Sobota, 8 Sierpień
Imieniny: Donaty, Olechny, Kajetana -

Reklama


Reklama

SZWAJCARIA na szlaku szczycieńskich tenisistów


Szczycieńscy tenisiści łączą przyjemne z... przyjemnym. Podobnie jak miejscowi pasjonaci futbolu, starają się towarzyszyć reprezentantom Polski w ich zagranicznych zmaganiach, wykorzystując wyjazdy do poznawania świata i ludzi. Relację z wyjazdu do Szwajcarii sporządził Mariusz Radziszewski.



Kolejny wyjazd na Turniej Tenisowy w Stowarzyszeniu Mazurski Klub Tenisowy w Szczytnie jest już historią. Po majowym wyjeździe na turniej Mutua Open 2023 w Madrycie, tym razem przyszedł czas na „jesienny” wypad do Szwajcarii do Bazylei na turniej Swiss Indoors Basel 2023. Tradycyjnie wycieczkę połączyliśmy również ze zwiedzaniem Szwajcarii i okolic. Ze względów logistycznych, biorąc pod uwagę koszty życia w Szwajcarii oraz piękno krajobrazu tego państwa w eskapadę wybraliśmy się samochodami.

 

Mariusz Radziszewski.

 

 

Cała podróż trwała 9 dni, w tym czasie odwiedziliśmy kilka ciekawych miejsc na południu Polski, Niemiec i Szwajcarii.

 

Pierwszego dnia obejrzeliśmy zamek Książ koło Wałbrzycha oraz zamek Czocha koło Jeleniej Góry. Po noclegu na Dolnym Śląsku, wyruszyliśmy w dalszą drogę przez Niemcy, odwiedzając malownicze miasto Bamberg koło Norymbergii, docierając w okolice Jeziora Bodeńskiego, gdzie mieliśmy kolejny nocleg.

 

Nazajutrz z rana dotarliśmy do Szwajcarii, do bardzo pięknego i urokliwego miasteczka Stein am Rhein nad Renem. Następnie dotarliśmy do jednej z najbardziej znanych atrakcji Szwajcarii, czyli nadreńskich wodospadów koło miasta Szafuza. Po krótkim pobycie nad wodospadami wyruszyliśmy do miejscowości Wollerau, gdzie mieszka obecnie jeden z najlepszych tenisistów świata Szwajcar Roger Federer. Niestety, nie udało się go zastać w domu, więc po zrobieniu kilku fotek i filmików pojechaliśmy do Zurychu. Miasto położone nad przepięknym jeziorem o tej samej nazwie nie zrobiło na nas większego wrażenia.

 

Późnym wieczorem dotarliśmy do docelowego lokum noclegowego - miasta Saint Louis położonego we Francji, kilka kilometrów od Bazylei. Mimo wyczerpującej dwudniowej jazdy i deszczowej pogody postanowiliśmy wybrać się na mecze tenisowe z udziałem światowej czołówki, w tym naszego rodaka Huberta Hurkacza, który w pierwszej rundzie zawodów trafił na zawsze groźnego Serba Dusana Lajovica. Po zaciętym i wyrównanym pojedynku Hubi wygrał ten mecz 7:6 6:3 i zameldował się w drugiej rundzie turnieju, gdzie czekał na niego Niemiec Leonard Struff, z którym także wygrał 2:0 w setach.

 

Ponadto udało nam się obejrzeć bardzo wyrównany pojedynek między Duńczykiem Holgerem Rune i Serbem Miromirem Kecmanovicem, zakończony zwycięstwem 2:1 dla Holgera, a na koniec dnia mecz lokalnego bohatera Stana Wawrinki i Rosjanina Aleksandra Szewczenko. Po bardzo emocjonującym spotkaniu Stan musiał uznać wyższość młodszego kolegi z Rosji.

 

Środa również przywitała nas deszczowo, więc postanowiliśmy pozwiedzać środkową Szwajcarię, gdzie prognozy pogody były obiecujące. Z każdą godziną jazdy robiło się słoneczniej i cieplej. Po ponad godzinie podróży dotarliśmy do uroczej i klimatycznej miejscowości Zug, następnie podążaliśmy malowniczą trasą wzdłuż jeziora o tej same nazwie, a dalej bardzo krętą i dość wymagającą trasą o przewyższeniu ponad 600 metrów ku szczytowi Rigi, by podziwiać piękno Szwajcarii w najczystszej postaci.


Reklama

 

Dalej jechaliśmy wzdłuż linii brzegowej jeziora aż dotarliśmy do Lucerny z bardzo starym i drewnianym mostem Kapellbrucke z XIV wieku. Po spędzeniu ponad godzimy w tym uroczym mieście ruszyliśmy dalej w stronę naszej bazy noclegowej koło Bazylei, mijając miasta Brienz, Interlaken oraz Thun, a wszędzie dookoła nas góry i lasy... po prostu bajka.

 

Czwartek w okolicach Bazylei znów bardzo pochmurny z niewielkimi opadami deszczu , a przed nami równie a może nawet bardziej dzionek pełen atrakcji, tym razem dolina Lauterbrunnen – perełka regionu Jungfrau, która zachwyca zielonymi zboczami na tle surowych ośnieżonych alpejskich szczytów. Jej szumiące relaksująco wodospady zdobią wiele pocztówek i zdjęć , podobnie jak kolejki jeżdżące po wysokich okolicznych górach.

 

Pierwszy przystanek to zjawiskowe miasteczko Grindelwald , położone względem Lauterbrunnen po drugiej stronie Eigeru. Znajduje się w urokliwej kotlinie i jest to taki trochę bardziej kameralny zimowy kurort, mimo że to największy ośrodek narciarski w regionie Jungfrau, miejsce, które każdy powinien zobaczyć będąc w Szwajcarii, po prostu „must see”.

 

Następnie udaliśmy się do wspomnianej już doliny Lauterbrunnen i miasteczka o tej samej nazwie. Po ponad godzinnej wędrówce po okolicznych atrakcjach i skromnej przekąsce koreańskich hot-dogów zakupionych u pary rodaków z okolic Krakowa, którzy mają budkę z tymi przysmakami, ruszyliśmy do miasta Interlaken, a stamtąd w drogę powrotną do naszej bazy noclegowej, aby zdążyć za dnia zwiedzić stolicę - Berno. Główną atrakcją Berna jest średniowieczne Stare Miasto, wpisane na światową listę dziedzictwa kultury UNESCO, inną atrakcję turystyczną stanowi dom Alberta Einsteina, w którym mieszkał i gdzie stworzył znaną powszechnie teorię względności. Berno zrobiło na nas ogromne wrażenie i z czystym sumieniem polecamy je wszystkim turystom odwiedzającym ten przepiękny kraj.

 

Piątek postanowiliśmy spędzić na zwiedzaniu Bazylei, położonej u styku granic trzech państw: Szwajcarii, Niemiec i Francji. Bazylea jest po Zurychu i Genewie trzecim co do wielkości miastem Szwajcarii oraz centrum szwajcarskiego przemysłu chemicznego i farmaceutycznego oraz rodzinnym miastem Rogera Federera – wielkiego mistrza tenisa ziemnego. Część naszej grupy poszła oglądać mecze tenisowe na hali, w tym pojedynek ćwierćfinałowy Huberta Hurkacza z rewelacyjnie spisującym się holendrem Tallonem Griekspoorem.

 

„Hubi” znów był górą w tym starciu pokonując przeciwnika 2:1 w setach po bardzo zaciętym i długim spotkaniu. W półfinale zawodów czekał na niego bardzo zdolny Francuz Ugo Humbert. Oprócz Huberta w turnieju deblowym wystąpił też drugi z Polaków, Jan Zieliński w parze z Hugo Nysem z Monako. Oni także wygrali swój pojedynek ćwierćfinałowy z mocną parą Ivan Dodig i Austin Krajicek, więc był to też bardzo udany dzień pod względem tenisowym: dwóch Polaków w półfinałach singla i debla - to nie zdarza się zbyt często.

 

Bazylea to bardzo nowoczesne miasto z wieloma zabytkami, mostami, wyjątkową starówką oraz wieloma innymi atrakcjami turystycznymi miejsce na pewno warte zobaczenia i godne polecenia podróżnikom. Na koniec dnia pojechaliśmy jeszcze na krótki wypad do Miluzy, francuskiego miasta położonego około 30 km na północ od Bazylei.

Reklama

 

Nadszedł w końcu dzień powrotu, wczesna pobudka w sobotę i o 7 rano byliśmy już gotowi do wyjazdu , a na dworze jeszcze ciemno o tej porze. Zapowiadał się bardzo długi dzień, około 1000 km do przejechania przez Niemcy, aby późnym wieczorem dotrzeć na nocleg w okolice Jeleniej Góry. Po około 2 godzinach jazdy, postanowiliśmy bardzo spontanicznie zajechać do Heidelbergu położonego niedaleko Stuttgartu. Kolejny przystanek to miasteczko Rothenburg, nazywane najpiękniejszym miasteczkiem w Niemczech i nie jest to miano na wyrost. Z żalem pożegnaliśmy się z nim i wyruszyliśmy w dalszą drogę, tym razem do blisko położonej Norymbergi.

 

Z powodu braku czasu i padającego deszczu, pobyt w tym historycznym mieście ograniczył się tylko do niespełna godzinnego spaceru. To był już koniec atrakcji turystycznych w Niemczech, pozostało nam ponad 400 km jazdy do przejścia granicznego w Zgorzelcu , a następnie koło

 

40 km do naszej bazy noclegowej w Polsce koło Jeleniej Góry. Był to chyba najdłuższy i najbardziej wymagający fizycznie dzień całej wycieczki.

 

Niedzielny poranek na Dolnym Śląsku przywitał nas ciepło i słonecznie. To już ostatni etap naszej podróży i czas wracać do domu. Końcówkę podróży postanowiliśmy spędzić już spokojnie , dlatego odwiedziliśmy tylko Kościół Pokoju w Świdnicy, najcenniejszy zabytek sakralnej sztuki protestanckiej Ślaska, największy drewniany kościół w Europie, wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kultury Unesco.

 

Niestety, nie udało nam się obejrzeć pojedynków finałowych w singlu i deblu naszych reprezentantów. Hubert Hurkacz przegrał ze świetnie dysponowanym Kanadyjczykiem Felixem Auger-Aliassime 6:7 6:7, a Jan Zieliński w deblu musiał uznać wyższość pary Santiago Gonzalez/ Edouard Roger-Vassellin przegrywając 1:2 w setach.

 

To była już kolejna „przygoda tenisowa” ze zwiedzaniem członków SMKT Szczytno, a przed nami jeszcze kilka wyzwań podróżniczych. Pod koniec lutego niewielką grupą wybierzemy się prawdopodobnie do Dubaju na turniej rangi ATP 500, w maju natomiast, już większą ekipą, planujemy wyjazd do Rzymu na turniej rangi Masters 1000, w którym grają razem panie i panowie. Plany na przyszłość to turnieje w Berlinie (Laver Cup), Miami, Toronto, Barcelonie, Majorce, Nowym Jorku (US Open) czy Turynie (ATP Finals). Z całego serca zachęcamy wszystkich do aktywnego spędzania czasu oraz podróżowania po świecie, połączonego z różnego rodzaju pasjami, zainteresowaniami i hobby.



Komentarze do artykułu

Krzysztof Badurek

Super wyjazd i atrakcje znakomite.! Sam od lat zwiedzam łącząc owo zwiedzanie z tenisem w różny sposób. W sumie tenis to rodzaj międzynarodowego języka ???? Gratuluję Szczytno!

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

  • Ford uderzył w ogrodzenie i budynek, potem dachował. Za kierownicą siedziała 66-latka
    Szacun. Jak ona to zrobila???

    Bartek


    2026-08-06 04:51:17
  • Informacja Burmistrza Miasta Szczytno
    pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa

    wojt jaskol stasiek


    2026-08-04 21:46:50
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.

    W. Nosowicz


    2026-08-04 20:31:03
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.

    XxX


    2026-08-04 17:21:57
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?

    Waldemar


    2026-08-03 18:39:39
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    \"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.

    Polak


    2026-08-03 16:17:07
  • Zintegrowany Plan Inwestycyjny w Pasymiu. Ruszają konsultacje społeczne
    A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?

    .


    2026-08-03 15:09:16
  • „Pani Asiu, czemu pani nie ma?”. Joanna Pusta w finale Listonosza Roku
    Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.

    Andrzej


    2026-07-31 12:18:42
  • Nie lubię stać w miejscu. I chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham florystykę.
    Stac w miejscu?

    Jan


    2026-07-31 09:18:39
  • Jerzy Niemczuk: Kiedy nienawiść wchodzi na ambonę
    Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.

    nikoś


    2026-07-30 11:10:01

Reklama