Niedziela, 3 Marca
Imieniny: Kingi, Maryna, Tycjana -

Reklama


Reklama

„Piórem i pędzlem” w Chacie Mazurskiej, czyli spotkanie ze sztuką w różnych jej przejawach


Sobotni wieczór w Chacie Mazurskiej, zdaniem obecnych, był ucztą dla ducha. Spotkanie ze sztuką w różnych jej przejawach, ciekawe bywa, jednak spotkanie z twórcami – jest ciekawe zawsze.



Zgodnie z harmonogramem imprez w Chacie, spotkanie miało odbyć się we wrześniu, lecz książka, na której wydanie czekała autorka, nie ukazała się w przewidywanym terminie. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło... Dzięki opóźnieniu pojawiła się jeszcze jedna autorka z nowością wydawniczą, co w znaczący sposób wzbogaciło artystyczne doznania uczestników, ale do rzeczy.

 

Spotkanie zorganizowane przez Towarzystwo Przyjaciół Szczytna w ramach cyklu „Cudze chwalicie, swojego nie znacie” przybliżyło tym razem trzy szczycieńskie artystki: pisarkę Grażynę Mączkowską, malarkę Agnieszkę Zaleską oraz poetkę Joannę Budzyńską.

 

Wśród abstrakcyjnych obrazów Agnieszki, rozwieszonych na ten wieczór w starej chacie snuła się opowieść o sztuce – jak określa Wikipedia - „dziedzinie działalności człowieka uprawianej przez artystów.”


Reklama

 

Grażyna Mączkowska ujawniła nieco szczegółów dotyczących powstawania najnowszej książki zatytułowanej „Turkawki”. Wspominała autentyczne lekcje malarstwa u Olgi Kokoryn, wsłuchiwanie się w komentarze osób na licznie odwiedzanych przez autorkę wernisażach. Opowiadała o tym, jak zgłębiała wiedzę o fachowym nazewnictwie, technikach malarskich, jak również polskich malarzach. Tak powstały obszerne fragmenty powieści.

 

Agnieszka Zaleska zwierzała się, jak dochodziła do własnego stylu malowania, skąd czerpie inspiracje, dlaczego tańczy i gra w teatrze. Mówiła o tym, jak postrzegała swoje własne obrazy, gdy zastosowała mikrofotografię. Przeczytała też kilka własnych wierszy, co stanowiło świetny wstęp do zaprezentowania ostatniej artystki – poetki Joanny Budzyńskiej, debiutującej tomem wierszy z różnych okresów życia: „Zasłuchana w milczenie”. Wyciszona, skromna, nieśmiała poetka, stając po raz pierwszy przed publicznością, zwierzyła się, co skłoniło ją do pokonania samej siebie. - Chodzi o umykający czas - stwierdziła. - Możemy nie zdążyć ze zrobieniem w życiu tego, na czym nam naprawdę zależy.

Reklama

 

Wiersze poetki czytała sama autorka, wspierające ją koleżanki artystki i gospodyni Chaty Anna Bogusz.

 

Licznie zgromadzona widownia długo nie opuszczała gościnnej Chaty. Rozmowy o sztuce ciągnęły się w przyjaznej atmosferze i jeszcze nie jeden wiersz wybrzmiał tego wieczoru.

ab



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama