Wtorek, 11 Luty
Imieniny: Bernadetty, Marii, Olgierda -

Reklama


Reklama

Burzliwe debaty i kompromisy – co dalej ze szkołą w Rumach? Wójt Tymiński odpowiada


Na razie Szkoła Podstawowa w Rumach nie zostanie zlikwidowana. Wójt daje placówce ten i kolejny rok szkolny „na poprawę”. To efekt rozmów z mieszkańcami, radą rodziców oraz dyrekcją i nauczycielami placówki. Po burzliwej debacie (7 stycznia), w której wzięło udział ponad 70 osób, wójt Dariusz Tymiński spotkał się ze skromniejszą delegacją mieszkańców wsi i przedstawicieli szkoły. Zapadły kolejne decyzje.



Dlaczego pan rozważał likwidację szkoły w Rumach?

Temat pojawił się przy okazji konstruowania budżetu na ten rok. Szukamy oszczędności. Myślę, że każdy samorząd, odpowiedzialny samorządowiec, ogląda wydawaną złotówkę dwukrotnie. Naszą uwagę zwróciła szkoła w Rumach z kilku powodów. Jest tam bardzo mało uczniów, w tej chwili 41, a poziom nauczania zdecydowanie odstaje od pozostałych naszych placówek. Zwłaszcza jeśli chodzi o język polski, matematykę i język angielski. Dodatkowo niemal 90 procent kosztów utrzymania pochłaniają wynagrodzenia nauczycieli i ich pochodne. Chcieliśmy bliżej przyjrzeć się temu wszystkiemu. Rozpocząć dyskusję, nie było mowy o likwidacji szkoły.

 

Ale i tak wywołało to wiele obaw. Mieszkańcy zorganizowali spotkanie, na które pana zaprosili...

Lubię spotkać się z mieszkańcami i z nimi rozmawiać. W kampanii podkreślałem, że nic „bez was o was”. I tego się trzymam. Dlatego mimo trudnego i ważnego tematu, ucieszyłem się na to spotkanie.

 

Ale łatwo pan nie miał, mimo że przyjechał do Rum z dużą wiedzą i silnymi argumentami.

(śmiech). Fakty i prawda są dla mnie ważne. Przedstawiłem mieszkańcom swoje stanowisko, swoje wątpliwości. Oni przedstawili swoje. Zaproponowali program naprawczy, dalszą chęć dyskusji. Skorzystałem z tej opcji i tydzień temu ponownie spotkaliśmy się w mniejszym gronie, tym razem ja byłem inicjatorem spotkania, aby porozmawiać o dalszych losach szkoły w Rumach.

 

Jaki jest efekt tego spotkania?

W skrócie, taki, że dajemy sobie rok próby. Ale formalnie będzie więcej. Do czerwca szkoła będzie działała. Po tym czasie sprawdzimy, czy coś się zmieniło – i w poziomie nauczania, i liczbie dzieci, i kosztach utrzymania szkoły. Ale aby wejść w proces likwidacji szkoły, do końca lutego trzeba podjąć uchwałę intencyjną o zamiarze likwidacji. Sam pan widzi, że ten rok już nam umknął. Kolejny luty dopiero w 2026 roku, nawet jeśli taką uchwałę podejmiemy, to i tak Rumy będą miały szkołę na rok szkolny 2025/2026. Ale naprawdę nie chcę jej zamykać.


Reklama

 

Co musi się stać, aby do tego nie doszło?

Na pewno szkoła musi wprowadzić program naprawczy i poprawić wyniki uczniów, bo od pięciu lat odstają one od pozostałych naszych szkół. Poprosiłem panią dyrektor, aby dopilnowała tego. Będę to naprawdę sprawdzał. Dobro uczniów jest dla mnie najważniejsze. Drugą sprawą jest demografia. Zwróciłem się do Rady Rodziców i dyrekcji, radnych oraz mieszkańców, aby ruszyli w plener i poszukali dzieci, które być może chodzą do innych placówek, aby skorzystały z oferty szkoły w Rumach. No i trzecia rzecz, Rada Rodziców zobowiązała się, że będzie dbała o szkołę i pomagała gminie w jej utrzymaniu. Wierzę, że tak będzie. Mamy półtora roku, aby poprawić te elementy i sprawić, aby szkoła została. Ale do rozmów o przyszłości placówki wrócimy już w czerwcu tego roku,. To ustaliliśmy wspólnie.

 

Widać, że Rumy to prężna wieś i społeczność. Liczba osób, które wzięły udział w spotkaniu z panem, robi wrażenie.

To prawda. Rumy to aktywne społeczeństwo. I bardzo się z tego cieszę, bo każde sołectwo powinno tak angażować się dla dobra swoich małych ojczyzn. Dlatego wiem, że to, co ustaliliśmy, na pewno zostanie zrealizowane. I od razu dodam, że naprawdę rozumiem postawę mieszkańców. Wieś, gdy traci szkołę, traci też swoją wartość. Ubożeje. To niezaprzeczalny fakt. Ale jako wójt też nie mogę patrzeć bezczynnie na niski poziom nauczania. To ważny element przyszłości młodych mieszkańców Rum i ościennych wsi, które korzystają z tej szkoły. Szansa na lepsze perspektywy. Trzeba o tym pamiętać.

 

Na spotkaniu podkreślał pan, że ewentualna likwidacja to nie kwestia ekonomii...

Bo to nie najważniejszy, choć istotny czynnik. Tak jak mówiłem, niemal 90 procent kosztów funkcjonowania szkoły w Rumach to pensje i ich pochodne od wynagrodzeń nauczycieli. Nie zamierzaliśmy zwalniać nauczycieli, ale nie będę też ukrywał, że liczyliśmy, iż część z nich przejdzie na emerytury czy skorzysta z innych świadczeń przedemerytalnych. Być może nie każdego nauczyciela udałoby nam się zagospodarować w szkole w Dźwierzutach, więc te oszczędności mogłyby być znaczące. Na razie wypracowaliśmy kompromis i działamy dalej. Dlatego póki co nie ma sensu drążyć tego tematu.

Reklama

 

W Orzynach spotkałem mieszkańca, który powiedział, że dziwi się panu, że wywołał pan temat likwidacji szkoły, bo – i tu cytat – „Rumy dały panu zwycięstwo, a teraz tak pan się mieszkańcom odwdzięcza”.

Oczywiście, że pamiętam o wynikach wyborów i o tym, że w Rumach miałem bardzo wysoki procent głosów. Ale stosuję się do zasady, że nie mogę być stronniczy i patrzeć na sołectwa pod kątem wyborów, kto jak głosował. To byłoby nieuczciwe. Są sprawy trudne i lżejsze. Decydując się na start w wyborach i będąc teraz wójtem, liczyłem się z tym. Nie byłoby ok, gdybym teraz dbał tylko o mieszkańców, którzy na mnie głosowali, a na innych się mścił czy odwrotnie. Jestem wójtem całej gminy i naprawdę zależy mi na tym, aby każdemu mieszkańcowi żyło się tu jak najlepiej. Dla mnie gmina to jedna wielka rodzina, w której, i owszem, pojawiają się też konflikty i różne sprawy, ale najgorsze, co może być, to udawanie, że ich nie ma. Trzeba stawić im czoła. I tyle. Cieszę się, że spotkania z mieszkańcami Rum to pokazały. Liczę, że wspólnie uda nam się pokonać każdą przeszkodę, by wszystkim żyło się piękniej.



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama