Środa, 3 Czerwiec
Imieniny: Erazma, Marianny, Marzeny -

Reklama


Reklama

Powiat pożegnał Zbigniewa Gołdę


Jeszcze kilka dni temu stał pod ścianą sali sesyjnej z aparatem przewieszonym przez ramię. Robił zdjęcia. Tak jak robił je od lat. W środę, 3 czerwca, w kościele w Gromie i na miejscowym cmentarzu żegnały go dziesiątki ludzi. Rodzina, przyjaciele, samorządowcy, strażacy, policjanci, nauczyciele, społecznicy i zwykli mieszkańcy. Wszyscy przyszli pożegnać Zbigniewa Gołdę – człowieka, który przez lata dokumentował życie tego powiatu.



Kościół w Gromie wypełnił się do ostatniego miejsca. W ławkach siedzieli ci, których fotografował przez lata. Burmistrzowie Szczytna i Pasymia, przedstawiciele samorządów, służb mundurowych, instytucji, organizacji społecznych. Ale przede wszystkim byli mieszkańcy.
 

Ludzie, których znał po imieniu. Ludzie, przy których stawał z aparatem wtedy, gdy przeżywali swoje najważniejsze chwile.


Jedni pamiętali go z sesji. Inni z festynów, strażackich jubileuszy, koncertów, szkolnych akademii czy rodzinnych uroczystości. Dla większości był po prostu Zbyszkiem.

 

Człowiek od ludzi

Podczas mszy żałobnej ksiądz Krzysztof Pliszka mówił o człowieku, który przez lata tworzył fotograficzną historię powiatu.

Zbyszek potrafił zatrzymać najważniejsze chwile. Relacjonował, pokazywał i zapisywał historię tego powiatu. Ale najlepiej potrafił uchwycić emocje. Czuł ludzi, słuchał ich, pomagał. Był społecznikiem, który zawsze stał gdzieś obok, ale wiedział, kiedy pocieszyć słowem, kiedy milczeniem, a kiedy uśmiechem. Był wyjątkowym człowiekiem - mówił podczas homilii.

Te słowa wracały później w rozmowach prowadzonych przed kościołem i na cmentarzu.

- Nigdy nie przychodził po zdjęcie. On przychodził do człowieka. Zdjęcie było przy okazji - mówiła jedna z mieszkanek Szczytna.


Reklama

- Zawsze spokojny. Nigdy nie słyszałem, żeby o kimkolwiek powiedział złe słowo. Takich ludzi spotyka się coraz rzadziej - dodawał jeden z uczestników uroczystości.

 

Odszedł na posterunku

Historia jego odejścia poruszyła mieszkańców całego powiatu. 29 maja relacjonował obrady sesji Rady Miejskiej w Szczytnie. Tak jak robił to dziesiątki razy wcześniej.

Nagle zasłabł.

Trafił do szpitala.

Pomimo wysiłków lekarzy nie udało się go uratować.

Miał 73 lata.

Odszedł z aparatem fotograficznym w ręku.

Dokładnie tak, jak żył.

 

Miłość większa niż fotografia

Choć fotografia stała się jego znakiem rozpoznawczym, najbliżsi wiedzieli, że była jedna osoba ważniejsza.

Danusia.

Poznali się jeszcze na Dolnym Śląsku, skąd pochodził. Do Szczytna przyjechał za pracą w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Rok później sprowadził tutaj ukochaną.

4 czerwca obchodziliby 48. rocznicę ślubu.

- Zawsze mówił, że żona jest ważniejsza niż wszystkie aparaty świata – wspominał jeden z jego przyjaciół.

W środę przy trumnie stali najbliżsi – żona, dzieci, wnuki i rodzina.

To dla nich był najtrudniejszy dzień.

 

Tysiące zdjęć, tysiące historii

Przez lata współpracował z „Kurkiem Mazurskim”, a później przez ponad dekadę z „Tygodnikiem Szczytno”.

Reklama

Zostawił po sobie tysiące zdjęć.

Na nich są ludzie, których już nie ma. Są dzieci, które dziś są dorosłe. Są wydarzenia, które dawno przeminęły.

Jest historia tego powiatu.

- Nie będzie już tego charakterystycznego kliknięcia migawki. Nie będzie Zbyszka stojącego z boku sceny albo pod remizą. Ale zostaną jego zdjęcia. I chyba każdy z nas ma gdzieś w domu fotografię, którą zrobił właśnie on - mówił jeden z uczestników pogrzebu.

Dzień przed śmiercią kupił wymarzony teleobiektyw.

Nie zdążył zrobić nim ani jednego zdjęcia.

 

Pustka po człowieku

Po zakończeniu uroczystości kondukt przeszedł na cmentarz parafialny w Gromie.

Tam, wśród ciszy przerywanej jedynie śpiewem ptaków i szumem drzew, pożegnano człowieka, którego znał niemal cały powiat.

Kiedy uczestnicy zaczęli rozchodzić się do domów, wielu odruchowo spoglądało jeszcze wokół.

Jakby za chwilę miał pojawić się gdzieś obok.

Z plecakiem.

Z aparatem.

Z tym swoim spokojnym uśmiechem.

Bo są ludzie, których obecność wydaje się czymś oczywistym.

Dopiero gdy odchodzą, widać, jak wielkie miejsce zajmowali w życiu innych.

Takim człowiekiem był Zbigniew Gołda.



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama