Aleksandra Łachacz to piekielnie zdolna bokserska. Ma zaledwie 17 lat i jest już brązową medalistką mistrzostw Polski. Ale to niejedyne jej sportowe osiągnięcia. Nastolatka pochodzi z Dźwiersztyn w gminie Pasym. - To taki diament, który dostarczy nam jeszcze wiele sportowych emocji – mówi Zenon Jagiełło, trener medalistki.
Jak to się stało, że trafiłaś na treningi prowadzone prze Zenona Jagiełłę w Gwardii Szczytno?
Był to trochę przypadek. O boksie myślałam już od jakiegoś czasu, ale nie wiedziałem czy i gdzie są takie zajęcia. W końcu zgadałam się ze swoją koleżanką, która zapisała się na boks właśnie do Gwardii Szczytno. Ja również postanowiłam spróbować tam swoich sił. Był to styczeń 2017 roku.
Jeśli dobrze liczę trenujesz zaledwie półtora roku, a na koncie masz imponujące osiągnięcia...
Właśnie wróciłam z obozu kadry, na której było 11 dziewczyn z całego kraju, a wśród nich ja. Dla mnie jest to niesamowite wyróżnienie. Na koncie mam też drugie miejsce podczas eliminacji do mistrzostw Polski. Ten tytuł wywalczyłam w maju ubiegłego roku. Jestem złotą medalistką mistrzostw Śląska. A niedawno zdobyłam brązowy medal mistrzostw Polski. Zawody odbyły się w Grudziądzu. Stoczyłam tam trzy walki. Dwie wygrałam przed czasem, a trzecią przegrałam. Poziom był naprawdę bardzo wysoki. Zdaję sobie sprawę, że wyniki zrobiłam w krótkim czasie, ale naprawdę lubię boks i trafiłam na świetnego trenera.
Czy boks to jest sport dla kobiet?
Oczywiście, że tak. Choć wiem, że cześć osób uważa, że jest to sport zarezerwowany dla chłopaków, mężczyzn. Ale według mnie to nieprawda. Walczy naprawdę bardzo wiele dziewczyn. I mają znakomite wyniki.
Pochodzisz z niewielkiej miejscowości, co twoi znajomi, rodzina mówili, gdy dowiedzieli się, że trenujesz boks?
Na początku był to dla nich szok. Mówili, że to dziwne, że to nie dla dziewczyn. Ale gdy dowiedzieli się o moich sukcesach ich nastawienie się zmieniło. Tata od samego początku wierzył we mnie i wspierał. Chyba jako jedyny, gdy się dowiedział, że zapisałam na boks powiedział, że to ciekawa decyzja (śmiech). Mama odradzała, ale też udało mi się ją w końcu przekonać.
Czy młodym mieszkańcom naszego powiatu poleciłabyś boks, treningi w Gwardii Szczytno?
Zdecydowanie tak. Boks wcale nie jest taki straszny, jak się wydaje. Poza tym myślę, że każdy powinien spróbować swoich sił i nie jest ważne czy będzie to boks, czy piłka nożna, czy siatkowa. Nie można bazować na informacjach od innych. Zajęcia w klubach, turnieje, wyjazdy to szansa na poznanie nowych, wyjątkowych ludzi oraz szansa na niezapomniane podróże po Polsce, czy zagranicy. Ja na przykład na jednym z takich treningów poznałam znanego boksera Adama Kownackiego. Było to niesamowite spotkanie.
Treningi rozpoczęłaś, gdy byłaś gimnazjalistką, uczyłaś się wówczas w Pasymiu, dziś uczysz się w liceum w Łomży, to gdzie trenujesz?
Trenuję w Szczytnie i Łomży. Jak jestem w Szczytnie to przychodzę na treningi do trenera Jagiełły. Jak jestem w Łomży to trenuję tam. Zajęcia są dość podobne. Bardzo intensywne.
Recepta na sukces?
Myślę, że nie ma jednoznacznej drogi prowadzącej do sukcesu. Każdy ma inną. Podobne są jedynie pewne elementy. Najważniejsze to chcieć. Trafić na dobrego trenera. Słuchać. Myśleć. I ciężko trenować. Gdy byłam gimnazjalistką, to na treningi dojeżdżałam autobusami z Pasymia. Dziś niewiele młodych osób ma w sobie taki upór (śmiech). Ja miałam. I trener Jagiełło chyba to dostrzegł. To zaangażowanie.
A czym interesujesz się poza boksem?
Lubię gotować. Eksperymentować w kuchni.
Jesteś w drugiej klasie liceum, co dalej?
Chciałabym rozwijać się bokserko. I iść na studia na Akademię Wychowania Fizycznego. Myślę też o farmacji i fizjoterapii.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23