Sobota, 8 Sierpień
Imieniny: Donaty, Olechny, Kajetana -

Reklama


Reklama

Wszystko zaczęło się od … Zetora. Rekordowa babcia Hera (zdjęcia)


Rolnictwo to ciężka praca. Doskonale wie o tym Robert Liniewicz. Dzisiaj jest jednym z liderów w naszym powiecie. To dzięki pasji i oddaniu pracy może pochwalić się produkcją mleka na najwyższym poziomie. - Rolnictwo to gra zespołowa. Bez najbliższych nie odniósłbym sukcesu – mówi.



Robert Liniewicz jest rolnikiem z Orzyn. Od blisko 35 lat prowadzi gospodarstwo wraz z żoną. Jest trzecim pokoleniem gospodarzy w swojej rodzinie, o której można by napisać historię, ale zdecydowanie jest to temat na osobny artykuł. Niemal pewne jest, że w żyłach pana Roberta płynie gospodarska krew, a mieszanka genów w jego przypadku okazała się doskonałym połączeniem.

 

- Dziadek od strony mamy był rolnikiem, natomiast od strony taty ogrodnikiem. Jeden był Mazurem, drugi przesiedleńcem z Kresów – opowiada gospodarz.

 

Zetor na zachętę

Jednak zanim zdecydował o tym, że swoje zawodowe życie zwiąże z rolnictwem miał zostać strażakiem. Był w tym bardzo dobry.

 

- Uczyłem się w szkole średniej w Karolewie. Tam wraz z naszą młodzieżową drużyną pożarniczą zdobyliśmy tytuł mistrza Polski w 1988 roku – wspomina. - To była moja wielka pasja i myślałem o tym, żeby zająć się tym zawodowo.

 

Na szczęście tata pana Roberta miał zupełnie inaczej widział przyszłość swojego syna. Obmyślił plan, by przekonać go do tego, by poszedł w jego ślady. Podarował synowi ciągnik. Ale nie byle jaki, tylko rolls-royca wśród ówczesnych maszyn rolniczych.

 

- To była końcówka lat 80. Nie wiem, jak tata to zrobił, ale dostał talon na zetora. Z kolegą pojechał po niego aż do Kalisza. Wracali dwa dni. Ale się opłaciło. Bo ciągnik zrobił na mnie takie wrażenie, że zostałem rolnikiem – uśmiecha się.

 

 

Tradycja i nowoczesność zostaną w rodzinie

Gdy w 1991 roku pan Robert przejmował gospodarstwo od rodziców na stanie miał 10 krów i około 20 hektarów ziemi. Od początku nastawił się na produkcję mleka. Dzisiaj jego stado liczy blisko 80 krów rasy holsztyńsko-fryzyjskiej. Na własność posiada 70 hektarów ziemi, do tego dzierżawi jeszcze blisko 15.


Reklama

 

- Powoli rozwijaliśmy się. Rolnictwo to gra zespołowa. Moja cała rodzina była zaangażowana w pracę na gospodarce. Żona, córka i syn, zawsze mnie wspierali, również fizyczną pracą – mówi rolnik. - Dzisiaj wiem, że mam następcę.

 

Część gospodarstwa od pana Roberta przejmuje już 27-letni syn Arek. Obaj panowie współpracują i inwestują w rozwój. Pan Robert zawsze stawiał na innowacyjność w gospodarstwie, ale - jak zapewnia - jego syn w tej dziedzinie zdecydowanie go przebija i ciągle nakręca do unowocześniania gospodarstwa. Pomaga mu w tym wykształcenie, które zdobył. Ukończył studia na wydziale mechatroniki.

 

Rolnictwo to praca i wiedza

Gospodarka to ciężki kawałek chleba. Wymaga od rolników stałej obecności, ciągłego rozwoju, zrównoważonego gospodarowania oraz znajomości ciągle zmieniających się przepisów.

 

- Hodowla bydła mlecznego to współpraca z weterynarzem, zootechnikiem, którzy nas wspierają w tym, aby produkcja mleka była z jednej strony wydajna, z drugiej dawała produkt dobrej jakości – wyjaśnia pan Robert. - To wszystko wiąże się z tym, że musimy być bardzo czujni i obserwować nasze zwierzęta. Bo one są dla nas kluczowe.

 

Rośliny uprawiane na gruntach należących do gospodarza służą wyłącznie jako pasza dla bydła. To zaangażowanie zaowocowało w ostatnim czasie sporym sukcesem. Okazało się, że to właśnie jego gospodarstwo może pochwalić się największą wydajnością produkcyjną mleka.

 

- To było dla mnie bardzo duże zaskoczenie. Od wielu lat znajdujemy się w czołówce, ale jeszcze nigdy nie byliśmy najlepsi – mówi rolnik. - Obecne średnio na jedną sztukę bydła produkujemy rocznie dokładnie 10997 litrów mleka.

 

Rekordowa babcia Hera

Za swoją pracę pan Robert został uhonorowany statuetką dla najlepszego hodowcy bydła mlecznego w powiecie szczycieńskim. Co więcej w stadzie rolnika znajduje się też wyjątkowa dama. Trzynastoletnia Hera jest jedną z 700 krów w Polce, która sama jedna dała już ponad 100 tys. litrów mleka.

Reklama

 

 

 

- Mówimy na nią czule: babcia. Ma u nas dożywocie, bo cała rodzina jest do niej przywiązana – śmieje się gospodarz.

 

Jak zapewnia nas pan Robert krowy to mądre stworzenia. Każda ma swój charakter, przywiązują się do ludzi i rozpoznają „swoich”.

 

Teraźniejszość i marzenia

Pan Robert wraz z żoną Aliną doczekał się również dwójki wnucząt. Rocznej dziewczynki i czteroletniego chłopca. Na posesji dziadków stoją dumnie zaparkowane jego sprzęty rolnicze – zabawkowe traktory.

 

- Nasz wnuk zdecydowanie przejawia zainteresowanie rolnictwem. Czasami żartuje i mówię synowi, że za plecami rośnie mu konkurencja – nie bez dumy mówi Robert Liniewicz. - Kto wie, może zdecyduje się kiedyś kontynuować rodzinną tradycję.

 

Klaudia, córka pana Roberta, też od dziecka była zaangażowana w gospodarkę. Zawsze mogli liczyć na jej wsparcie. Jednak postanowiła iść inną drogą. Ukończyła Akademię Marynarki Wojennej, ale ostatecznie nie związała się z wojskiem.

 

Po panu Robert widać, że rolnictwo to jego pasja i sposób na życie. To również dzięki niemu rozwinął swoje zainteresowanie w kierunku muzyki.

 

- Jak człowiek jeździ tak całymi dniami w traktorze, to musi czymś się zająć. Ja słucham muzyki – mówi.

 

Jest wielkim fanem Eda Sheerana, na którego koncert wybiera się niebawem z małżonką. Pasją pana Roberta jest również myślistwo. Zapytany o marzenia nie chce ich ujawniać. Pozostaje życzyć, aby wszystkie się spełniły, a praca w gospodarstwie owocowała kolejnymi sukcesami.



Komentarze do artykułu

Lila

Gratuluje a ja znam jednego z kierowców tego Zetora

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

  • Ford uderzył w ogrodzenie i budynek, potem dachował. Za kierownicą siedziała 66-latka
    Szacun. Jak ona to zrobila???

    Bartek


    2026-08-06 04:51:17
  • Informacja Burmistrza Miasta Szczytno
    pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa

    wojt jaskol stasiek


    2026-08-04 21:46:50
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.

    W. Nosowicz


    2026-08-04 20:31:03
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.

    XxX


    2026-08-04 17:21:57
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?

    Waldemar


    2026-08-03 18:39:39
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    \"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.

    Polak


    2026-08-03 16:17:07
  • Zintegrowany Plan Inwestycyjny w Pasymiu. Ruszają konsultacje społeczne
    A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?

    .


    2026-08-03 15:09:16
  • „Pani Asiu, czemu pani nie ma?”. Joanna Pusta w finale Listonosza Roku
    Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.

    Andrzej


    2026-07-31 12:18:42
  • Nie lubię stać w miejscu. I chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham florystykę.
    Stac w miejscu?

    Jan


    2026-07-31 09:18:39
  • Jerzy Niemczuk: Kiedy nienawiść wchodzi na ambonę
    Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.

    nikoś


    2026-07-30 11:10:01

Reklama