Wtorek, 28 Kwiecień
Imieniny: Sergiusza, Teofila, Zyty -

Reklama


Reklama

Mały jubileusz tenisowego klubu


Przez wiele lat w Szczytnie w tenisa grało zaledwie kilka osób. Najczęściej z wykorzystaniem kortów w WSPol. Korty, położone na terenie przylegającym do ul. Nauczycielskiej, w części mocno spacerowej, pozwalały przechodniom obserwować „rakietowe” zmagania. Jak się do obserwacji dołoży znane nazwiska Fibaka c...


  • Data:

Przez wiele lat w Szczytnie w tenisa grało zaledwie kilka osób. Najczęściej z wykorzystaniem kortów w WSPol. Korty, położone na terenie przylegającym do ul. Nauczycielskiej, w części mocno spacerowej, pozwalały przechodniom obserwować „rakietowe” zmagania. Jak się do obserwacji dołoży znane nazwiska Fibaka czy Radwańskiej oraz literaturę, która wykreowała tenis jako sport elitarny, wręcz arystokratyczny, to zrozumiałe się robi, iż grający wzbudzali zainteresowanie, a sama gra – tym bardziej. Od słowa do słowa gracze i amatorzy doszli do porozumienia: jedni będą uczyć drugich.

- W toku tej nauki zaprzyjaźniliśmy się, zebrała się fajna ekipa i postanowiliśmy nie kończyć wspólnej zabawy – wspomina Witold Mocarski, którego wybrano prezesem klubu. - A głównym celem był rozwój tenisa w Szczytnie, a dokładniej rozwój zainteresowania tą dyscypliną sportu.

I to zainteresowanie rosło, im więcej o tenisie się mówiło i pisało. A pisało, bo klub organizował wiele różnych turniejów. - Rywalizacja zawsze jest mobilizująca, szczególnie taka, która stanowi zabawę, ale jednocześnie zawiera w sobie nutkę „hazardu” i emocji – mówi Witek. - Nasze turnieje zawsze miały taki bardziej rodzinny klimat, dziewczyny piekły ciasta, były jakieś napoje, rozmowy, żarty... I tak jedni zachęcali kolejnych, a grono grających w Szczytnie rosło. Do grupy dołączały także osoby z terenu gmin.

W jednym z pierwszych turniejów, już w 2010 roku, uczestniczył m.in. Tadeusz Popławski, profesor Politechniki Białostockiej. W kronice TCS tak podsumował to wydarzenie: „Bardzo jest mi miło uczestniczyć w tak sympatycznej i zorganizowanej w formie pikniku rodzinnego imprezie tenisowej. Dziękuję Witkowi Mocarskiemu za zaproszenie, chętnie przyjadę następnym razem. Życzę, aby szczycieński tenis wspinał się na szczyty i wychował swojego Klenczona, nie zatracając nic z mazurskiej atmosfery.”


Reklama

Szczycieńskiemu tenisowi może jeszcze daleko do sportu masowego, ale z pewnością z kilku osób sprzed lat grających zrobiło się kilkaset. - W ciągu tych lat sam przyuczyłem do gry co najmniej 200 osób w różnym wieku – mówi prezes Tenis Club Szczytno.

Główny cel tenisowej grupy przejawiał się w organizacji wielu różnych kursów. W podstawach gry przeszkolono 18. nauczycieli z podstawowej „szóstki”, chętnych pracowników Starostwa Powiatowego i kilka innych grup, np. mieszkańców Nowego Gizewa, gdzie gmina wybudowała dostępne dla wszystkich korty. Niemal od początku istnienia przejawem działalności grupy jest nauczanie dzieci w SP 6. - Aktualnie realizowany jest kurs dla kolejnej grupy 13 maluchów. Pierwsi uczestnicy tych szkoleń dla dzieci dziś już są uczniami gimnazjum – podkreśla Mocarski.

Tenis Club Szczytno to grupa bardzo zintegrowana. Na rozgrywki towarzyskie i turniejowe przychodzą często z dziećmi, a niemal każde takie spotkanie zawiera elementy piknikowe. Członkowie Tenis Club Szczytno nie żyją samym tenisem. Tradycją już stały się letnie spływy kajakowe, wyjazdy na narty do Gołdapi czy grudniowe spotkania opłatkowe, festyny na rozpoczęcie i na zakończenie sezonu, podsumowania ligi tenisowej itp.

- Pięć lat temu grupa założycielska klubu składała się z 15 osób. Obecnie takich aktywnych działaczy jest dwa razy więcej i – co warte podkreślenia – w gronie tym jest dość silna ekipa z Wielbarka – wylicza Witold Mocarski. - Grających, uczestniczących w różnych turniejach i rozgrywkach jest o wiele więcej. Myślę, że cel główny klubu jest dobrze realizowany. Z pewnością sprzyja temu dobra reklama w waszym, zaprzyjaźnionym tygodniku. Po każdym artykule o tenisie zgłaszają się do mnie kolejne osoby, zainteresowane nauką gry.

Reklama

Tenis Club Szczytno nie jest stowarzyszeniem ubranym w prawne ramy. To skonsolidowana grupa pasjonatów, nieformalne „zgromadzenie”, które nie wyciąga ręki do samorządów po pieniądze, nie traci czasu na pisanie niepewnych projektów. - Owszem, bywają niezbędne wydatki, ale pokrywamy je po prostu z własnych kieszeni – mówi Mocarski. - Kursy i szkolenia dla dorosłych i dla dzieci są prowadzone nieodpłatnie, czasem przy turniejach stosujemy „zrzutkę” na puchary, ale często jest to sponsoring któregoś z członków. Nowi członkowie klubu wpłacają wpisowe 20 zł, miesięczna składka to raptem 5 zł, więc nawet na te „koszty” patrząc trzeba stwierdzić, że szczycieński tenis to powszechna rzeczywistość dostępna dla każdego chętnego, a nie tylko dla elity. I dokładnie o to nam, w Tenis Club Szczytno, chodziło.



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama