W piątek 24 lipca, w klubie Agaton zagrał Farben Lehre. To wyjątkowe wydarzenie co najmniej z dwóch powodów. Była to już dziesiąta, a więc jubileuszowa wizyta tego zespołu w Szczytnie i jednocześnie pierwszy otwarty koncert po przymusowej, pandemicznej przerwie. Jest to zatem dobra okazja, by zamienić parę słów z liderem grupy – Wojciechem Wojdą.
Pamięta pan Waszą pierwszą wizytę w Szczytnie?
W szczegółach nie bardzo. To było jakieś piętnaście lat temu. Graliśmy wtedy w takim bardzo małym klubie, w okolicach dworca – to pamiętam.
A później?
Później były już większe koncerty. Dwa razy w plenerze (podczas Dni i Nocy Szczytna – przyp. H.B.), dwa razy na Hunterfeście, ale graliśmy też bardziej kameralnie, w różnych klubach.
Pojawiacie się na scenach w kraju, i nie tylko, już bez mała 35 lat. Nie nudzi taka jednostajność?
Z pewnością nie, a jeśli zacznie się nudzić, to zrezygnujemy. Każdy w jakimś momencie życia wybiera swoją drogę życiową i się jej trzyma. My postawiliśmy na muzykę. Pozostaje ona naszą pasją, a bodaj w 2004 roku stała się też naszym zawodem.
To znaczy?
Zespół gra od 1986 roku. Na początku przez wiele lat koncertowaliśmy, ale równolegle każdy z nas miał swoje pozamuzyczne, zawodowe życie. Łączenie jednego z drugim było coraz trudniejsze i w pewnym momencie stało się oczywiste, że musimy wybrać: muzyka albo fabryka. Gramy na serio, czy też pozostajemy jedynie pasjonatami? Wybraliśmy to pierwsze i poświęciliśmy się muzyce.
A jakie zajęcie „uboczne” pan zostawił?
Pracowałem w płockich, lokalnych mediach, m.in. w radio, gdzie miałem swoje programy autorskie czy dorywczo w telewizji kablowej. W mediach zdobyłem doświadczenie biznesowe, bo przez kilka lat pracy w radio byłem również „człowiekiem od marketingu i reklamy”. Moje muzyczne dokonania nie działały zbytnio na reklamodawców, bo biznes rządzi się swoimi prawami, pozbawionymi sentymentów, ale to doświadczenie bardzo mi się przydaje w prowadzeniu zespołu. Nie mieliśmy i nie mamy menadżera – sam pełnię tę rolę „od zawsze”.
Trudno było przetrwać czas koncertowej „posuchy”?
To była dotkliwa przerwa, najdłuższa w naszej historii. Nie graliśmy koncertów blisko 120 dni. Oczywiście, że ten przymusowy urlop niekorzystnie odbił się na zespole, głównie – co oczywiste – na naszych finansach. Lubię scenę, bezpośredni kontakt z publicznością, dlatego długo nie dawałem się namówić na koncerty on-line. Jednak zagraliśmy taki jeden, z miesiąc temu, w Wołominie. Część restrykcji była już zniesiona, więc na widowni była obecna publiczność, ale ze względu na wymogi transmisji światła były tak ustawione, że ludzie nas widzieli – my ich nie. Bezpośredni kontakt z widzami jest niezbędny, bo zmusza do większego wysiłku i zaangażowania na scenie, pozwala obserwować reakcje, a przy tym się do nich dostosować. Dlatego, choć dużo czasu spędziłem na antenie radiowej, nieszczególnie mi to odpowiadało. Mówiłem do mikrofonu, ale nie widziałem słuchaczy, co powodowało pewien dyskomfort.
Piątkowy, pierwszy, otwarty koncert w Szczytnie to już jakieś światełko w tunelu po przymusowej przerwie?
Niewielkie, chociaż w sobotę gramy już następny koncert. Zwykle w wakacje robiliśmy sobie 2-tygodniowy urlop, ale w tym roku wystarczy już tej przerwy. Niemniej jestem pełen obaw, bo trudno przewidzieć, czy i ile osób zdecyduje się na udział w koncertach, biorąc pod uwagę natłok wielu sprzecznych informacji. Raz słyszymy, że nie ma już zagrożenia, za chwilę, że jednak jest. W moim odczuciu pandemia koronawirusa ma obecnie wymiar polityczny. Staje się dobrym „alibi” dla podejmowania przez władze najróżniejszych decyzji, które niekoniecznie z pandemią mają jakikolwiek związek. Prędzej czy później musi nastąpić powrót do normalności i myślę, że przełomowym punktem będzie wynalezienie szczepionki. Rodzi się jednak pytanie, czy – w naszym przypadku – będzie do czego wracać? Bo sytuacja dotknęła nie tylko nas, artystów, ale wiele branż. Kwestią nie jest więc tylko to, czy my będziemy grać, ale czy będziemy mieli gdzie, dla kogo i na czym. Wiele koncertów odbywa się w klubach, zatem to one muszą w pierwszej kolejności przetrwać...
Rozumiem, że obecna wakacyjna próba powrotu do tej normalności łączy się z koncertowaniem możliwie intensywnym. Nie należy więc liczyć na to, że wybierzecie Szczytno na miejsce choćby kilkudniowego urlopu?
Niestety nie, zresztą jakoś i wcześniej nie było po temu okazji. Ze Szczytna do Płocka nie jest bardzo daleko, więc zwykle po koncertach wracamy do domu. Chyba tylko podczas Hunterfestów nocowaliśmy. Jednak, mimo że nasze wizyty były krótkie, to wspominam Szczytno jako urokliwe miasteczko, które zawsze będzie mi się kojarzyć z Klenczonem. Mam nawet zdjęcie, zrobione kiedyś przy jego pomniku. Wiem też, że jest w Szczytnie niewielkie, ale ładne jeziorko. W sumie z Mazurami jestem związany od lat. Ponieważ lubię wędkować, przyjechałem kiedyś na ryby, w okolice Miłomłyna, jako 14-letni chłopak. Byłem tak zachwycony sytuacją, że te wędkarskie wyprawy powtarzały się przez kolejne ponad 30 lat. Kto wie, może kiedyś przyjadę do Szczytna czy w jego okolice nie tylko śpiewać, ale także powędkować?
Polaków mało, bo się nimi pomiatało, więc przestali się mnożyć. Dużą zasługę mieli tu pracodawcy, którzy zalegali z wynagrodzeniem za pracę i szydzili: NIE PODOBA CI SIĘ, TO WON. NA TWOJE MIEJSCE DZIESIĘCIU CHĘTNYCH!!! No i mają.
kto winien?
2026-04-06 15:51:43
To było już od 20 lat wiadomo, jakie podjęto działania aby zmienić ten trend przez lokalne władze - żadne a sytuacja z roku na rok jest gorsza i będzie
HTB
2026-04-05 21:37:25
A znacie Panowie \"Awantury arabskie\" Makuszyńskiego? A wiecie, że nie uchodzi odnosić się do nazwisk, ich etymologii? Byli sobie generałowie Żyto, Baryła, Oliwa, a też był sobie generał Kuropieska. Ale też był minister Ziobro oraz Prezydent Duda i Prezydent Wałęsa. A tam, jeszcze parę nazwisk by się znalazło, więc nie polecam zamachu motyką na słońce.
Do Polaka i Zakutych łbów
2026-04-04 20:26:34
Zakute Łby : ) - przeczytałem Twój komentarz i całkowicie się z nim zgadzam. Od dawna nie czytam wypocin milicjanta i tego drugiego grafomana Niemczuka. Szkoda czasu. Raz już to tu kiedyś napisałem ale powtórzę za mistrzem Jerzym Dobrowolskim: „Nie ma nic gorszego niż człowiek wykształcony ponad własną inteligencję.”
Szczery Demokrata
2026-04-03 10:30:19
Może rzeczywiście trzeba zastanowić się nad tym skąd hotel Natura Mazur czerpie wodę? jeśli z ujęć głębinowych a te zasilają jezioro to odp jest prosta. Czy sie mylę i hotel czerpie z wodociągów? moze ktos odpowie
edek
2026-04-03 09:35:55
To bardzo skromny i niezmanierowany Doktor. Cenię jako człowieka, który podchodzi do pacjenta z sercem. Zjeździłem całą Polskę, lecząc się prywatnie, i nigdy nigdzie nie otrzymałem tyle opieki i pomocy, którą okazał mi Pan Doktor. Ogromny szacunek.????????????
Dariusz
2026-04-02 18:31:30
Bez skrótów. Bez przypadków. Bez imienia. Bez nazwiska. Po prostu policjant. Ze Szczytna.
Czytelnik ze Szczytna
2026-04-01 17:48:06
To doskonały pomysł, niech mnie pan cytuje studentom ile tylko można, ludzie w końcu muszą poznać prawdę. nie tylko jednostronną fałszywą narrację. Cały świat wie czym Netanjahu wciągnął Trumpa w wojnę, oczywiście o aktach Epsteina, agenta Mossadu, nic Pan nie słyszał, prawda? :)... I nie Rosjanie o tym otwarcie mówią, tylko sami Amerykanie. W moich komentarzach piszę mój punkt widzenia, do którego mam pełne prawo...a Pan sraczki dostaje i nie potrafiąc się do nich merytorycznie odnieść, i podważyć, używa agresywnego personalnego ataku. Prawda jest niepodważalna.. co nie?
Polak
2026-04-01 14:02:23
Najbardziej to pewnie ucieszył się ten pan z DPS, ktory zawsze prosi o drobne pod biedra lub Orlenem. Jak każdy student dal mu piątaka to będzie miał na kilka czteropakow
Kamil
2026-04-01 12:35:56
Mądrzejewski-toponimiczne pochodzenie nazwiska od przymiotnika (mądry). Być może. Wgłębiając się jednak w twórczość p. Mądrzejewskiego zamieszczaną na łamach owego tygodnika, widzę człowieka, która za wszelką cenę chce nam wszystkim udowodnić, iż należy do starannie wyselekcjonowanej grupy mądrych. Grupa mędrców Donalda Tuska. Może się mylę. Może treści, które czytam, to myśli głębsze po głębszym. Może ja czegoś nie rozumiem i autor rzeczywiście jest mądrzejszy ode mnie. Szukam odpowiedzi. Na razie znalazłem jedną. Jak dla mnie mało miarodajną. Zawsze to jednak jakiś trop. Otóż statystyki nazwisk w Polsce podają, iż osobników płci męskiej o nazwisku Mądrzejewski jest tylko 266-u. Jak mawiała pani Kidawa-Błońska cyt: „gdyby natura chciała, to przekop by sama zrobiła\". Nie zrobiła. Z mądrością widać też jej nie poszło.
Zakute Łby : )
2026-04-01 12:08:43