwituje.

Reklama

 

Czy myślała kiedyś, żeby zamknąć wszystko w diabły.

 

- Pewnie tak, ale ciężko jest zakończyć coś, co trwa tyle lat – uśmiecha się. - To jak małżeństwo.

 

Trzeba wiedzieć o czym i kiedy marzyć

 

Bożena Myślak, obecnie już emerytka, wciąż jest aktywna zawodowo, ale znajduje też czas na inne zajęcia. Aktywnie działa w Uniwersytecie III Wieku, należy do zarządu szczycieńskiego Cechu Rzemieślników i Przedsiębiorców, ceni sobie chwile spędzane z trójką wnucząt.

 

- Czasami staram się być wyluzowaną babcią – uśmiecha się. - Oczywiście, że staję po ich stronie, ale potrafię też je czasami ochrzanić, gdy widzę, że jest to konieczne. Najważniejsze jednak dla mnie jest to, by z nimi rozmawiać i spędzać czas.

 

Powiedzieć o pani Bożennie, że ma dużo energii to niedopowiedzenie. Ta kobieta po prostu nie może się nudzić, chyba nawet sama nie wie, jak to robić.

 

- Potrafię szydełkować, coś uszyć, bardzo lubię robić stroiki. Cały czas w domu coś przemeblowuję i zmieniam. Oczywiście wszystko w jednym stylu, ale lubię, jak wpada taki powiew świeżości. Coś się dzieje - wyjaśnia.

 

Uwielbia też podróżować. Gdy odwiedza nowe miejsca, to stara się je chłonąć całą sobą.

 

- Mogę poleżeć na plaży, ale nie ciągle w tym samym miejscu – żartuje. Dlatego, gdy wybiera się w nowe miejsca, stara się poznać je jak najlepiej.

 

Kiedyś, gdy z koleżankami wybrała się nad morze, zaczęły rozmawiać o swoich marzeniach. Ona powiedziała, że marzy jej się wyprawa do Egiptu. Trzy tygodnie po powrocie z babskiego wypadu wygrała 10-dniową wycieczkę do kraju faraonów.

 

- To było piękne przeżycie. Gdy zwiedzaliśmy różne miejsca, nie mogłam się powstrzymać, aby czegoś nie dotknąć i poczuć na własnej skórze – opowiada z pasją. - Czuję się trochę związana z Egiptem, tak jakbym miała tam jakieś korzenie.

 

Bożenna Myślak ma dzisiaj 68 lat. Swoją energią, uśmiechem i pozytywnym nastawieniem do innych mogłaby obdzielić połowę Szczytna. Każdego dnia podkreśla, że nie ma co wybiegać w przyszłość. Trzeba żyć tu i teraz, ale nie stroni od marzeń, na realizację których ma swoją receptę. Jej zdaniem pragnienia nie mogą być wygórowane i powinny być choć trochę realne.

 

- Marzenie wypowiedziane w dobrym czasie, miejscu i okolicznościach zawsze się spełni – mówi.

 



Komentarze do artykułu

Gabi

Dawniej chyba na ul. Skłodowskiej był warsztat.

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama