Sobota, 8 Sierpień
Imieniny: Donaty, Olechny, Kajetana -

Reklama


Reklama

Czy kolekcjonowanie pocztówek ma jeszcze sens? - Witold Olbryś odpowiada


Tytułowe pytanie jest trochę prowokacyjne. Znajomi, zwłaszcza ci, którzy wiedzą, z czym się to wiąże, odradzają mi to. Bardzo zasłużona dla regionu osoba, która też zbierała pocztówki, poradziła mi, bym zrezygnował z tego hobby i ograniczył się do kolekcjonowania prac Roberta Budzinskiego, co bez wątpienia jest oryginalne i niesie ze sobą sporą wartość dla regionalnej kultury.



Mnie samego też nachodzą wątpliwości. Przeciwko kolekcjonowaniu pocztówek przemawia przede wszystkim rozwój Internetu, społeczności, która rządzi się swoimi prawami i nie uznaje żadnych praw kolekcjonera do znajdujących się w jego zbiorach zasobów. 

Witold Olbryś

Skany są kopiowane z aukcji, ze stron kolekcjonerskich, a nierzadko nawet ze świeżo wydanych książek. Istnieją specjalistyczne portale zajmujące się gromadzeniem takiej ikonografii. Jednym z najważniejszych jest Fotopolska.eu. Jej współpracownicy często usuwają naniesione przez kolekcjonerów zabezpieczenia przed kopiowaniem i kłamią na temat pochodzenia skanów.

 

Nad zachowaniem ludzi w Internecie można by przejść do porządku dziennego. Po co walczyć, skoro nie da się tego zmienić? Okazuje się, że skany niewiadomego pochodzenia wykorzystują również osoby, które powinny przestrzegać pewnych norm. Mowa tu o historykach, archiwistach czy dziennikarzach. Nawet oni często nie widzą niczego niestosownego w publikowaniu skanów z internetowych portali. Pomijam tu totalną patologię wydawniczą, której niestety nie brakuje i która zwyczajnie kradnie różne materiały.

 

Kolekcjoner nie jest już nikomu potrzebny, za to postrzega się go jako dziwaka, który płaci spore pieniądze za coś, co w Internecie jest za darmo. Chociaż warto zauważyć, że gdyby nie kolekcjonerzy, te walory najprawdopodobniej nie znalazłyby się w sieci.

 

Jako osoba zbierająca pocztówki od prawie 20 lat mogę stwierdzić, że ich cena jest często nieadekwatna do wartości. Wiele kartek można byłoby nabyć zdecydowanie taniej, gdyby nie podbijający cenę handlarze, którzy je kupują z zamiarem dalszej odsprzedaży.

 

Uszkodzony pod koniec sierpnia 1914 roku kościół katolicki w Szczytnie.

 

Za zbieraniem pocztówek przemawia przyjemność z posiadania oryginałów oraz możliwość prowadzenia badań nad znajdującą się na nich korespondencją, a także nad ich nakładcami i wydawcami. Druga strona pocztówki interesuje niewiele osób, a już na pewno nie interesuje internetowych kopistów.

 

Aby zajmować się historią karty pocztowej, trzeba dysponować dużą ilością materiałów, w tym czasem z pozoru identycznymi pocztówkami. Mam w zbiorach kartkę, której posiadam aż pięć egzemplarzy. Przedstawia ona uszkodzony podczas I wojny światowej kościół katolicki w Szczytnie. Jakiś czas temu szczegółowo ją opisałem, pokazując, jak zmieniała się umieszczona na niej sygnatura nakładcy i jak w różnych wydaniach następowało przesunięcie widoku. 


Reklama

 

Wykazałem też, że jest to najpopularniejsza szczycieńska pocztówka. Innym razem, dzięki zbiorom swoim oraz kolegi, pokazałem, jak to samo zdjęcie z wizyty cesarzowej w zrujnowanym Szczytnie zostało wykorzystane do przygotowania aż czterech pocztówek z różnym, czasem niepasującym do pory roku, tłem.

 

Argumentem za kolekcjonowaniem jest możliwość wykorzystywania zbiorów do własnych publikacji. Podsumowując, chociaż uważam, że kolekcjonowanie pocztówek z historycznymi widokami nie jest szczególnie sensownym zajęciem i więcej przemawia za rezygnacją z niego, to na razie nie zamierzam tego robić, bo sprawia mi to przyjemność.

 

Kąpielisko wojskowe nad Jeziorem Długim (Domowym Dużym). Lata 30. XX w.

 

Gdy poproszę o podanie źródła skanu znajdującej się w moich zbiorach pocztówki czy zdjęcia, to pomimo tego, że nie powołuję się na żadne prawa autorskie i majątkowe, a nawet sam wspominam, że takowych nie posiadam, to praktycznie zawsze dostaję wykład na ich temat. Świetnym tego przykładem jest jeden z ostatnich felietonów Leszka Mierzejewskiego.

 

Został on opublikowany na stronie „Tygodnika Szczytno” w dniu 2024-12-13 i nosi tytuł „Oszustwo”. Chociaż moje nazwisko w nim nie pada, dla wielu osób nie jest tajemnicą, że autor ma w nim również mnie na myśli. W felietonie tym pisze, że spotkał się kiedyś z nieprzyjemną uwagą z powodu wykorzystania przedwojennego zdjęcia bez zgody właściciela, a przecież takich zdjęć ze Szczytna jest w Internecie wiele, zwłaszcza z ulicy Odrodzenia. Wspomniał też, że jako ugodowa osoba „obrażonego” człowieka udobruchał.

 

W rzeczywistości wyglądało to tak, że pan Mierzejewski opublikował zdjęcie z moich zbiorów, które zostało przycięte tak, aby usunąć z niego nazwę strony. Postanowiłem zwrócić mu uwagę. Zrobiłem to niepublicznie, za pośrednictwem maila. W swojej odpowiedzi pan Mierzejewski przeprosił mnie i obiecał więcej tego nie robić, ale, jak widać, głęboki uraz do mnie pozostał i po czasie dał o sobie znać w formie obecnego felietonu. Jego autor, delikatnie mówiąc, manipuluje prawdą. 

 

Mam ten zwyczaj, że korespondencję ze znanymi artystami, pisarzami i wielkimi znawcami sztuki oraz jej rynku zachowuję. Mogę więc teraz bez problemu przedstawić, jak to wyglądało w rzeczywistości. Po pierwsze, pan Mierzejewski mnie nie ułagodził. Napisałem mu to, co miałem do napisania, nie wchodziłem w żadne dyskusje. Już wtedy zakładałem, że niewiele z tego, co napisałem, zrozumie, i, jak widać po obecnym felietonie, miałem rację. 

Reklama

 

Po drugie, autor twierdzi, że takich starych zdjęć jest w Internecie multum, zwłaszcza z ulicy Odrodzenia. Tymczasem w felietonie wykorzystana została unikalna fotografia, przedstawiająca kąpielisko wojskowe z lat 30. XX wieku, a nie popularny widok z ulicy Odrodzenia. Po trzecie, nie domagałem się żadnego odszkodowania ani nie sugerowałem, że kiedykolwiek będę się go domagał. Nie powoływałem się też na żadne prawa. 

 

Pana Mierzejewskiego poinformowałem nawet, że: „W zasadzie mógłby mnie Pan zignorować, bo według prawa takie skany nie są chronione prawem autorskim. Ich wykorzystanie zgodne z życzeniem właściciela zbiorów to obecnie wyłącznie kwestia dobrych obyczajów. Tym się jednak w dobie Internetu mało kto już przejmuje”. Jeszcze raz powtórzę: tu przede wszystkim chodzi o kulturę osobistą lub jej brak. Obaj z panem Mierzejewskim działamy w tym samym mieście, znamy się z widzenia i ze słyszenia. Powinniśmy się wzajemnie szanować. Ja przedmioty do swoich zbiorów kupuję, często za niemałe pieniądze, a jednocześnie udostępniam je wszystkim za darmo. Więc w zasadzie nie chodzi tu o żadne prawa, tylko o wzajemny szacunek. 

 

To trochę dziwne, że to ja, młodszy od pana Mierzejewskiego, muszę uczyć go tak podstawowych spraw. A co do praw autorskich – czasem pan Mierzejewski publikuje stare zdjęcia autorstwa osób, które nadal żyją. Nie wiem, czy pytał te osoby o zgodę na ich publikację, zwłaszcza bez podania autorstwa. Jeśli jednak takiej zgody nie posiada, to może, zanim zacznie innych pouczać o prawach autorskich, sam się w tej dziedzinie podszkoli.

 

Pewnie zignorowałbym tę zaczepkę – w końcu pan Mierzejewski nie pierwszy i nie ostatni ma problemy z dobrymi obyczajami. Jednak tekst, w którym opisuje sprawę zatytułował „Oszustwo”. Opisuje działania różnych oszustów, a na końcu wspomina o mnie. Czy sugeruje, że i ja jestem oszustem? No cóż, niech Czytelnicy sami rozsądzą do kogo to miano bardziej pasuje...do mnie czy autora felietonu?



Komentarze do artykułu

j23

do Anonima. Skąd taki wywód.? nie lubisz Niemców, twoja sprawa, ale nie ziej nienawiścią.

Anonim

Smutne, że germanofile nie chcą przeprowadzać się do Niemiec. Wtedy może mieliby szansę zrozumieć, na czym polegał ich błąd. Aby odtworzyć sobie w wyobraźni życie w Prusach Wschodnich, warto poznać dzisiejszych Niemców i ich życie codzienne, mentalność i sposób komunikacji, który zdradza sposób myślenia. To można uzyskać mieszkając wśród nich, dziś to jest takie łatwe, że wiele niewykształconych Polaków, którzy słabo znają język niemiecki jakoś sobie w Niemczech radzą korzystając z możliwości zwiedzania Niemiec i poznawania mentalności Niemców, podczas gdy germanofile meczą się w znienawidzonej Polsce i pielęgnują swoje mrzonki. Wiele germanofilów po przeprowadzce do Niemiec doznałoby ogromnego rozczarowania i ich mrzonki może byłyby brutalnie zdruzgotane. Wyobrażają sobie, że życie pod panowaniem Prusaków (nie Prusów) tutaj było jakąś romantyczną sielanką, nie, to mogło być małe piekło. Ładne budynki to nie wszystko, dziś oglądają budynki niemieckich kolonistów, które przetrwały, bo były murowane, a budowane może na zgliszczach spalonych drewnianych chat Mazurów, ich mieszkańcy niebyli ładni, byli chciwi i brutalni, kobiety były nieszczęśliwe, nieszanowane i okrutne, a wyszywane na makatkach sentencje miały im przypominać, żeby sprzątać w domu. I dziś obserwuje się taką korelację: im ładniejszy ogródeczek, tym brzydszy charakter mieszkańca. A najładniejsze, najbardziej fantazyjne ogródeczki mają holenderskie bezduszne sknery, u których legalna jest prostytucja i eutanazja.

Zły Porucznik

Może chodzi o to, że Pan Mierzejewski mentalnie tkwi wciąż w oparach minionego ustroju, gdzie wszystko było wspólne, czyli niczyje.

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

  • Ford uderzył w ogrodzenie i budynek, potem dachował. Za kierownicą siedziała 66-latka
    Szacun. Jak ona to zrobila???

    Bartek


    2026-08-06 04:51:17
  • Informacja Burmistrza Miasta Szczytno
    pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa

    wojt jaskol stasiek


    2026-08-04 21:46:50
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.

    W. Nosowicz


    2026-08-04 20:31:03
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.

    XxX


    2026-08-04 17:21:57
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?

    Waldemar


    2026-08-03 18:39:39
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    \"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.

    Polak


    2026-08-03 16:17:07
  • Zintegrowany Plan Inwestycyjny w Pasymiu. Ruszają konsultacje społeczne
    A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?

    .


    2026-08-03 15:09:16
  • „Pani Asiu, czemu pani nie ma?”. Joanna Pusta w finale Listonosza Roku
    Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.

    Andrzej


    2026-07-31 12:18:42
  • Nie lubię stać w miejscu. I chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham florystykę.
    Stac w miejscu?

    Jan


    2026-07-31 09:18:39
  • Jerzy Niemczuk: Kiedy nienawiść wchodzi na ambonę
    Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.

    nikoś


    2026-07-30 11:10:01

Reklama