Wtorek, 21 Maj
Imieniny: Jana, Moniki, Wiktora -

Reklama


Reklama

W kampanii ważne były zasady i przyzwoitość ponad wynik wyborczy


W wyborczym wyścigu o fotel burmistrza Szczytna Beata Januszczyk zajęła trzecie miejsce. To eksponowana pozycja, choć nie dała prawa do udziału w drugiej turze wyborów. Kandydatka podsumowuje kampanię i jej efekty tym bardziej, że w takim wyścigu brała udział po raz pierwszy.



Pani wynik zaskoczył większość mieszkańców Szczytna i nie tylko. Wiele osób było pewnych, że będzie Pani w II turze. Jak ocenia Pani tę sytuację?

Tak, to prawda, każdy zakładał, że będę w drugiej turze. No cóż, takie prawo demokracji i szanuję wolę wyborców. Ich wybór będzie wyznaczał kierunek rozwoju naszego miasta. Nie postrzegam wyniku jako przegranej, tylko jako mocny kapitał na przyszłość i nie zatrzymuję się w aktywności i działaniach na rzecz Szczytna. To mój pierwszy start, a trzecie miejsce na sześciu kandydatów daje dużą satysfakcję. Wynik tych wyborów był zaskakujący dla analityków sytuacji politycznej, gdyż uwidoczniła się polityczna polaryzacja pomiędzy PiS a KO, co zazwyczaj w wyborach samorządowych nie odgrywa większej roli. Przykładem jest kandydatka PiS, która nie była rozpoznawalna i nie prowadziła aktywnej kampanii, a mimo to zdobyła tylko ok. 100 głosów mniej ode mnie. Ostatecznie wygrał aktualny układ rządzący w mieście z jednej strony i aktualnie rządząca partia w kraju z drugiej strony. Zastanawiające jest również, że kobiety nadal nie głosują w dużej mierze na kobiety. Kobiety oczekują wsparcia i ukierunkowania działań na swoje potrzeby, ale ostatecznie same wspierają w wyborach mężczyzn. W swojej kampanii miałam również mocny przekaz do młodzieży, do której skierowałam konkretną ofertę, a ona ostatecznie w dużej mierze nie poszła na wybory. Szkoda, bo z myślą o nich chciałam działać na rzecz rozwoju miasta i stworzyć nowe możliwości. I ostatnia kwestia determinująca wyniki tych wyborów, to zadziwiająco niska frekwencja. Tylko połowa mieszkańców Szczytna wyraziła swoje zdanie oddając głos. Zatem połowa mieszkańców zdecydowała o przyszłości miasta.

 

Jak dzieliła Pani swoje obowiązki służbowe kierowania urzędem o zasięgu całego powiatu, prowadzenia kampanii wyborczej i życie prywatne? Trudny to był czas?


Reklama

Obowiązki zawodowe traktuje poważnie i z ogromnym zaangażowaniem. Tak zawsze było i będzie. Praca zawodowa jest na pierwszym miejscu. Jednak absolutnie nie było to kosztem kampanii, po prostu na sen i życie prywatne było zdecydowanie mniej czasu. To były moje pierwsze wybory i dużo mnie nauczyły. Wiem, jak to zrobić na przyszłość wykluczając błędy. W wiele rzeczy, zanim ruszyłam dalej, angażowałam się osobiście, które na zewnątrz nie są widoczne, np. opracowywałam swój program wyborczy. A to ogrom pracy i konsultacji oraz rozmów ze specjalistami z różnych dziedzin, jeżeli miał być solidny i autentyczny. Dziękuję wszystkim, którzy mnie w tym wsparli swoją wiedzą i mądrością. Teraz widzę, że był na tyle dobry, że kandydaci, którzy są w drugiej turze dodali moje punkty programu do swoich. I dobrze, niech będzie realizowany na rzecz mieszkańców. Kolejne działania w kampanii to otwarte spotkania z mieszkańcami na różne ważne tematy, których było najwięcej w stosunku do innych kandydatów, np. dla organizacji pozarządowych, wspierające aktywność kobiet czy debata o Unii Europejskiej pomiędzy młodzieżą a seniorami. Zaplanowałam też czas na bezpośredni kontakt z mieszkańcami w miejscach publicznych lub odwiedzając ich osobiście. Uważam, że mimo krótkiego czasu moja kampania była barwna, dynamiczna i merytoryczna. Zależało mi, aby pokazać mieszkańcom, jak może wyglądać tętniące życiem miasto z bliską integracją mieszkańców i wykorzystaniem jego potencjału.

 

Czy żałuje pani decyzji o starcie w wyborach?

Absolutnie nie. Wynik przyjęłam ze zrozumieniem, bo taka jest demokracja i szanuję to. Najbardziej było mi żal zapału ludzi i różnych środowisk, którzy mnie całym sercem wspierali i uwierzyli, że Szczytno pod moim kierownictwem zyskałoby inną jakość zarządzania i poprawiło komfort życia dla mieszkańców. Im chcę z tego miejsca najbardziej podziękować za cały trud i wsparcie. Nauczyłam się bardzo dużo, każdy dzień przynosił mi nową wiedzę i wnioski na przyszłość, ale i bardzo pozytywne emocje. To był bardzo intensywny, ale i radosny czas, gdzie miałam ogromy zapał do pracy i działania i nadal go mam. Poznałam wartościowych mieszkańców Szczytna, ich troski, ale i pozytywną energię do wspólnego działania.

Reklama

 

Spróbuje pani jeszcze raz swoich sił w kolejnych wyborach?

Oczywiście nie składam broni, mam do tego zapał i odwagę do działania. Tych ponad 1400 wyborców, którzy oddali na mnie głos, a trzecie miejsce na sześciu kandydatów daje mi mocny mandat i kierunek działań na przyszłość. Czas pokaże ostateczną moją decyzję, bo 5 lat w dzisiejszej dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości to długi okres czasu, a ja nie zatrzymuję się w swojej aktywności. Zapewniam, że miasto Szczytno i jego mieszkańcy zajmują szczególne miejsce w moim sercu i nadal będę aktywnie działać na jego rzecz. Z tego miejsca chciałabym bardzo podziękować wszystkim zaangażowanym osobom i mojemu komitetowi „Wspólnie dla Szczytna”, którzy działali na rzecz kampanii, za współpracę, życzliwość i otwartość na wspólne inicjatywy na rzecz Szczytna i jego mieszkańców. Jako komitet wygraliśmy, wprowadzając aż sześciu czyli największą liczbę radnych i to daje ogromną satysfakcję. Trzymam kciuki za ich działalność na rzecz miasta i wierzę, że będą aktywnie realizowali nasz program dla Szczytna.



Komentarze do artykułu

Współpracownik

Na całe szczęście . Szczytno ocalało . Styl nie na burmistrza za wysoki progi . Ktoś zrobił krzywdę i wodę z mózgu namawiając na kandydowanie.

Jan

Porażka za porażką, porażka Beaty i Matłacha.

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama