Sobota, 5 Kwiecień
Imieniny: Benedykta, Izodory, Wacławy -

Reklama


Reklama

Siłownia z sercem. „Pod Rywalem” skończyła 30 lat


Tort, szampan, balony i… historia o sile, która nie znika mimo upływu lat. Kultowa siłownia „Pod Rywalem” w Szczytnie właśnie świętuje swoje 30. urodziny. – Nikt nie wierzył, że przetrwamy, a jednak działamy – mówi obecny właściciel, Mateusz Lesiński.



Zaczęło się skromnie. W 1995 roku Marek Jałoszyński, który wcześniej sam ćwiczył w spółdzielczej siłowni podlegającej SM „Odrodzenie”, zdecydował: przejmuję temat. 

 

– Powiedzieli nam: jak tak bardzo wam zależy, to sobie ją weźcie. No to wziąłem – wspomina Jałoszyński.

 

Dziś „Rywal” to więcej niż miejsce ćwiczeń. To historia pokoleń. 

 

– Swoją krzepę wzmacniało tu kilka tysięcy ludzi – mówi z dumą pan Michał. – I nadal przychodzą. Ba! Widać wymianę pokoleniową – dodaje z uśmiechem.


Reklama

 

Siłownia działa w piwnicach przy ul. Solidarności 6a. Wbrew trendom, bez napompowanego marketingu i bez wsparcia sieciówek. Przetrwała, bo ma klimat. A klimat tworzą ludzie – ci, którzy wchodzą pierwszy raz i ci, którzy wracają po latach.

 

– Mieliśmy przypadek: ćwiczył dziadek, potem jego syn, a teraz wnuk. Trzy pokolenia przy jednej sztandze – wspomina właściciel.

 

„Pod Rywalem” to również miejsce treningów zawodników różnych dyscyplin. Tu ćwiczyli m.in. ultramaratończyk Rafał Kot, maratończyk Zenon Klimik, triathlonista Marcin Andrzejczak czy ciężarowiec Zbyszek Stakun. Ale nie trzeba być sportowcem, by tu pasować. 

Reklama

 

– Jak ktoś wchodzi pierwszy raz, traktuję go jak najbliższą rodzinę – mówi Lesiński.

 

Siłownia ma swoją filozofię. Bez sterydów, za to z pasją, rozmową i planem na zdrowie. 

 

– To nie „triceps na wczoraj”. To praca. Pot i łzy. Ale zdrowe – śmieje się właściciel.



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama