Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Wsi Klon i Okolic uzyskało dotację na odbudowę spalonego budynku dawnego kościoła ewangelickiego. Ponad 800 tysięcy złotych piechota nie chodzi, rzecz jednak w tym, że organizacja musi „do interesu” dołożyć ponad 200 tysięcy własnych środków.
Tych pieniędzy właściwie nikt się już nie spodziewał. - Wniosek składaliśmy w 2017 roku – mówi szef stowarzyszenia Jarosław Kozikowski. - Zabrakło nam dosłownie pół punktu i „wylądowaliśmy” na liście rezerwowej.
Okazało się jednak, że kilku wcześniejszych szczęśliwców zrezygnowało z planowanych przez siebie inwestycji, a to sprawiło, że pieniądze przydzielone zostały „rezerwistom”. - Po tej informacji, chociaż pozytywnej, i nasza inwestycja stanęła pod znakiem zapytania, bo nie mamy, oczywiście, 200 tysięcy na koncie – mówi Kozikowski. - Było więcej czynników, które bardziej skłaniały nas ku rezygnacji, np. przewidywany dwa lata temu termin realizacji zadania do 2020 roku.
Okazuje się jednak, że na potwierdzenie posiadania wkładu własnego wystarczy odpowiednia uchwała Walnego Zgromadzenia stowarzyszenia, a inwestycja może być zakończona nawet i w 2022 roku, a to już są warunki, na bazie których stowarzyszenie może podjąć ryzyko inwestowania.
Zgodnie ze złożonym wnioskiem, inwestycja w 2017 roku wyceniona została na ponad milion złotych (w tym 80-procentowa dotacja ze środków unijnych). Dziś ceny robót budowlanych znacznie wzrosły, a to może sprawić, że wzrosną też koszty po stronie inwestora.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23