Ogień to potężny żywioł, który zabrał państwu Halinie i Eugeniuszowi Godlewskim prawie cały ich dorobek. - Mieszkaliśmy tu całe życie, wychowaliśmy dzieci, a także prowadziliśmy gospodarstwo, a teraz musimy zaczynać od nowa – mówią małżonkowie.
Ogień to potężny żywioł, który zabrał państwu Halinie i Eugeniuszowi Godlewskim prawie cały ich dorobek. - Mieszkaliśmy tu całe życie, wychowaliśmy dzieci, a także prowadziliśmy gospodarstwo, a teraz musimy zaczynać od nowa – mówią małżonkowie.
W nocy z niedzieli na poniedziałek w jednym z domów w Piduniu rozpętało się piekło. - Przebudziłam się, bo usłyszałam huk. Szybko obudziłam męża, żeby sprawdził, co się dzieje. Jak się okazało hałas wywołały palące się belki, które uderzały o strop. – relacjonuje pani Halina. Małżonek wybiegł z domu i zobaczył płomienie, które trawiły budynek. - Nie mogliśmy uwierzyć, że pali się nasz dom – mówi mężczyzna.
Pan Eugeniusz najpierw wyprowadził konia z obory i zaczął wynosić rzeczy do budynku, w którym mieszkał z żoną. - Prędko zaczęliśmy zakładać ciepłe ubrania. W biegu złapałem jeszcze stolik, który udało mi się wynieść. Byłem w szoku, chciałem ratować nasz dobytek. Wziąłem, co było pod ręką, ale było już za późno, aby wracać po resztę – opowiada. Na szczęście straż przyjechała szybko i ogień nie zdążył objąć sąsiednich budynków. - Gdyby nie błyskawiczna reakcja strażaków z Jedwabna, Wielbarka i Szczytna ogień na pewno by się rozprzestrzenił na stojącą niedaleko stodołę, gdzie trzymamy ciągnik i inne sprzęty oraz słomę. Straty dopiero byłyby ogromne – dodaje kobieta.
Ogień udało się ujarzmić dzięki akcji 6 jednostek pożarniczych, jednak dom, w którym przez wiele lat mieszkali Godlewscy, trzeba odbudować. Całkowitemu zniszczeniu uległ dach. Część budynku grozi zawaleniem, a cały został zalany wodą. Straty szacuje się na około 50 tysięcy złotych. Szczęściem w nieszczęściu jest to, że oboje małżonkowie wyszli z tego cali i zdrowi. - Dobrze, że byliśmy sami, a nie było akurat z nami dzieci – mówi pani Halina.
Rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, ludzie z terenu gminy, a także spoza niej pojawili się wkrótce po pożarze, by pomóc. Mieszkańcy Pidunia i okolic zapewnili pogorzelcom żywność i ubrania. Z gminy Godlewscy dostali dodatkowy piec do ogrzania pomieszczenia, w którym aktualnie mieszkają. - Zaproponowaliśmy im mieszkanie zastępcze, ale odmówili. Wolą zostać na miejscu i wszystkiego przypilnować sami – mówi Krzysztof Otulakowski, wójt gminy Jedwabno. - Nic dziwnego, pan Eugeniusz jeszcze następnego dnia gasił to, co się jeszcze tliło.
W tej chwili wszyscy pracują ciężko, by uprzątnąć pogorzelisko. Teraz najpotrzebniejszy jest węgiel do ogrzewania kuchni letniej, jednopokojowego budynku, w którym obecnie przebywają Godlewscy. - Dostaliśmy drewno, ale szybko się spala, a za oknem zimno – mówi pani Halina. Pogorzelcy zapewne nigdy nie zapomną tego dnia. - Co tu dużo mówić, bach i chwilę później nie zostało nam nic – mówi mężczyzna. - Teraz najważniejsze jest, by jak najszybciej odbudować dom. Potrzebnych jest tyle rzeczy. Wszelkiego rodzaju materiały budowlane, poczynając od gwoździ, cegieł, cementu, styropianu, a kończąc na sprzętach kuchennych i do łazienki – mówi córka państwa Godlewskich.
Już w poniedziałek rano Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej rozesłał do mediów apel o pomoc. Jak dodaje Maria Perzanowska, sołtys Pidunia, mieszkańcy wraz z radą sołecką planują założyć komitet, by móc zbierać pieniądze, które przeznaczą w całości na potrzeby rodziny Godlewskich. - Chcemy to zrobić jak najszybciej. Jeśli ktoś chce pomóc to może kontaktować się w tej sprawie bezpośrednio ze mną (tel. 604-563-304) albo dzwonić do GOPS-u czu Urzędu Gminy w Jedwabnie – mówi Maria Perzanowska.

Patrycja Woźniak
fot. Patrycja Woźniak
Kazik straciłeś w moich oczach po ostatnim wywiadzie i nie tylko w moich. Żyj sobie dalej w Hiszpanii. Mniejsze zło...? Zabawne.
Na starość zwariował
2026-04-26 13:06:22
Poziom zarządzania systemem PODSTAWOWEJ opieki zdrowotnej sięgnął dna! Starosta nie zapewnia mieszkańcom najważniejszej potrzeby. Nie ma kasy na dyżur apteki, ale jest na podwyżki wynagrodzeń. Folwark zwierzęcy Orwella! Niesamowicie pomocni sobie, nie ludziom!
Ja
2026-04-25 22:31:24
Zdzisław Zioło niekompetentny juror wg mnie. Nieprzygotowany do oceniania młodych, nie potrafi dobrać słów w ocenie, raniąc delikatne, wrażliwe osoby.
Ja
2026-04-25 19:57:51
Emil i Mieszkaniec mają rację, jeszcze nikt nie poznał zasad działania zakładu a już wielki krzyk się robi! Taki zakład to rozwój miejscowości i niezależności młodych mieszkańców .
Olo
2026-04-25 08:52:04
A może by tak napisać w końcu artykuł o zwolnieniach w Ikei? No tak...to nie pasuje do tych artykułów o ciągłych sukcesach tutejszych władz...jak to by wyglądało.
Tytus
2026-04-25 07:54:17
No I super
Joanna
2026-04-24 06:28:34
Pamiętam pierwszą edycję, Pani Agata też wówczas była jurorem. To wspaniała inicjatywa, która zapoczątkowała Pani Ewa Przychodzka, cudowna nauczycielka!
M
2026-04-23 22:24:49
Pan Tomasz jako nieliczny zabiera głos na sesji. W większości rada to słupy,bez własnego zdania. Przez dwa lata nie zabierają głosu w dyskusji.
Wyborca
2026-04-23 20:15:43
no to auto na wizualizacji wjeżdża w płot. Jakie to premium?
j23
2026-04-23 13:02:35
A ten policjant to jakoś się nazywa?
Zły Porucznik
2026-04-23 08:45:41