Poniedziałek, 23 Maj
Imieniny: Emila, Neleny, Romy -

Reklama


Reklama

Andrzej Kimbar – pełnomocnik stowarzyszenia z politycznymi ambicjami (rozmowa)


Samorządowiec od lat bez mała 20, nigdy wcześniej nie parał się tak zwaną wielką polityką, a w końcu zaczął. Nie wybrał jednak żadnego z "wielkich" graczy, od dziesiątków lat zajmujących czołowe miejsca w partyjnym rankingu. Postawił na twór młody, raczkujący, który jako partia dopiero powstaje. Andrzej Kimbar jest aktywnym członkiem i działaczem – póki co jeszcze stowarzyszenia – Ruchu Polska 2050.



Co się stanie za 28 lat z niewielkim haczykiem, w 2050 roku?

 

Pojawią się kolejne trzy pokolenia, które – jeśli nic się nie zmieni – będą miały bardzo trudne warunki życia, zarówno pod względem ekonomicznym, jak i społecznym czy środowiskowym – klimatycznym.

 

Czyli raczej koniec świata nie nastąpi?

 

Mam nadzieję, że nie, ale pod warunkiem, że już dziś zaczniemy działać tak, by do tego nie dopuścić, bo może być różnie.

 

Ten niepokój o dość odległą przyszłość sprawił, że przyłączyłeś się do Ruchu Polska 2050?

 

Andrzej Kimbar (z prawej) i Szymon Hołowania.

 

 

Między innymi. Ważne było i jest dla mnie, by zrobić coś, co pozwoli moim wnukom i prawnukom funkcjonować, pracować, żyć w miarę zdrowo i bezpiecznie.

 

Każde ugrupowanie, w większym czy mniejszym stopniu twierdzi, że jego celem jest zapewnienie lepszego życia obecnym i przyszłym pokoleniom. Co ciebie przekonało akurat do tego Ruchu?

 

Przebieg minionej kampanii prezydenckiej. To, co w jej trakcie mówił Szymon Hołownia, było jakby żywcem wyjęte z mojej głowy, słuchałem i czułem, że on wypowiada na głos moje myśli, a nie swoje. To spowodowało, że zarówno jego osobie, jak i tworzonemu przez niego ugrupowaniu zacząłem się przyglądać bardzo wnikliwie. To, czego się dowiadywałem, tylko potwierdzało to pierwsze wrażenie. Bardzo ważny też był dla mnie argument odnośnie do programowego zarysu. Założenie było takie, że program ma być długofalowy, ma brać pod uwagę wszystko to, co nas, czy może już bardziej nasze dzieci i wnuki, czeka w przyszłości. To, że przewidywane działania wykraczały znacznie poza jedną kadencję, co w dzisiejszym świecie polskiej polityki wydaje się być standardem. To perspektywiczne, odległe myślenie stanowiło też dowód, że liderowi Ruchu i jego członkom nie tyle zależy na władzy, co na faktycznych zmianach, wiodących ku lepszej, bezpieczniejszej przyszłości.

 

I zostałeś pełnomocnikiem, czy może głównym przedstawicielem Ruchu w powiecie szczycieńskim. Jak do tego doszło?

 

Aktualnie już nie jestem przedstawicielem, czy też pełnomocnikiem stowarzyszenia jako takiego. Struktury organizacyjne już powstały, jako zarząd regionalny. Nasz jest w Olsztynie, a prezesem jest Joanna Czarkowska. Moja rola nieco się zmieniła, obecnie jestem odpowiedzialny za tworzenie struktur politycznych Ruchu. Co prawda, ze względu na toczące się postępowanie sądowe związane z nazwą, Ruch nie może jeszcze formalnie stać się partią polityczną, niemniej do tej roli się przygotowujemy i tym się właśnie zajmuję w skali całego regionu czyli województwa. Nie jestem sam, bo wchodzę w skład 4-osobowego zespołu.


Reklama

 

A w naszym powiecie? Jesteś sam czy też Ruch ma już grupę zwolenników, członków, działaczy?

 

Zwolennicy są, ale struktur formalnych stowarzyszenia jeszcze nie ma. Ma na to wpływ specyfika Ruchu, który nie jest i nie ma być zbieraniną ludzi "z łapanki". Nie jest łatwo zostać członkiem z prawem głosu. Można by nawet powiedzieć, że trzeba na to zasłużyć. Osoba chętna, by przystąpić do Ruchu najpierw musi przez trzy miesiące działać w wolontariacie, później kolejne trzy miesiące być członkiem wspierającym, a dopiero później może nabyć praw członka faktycznego, uzyskawszy rekomendację trzech osób.

 

Wolontariat na czym polega? Agitacja?

 

Najmniej. Stowarzyszenie przeprowadza mnóstwo najróżniejszych akcji, od zbierania śmieci, karmy dla bocianów, wspierania rodzin, szkół, po pomoc imigrantom przetrzymywanym na polskiej granicy. I ten wolontariat, o którym mówimy, polega na udziale w tych akcjach.

 

Czy takie były już w naszym powiecie?

 

Bezpośrednio nie, ale z inicjatywy i przy udziale osób z terenu szczycieńskiego zorganizowany był w Olsztynie festyn, podczas którego zbierane były datki na leczenie Lenki Mazur, którą wielbarska społeczność niejako wzięła pod opiekę. Dopóki w naszym powiecie nie ma formalnych struktur stowarzyszenia, trudno mówić o realnych przedsięwzięciach organizacyjnych. Nasi ludzie włączają się w te, które mają miejsce gdzie indziej, głównie w Olsztynie.

 

Nazwisk zwolenników w powiecie nie wymienisz – to pewne, ale może chociaż powiesz, ilu was jest.

 

Na tę chwilę kilkanaście osób.

 

To raczej mizerny wynik...

 

Jestem przekonany, że osób zainteresowanych Ruchem jest znacznie więcej, trudno jednak pozyskiwać członków do struktur, których wciąż jeszcze nie ma, a te, które już działają, są bardzo młode. Zarząd regionu olsztyńskiego został sformalizowany niespełna miesiąc temu, dokładnie 20 września. I to za pośrednictwem tego zarządu można już teraz starać się o członkowstwo w Ruchu. Trzeba też pamiętać, że i Ruch jest bardzo młody. Szymon Hołownia, który nigdy wcześniej nie był związany z żadnym ugrupowaniem politycznym, w grudniu 2019 roku oficjalnie ogłosił, że będzie się ubiegał o funkcję Prezydenta RP. I właściwie od tego momentu, kolejne jego wystąpienia publiczne, w tym aktywność w mediach elektronicznych, przysparzały mu zwolenników. Niemało, bo w wyborach, w których uczestniczyło aż 11 kandydatów, uzyskał trzeci wynik, pokonując kilka osób od lat znajdujących się na politycznym świeczniku. Myślę, że to właśnie wynik w wyborach prezydenckich zachęcił Szymona do kontynuacji działalności. I słusznie, bo liczba zwolenników rośnie, o czym świadczyć mogą oceny, uzyskiwane w badaniu opinii publicznej.

Reklama

 

Zdarzyło mi się wysłuchać kilku wystąpień pana Hołowni, komentarzy do aktualnych wydarzeń w kraju i przyznać trzeba, że – jakby to powiedzieli panowie z nadjeziornych ławeczek: "gadane to on ma". Co cię przekonuje do tego, że nie jest to typowy populizm?

 

Wiadomo, że politycy mówią przede wszystkim to, co ludzie chcą usłyszeć, składają wiele oczekiwanych obietnic. Natomiast kiedy słychałem wystąpień Szymona Hołowni, słyszałem nie tyle to, co on mówi, ale to, co sam chciałbym powiedzieć. Jest tu więc jakby sytuacja odwrotna. On mnie nie przekonał do siebie, do swoich własnych poglądów tym "gadanym", treściami czy argumentami. On głosił moje poglądy, od lat ukształtowane, dlatego mnie przekonał.

 

Czy z ukształtowanymi wcześniej poglądami byłeś członkiem jakiegoś ugrupowania politycznego, partii?

 

Od 19 lat jestem samorządowcem, niezmiennie i wytrwale bezpartyjnym. Nigdy też nie zgodziłem się na reprezentowanie jakichś barw politycznych w wyborach, mimo że z różnych stron (czytaj: od różnych ugrupowań), miewałem propozycje startu z list partyjnych. Mocno i skutecznie broniłem się przed takim politycznym zaszufladkowaniem. Ważna jest dla mnie idea samorządności, która jest najbliższa ludziom, najbardziej realizująca rzeczywiste potrzeby lokalnych społeczności, oczywiście – jeśli władza samorządowa jest sprawowana przez osoby, które tę ideę rozumieją i wdrażają w życie. Często jednak jest tak, że nawet jeśli jakiś "włodarz" nie wie i nie rozumie, to najbliższe otoczenie, ludzie na ulicy, w sklepie, w urzędzie, go mniej czy bardziej skutecznie "wyprostują". We władzach samorządowych też bywa myślenie kadencyjne, jak to ma miejsce w przypadku większości partii, ale jednak znacznie większe sukcesy są tam, gdzie działalność samorządu jest prowadzona z uwzględnieniem perspektyw, długofalowych wizji i w zgodzie ze wszystkimi prognozami. A tak właśnie były zbudowane zręby programu Ruchu Polska 2050 i tak właśnie jest on obecnie tworzony w szczegółach. Program dla ludzi, dla kraju, a nie dla władzy. Bo podobnie jak samorząd to nie jest wójt, burmistrz i rada, lecz cała społeczność danego obszaru, tak i państwo – to nie prezydent, rząd i parlament, ale my wszyscy. Taka jest podstawa Ruchu. I to właśnie powoduje, że – chociaż już włos siwy na głowie i do kresu bliżej mi już niż dalej – pierwszy raz w życiu, z pełnym przekonaniem, zostanę partyjniakiem.



Komentarze do artykułu

Oni

Panie Andrzeju K. Stowarzyszenie nie jest jako takie .To ruch obywatelski, wykonujący masę dobrej roboty na rzecz społeczności i nie tylko.Są to akcje eko, wspierające osoby w kryzysie bezdomności, piecze zastępczą, osoby z niepełnosprawnościami i wiele innych w tym sporządzone analizy przez członków Stowarzyszenia,które trafiają do sejmu Działania do których niestety Pan się nie włączał mimo,że nazwał się Pan pełnomocnikiem Stowarzyszenia w regionie (którym Pan też nie był). Sądzę,że w sprawie Stowarzyszenia nie powinien Pan zabierać głosu

On

Panie Andrzeju nie ma czegoś takiego jak zarząd regionu Olsztyńskiego.Czlonkowie Stowarzyszenia nie zbierają śmieci.Członkowie Stowarzyszenia prowadzą akcje oddolne od: akcji eko społecznych, po pisanie analiz dotyczących ważnych spraw. To ruch obywatelski.Poza tym nigdy Pan nie był pełnomocnikiem w Stowarzyszeniu nawet w regionie.

Anty kimbar

Żałosne ze taki człowiek pracuje w urzedzie

jon

Przbierańce

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama