Jak ktoś ma pomysł na wykorzystanie 200 tysięcy złotych na miejska inwestycję, musi się pospieszyć. W tym roku skrócone zostały terminy, zarówno w odniesieniu do składania wniosków, jak i późniejszego głosowania. Dotychczas wygrywała rekreacja dla ludzi, może czas na inną?
Nowe zasady dają średnio po 20 dni (wliczając w to różne kalendarzowo czerwone i inne wolne) na przygotowanie i złożenie wniosków, jak i na następujące po nim głosowanie.
Pierwsza z czynności czyli wnioskowanie, to termin od 15 maja do 5 czerwca. Po weryfikacji formalnej propozycje inwestycji zostaną poddane pod głosowanie mieszkańców: między 20 czerwca, a 10 lipca. Rzecz tę – być może – ułatwi to, że każdy ze złożonych projektów będzie miał swoją, odrębną kartę do głosowania, wskazać wybór można będzie także droga elektroniczną, uprawnienia do wyboru sprawdzane będą na podstawie nr pesel, więc odpada wymóg czytelnego podpisu (chociaż podpis jest niezbędny na kartach wrzucanych do urny).
Regulamin nie przewiduje wyłączenia radnych z prawa do składania projektów. - Nie można tego zrobić formalnie, bo przeczyłoby to zasadom demokracji i byłoby dyskryminujące – tłumaczy burmistrz Danuta Górska. - Podczas spotkań zaproponowałam dżentelmeńską umowę, aby radni dla dobra idei budżetu obywatelskiego, w poczuciu przyzwoitości, powstrzymali się od składania wniosków. Mam nadzieję, że się zastosują.
Ekspresowe tempo, według wiceburmistrza Krzysztofa Kaczmarczyka, to nic osobliwego. - Wzorowaliśmy się na innych, większych miastach, w tym Olsztynie. Tam wszędzie te terminy są 2-, 3-tygodniowe – mówi.
Zwycięski wniosek będzie realizowany w przyszłym roku. Będzie to już czwarta inwestycja w ramach budżetu obywatelskiego. Dotychczas powstały miejsca rekreacji, mimo że wśród pomysłów bywały i inne, równie ciekawe. Czy podobnie będzie tym razem?
Na przykład w Szczecinie, właśnie w ramach budżetu obywatelskiego, powstały tzw. wybiegi dla psów. Podobne (jak na fotografii) są w Rybniku i w wielu już innych miastach. To znakomite rozwiązanie dla właścicieli czworonogów i sposób na co najmniej częściowe pozbycie się psich odchodów z trawników. Koszty są różne, w zależności od tego, jak bardzo taki wybieg jest „wypasiony”. Najkrócej rzecz ujmując – to ogrodzony plac, najlepiej chociaż trochę zadrzewiony, z ławeczkami i różnymi urządzeniami do psich zabaw i – przede wszystkim – z odpowiednim wyposażeniem na odchody. Za 200 tysięcy mogłyby takie w Szczytnie powstać co najmniej trzy albo i cztery, naprawdę dobrej jakości. A miejsca jest dostatek: „kacze doły”, parki przy Pasymskiej i Skłodowskiej-Curie, okolice Małej Bieli itp. Może Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami zechce z naszego pomysłu skorzystać? Zachęcamy.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23