W stawach Zakładu Rybackiego w Janowie 10 ton pstrąga tęczowego zostało uśmiercone i sprzedane po zaniżonej cenie. 3,5 tony śniętych ryb zutylizowano. Powodem tej dramatycznej sytuacji była wysoka temperatura wody – mówi Jacek Perkowski, zastępca dyrektora ds. zagospodarowania Okręgu Mazowieckiego PZW.
Zakład Rybacki w Janowie pod Szczytnem specjalizuje się w hodowli pstrąga. Ryby które można kupić w zakładzie są bardzo cenione. Wysoka temperatura wody dopływającej w okresie letnim do hodowli zawsze była problemem, jednak udawało się temu zaradzić przez schładzanie dopływającej wody poprzez dolewanie chłodniejszej z wybudowanych studni oraz zastosowanie zbiornika i instalacji z ciekłym tlenem do optymalnego natlenienia wody. Niestety, w minionym tygodniu stosowane dotychczas metody okazały się nieskuteczne. Nie udało się uchronić ryb przed zbyt wysoką temperaturą. W związku z czym część ryb zginęła, a pozostałe zostały uśmiercone i sprzedane.
Woda w jeziorach i stawach „gotuje” ryby
- Mimo zabezpieczeń, które posiadamy nie udało nam się na tyle schłodzić wody, aby pstrąg mógł przetrwać – przyznaje Jacek Perkowski, zastępca dyrektora ds. zagospodarowania Okręgu Mazowieckiego Polskiego Związku Wędkarskiego, pod który podlega zakład w Janowie. - System chłodzenia wody i ciekły tlen nie podołały. Woda, którą czerpiemy do stawów pochodzi z rzeki Sawica, która wypływa z jeziora Sasek Wielki. Temperatura na dopływie do stawów dochodziła do 30 stopni Celsjusza.
Niewielki ratunek
Gdy pracownicy Zakładu Rybackiego w Janowie zorientowali się, że wody w stawach nie uda się schłodzić rozpoczęli akcję odłowu i sprzedaży ryb. Udało się w ten sposób uratować około 10 ton ryby. Niestety 3,5 tony ryb „usnęło” i trzeba było przekazać je do utylizacji.
Rybacy nie pamiętają takiej klęski
- Nie była to typowa przyducha – mówi Perkowski. - Ryba nie udusiła się przez brak tlenu, a zabiła ją wysoka temperatura. Czegoś takiego w historii zakładu jeszcze nie doświadczyliśmy. Ocieplenie klimatu odczuliśmy na własnej skórze. Woda w niektórych okolicznych jeziorach przekraczała nawet 30 stopni Celsjusza. Pstrąg jest rybą zimnolubną. W temperaturze powyżej 25 stopni Celsjusza gatunek ten zaczyna „snąć”. Dotychczas nigdy nie notowaliśmy aż tak wysokich temperatur dopływającej do hodowli wody. Bywało 27, ale nigdy 30.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23