Zbigniew Boguski z Kucborka zajmuje się hodowlą gołębi pocztowych już dwadzieścia lat. Należy też do wielbarskiej sekcji Związku Hodowców Gołębi Pocztowych. Pan Zbigniew zyskał zaufanie jej członków, co sprawiło, że w 2009 roku został wiceprezesem sekcji, a rok później prezesem.
Jeden za wszystkich,...
Zbigniew Boguski z Kucborka zajmuje się hodowlą gołębi pocztowych już dwadzieścia lat. Należy też do wielbarskiej sekcji Związku Hodowców Gołębi Pocztowych. Pan Zbigniew zyskał zaufanie jej członków, co sprawiło, że w 2009 roku został wiceprezesem sekcji, a rok później prezesem.
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego
Dla Zbigniewa Boguskiego loty gołębi to nie tylko sport, ale przede wszystkim pasja, którą zaraził się od swojego ojca, również hodowcy. - Na początku tylko obserwowałem gołębie. Ciekawiły mnie ich zachowania. Moja fascynacja przerodziła sie jednak w prawdziwą miłość i od 1991 roku zająłem się ich hodowlą. Obecnie mam osiemdziesiąt cztery sztuki. – mówi mężczyzna.Wiedzę i doświadczenia pracy z ptakami zdobył, dzięki doświadczonym hodowcom, którzy podzielili się z nim tajnikami hodowlanymi.
- Wśród hodowców nie ma ludzi, którzy jedynie i za wszelką cenę dążą do osiągania najlepszych wyników. Każdy z nas pomaga sobie, a także nowym, początkującym hodowcom. Takim osobom każdy z członków sekcji chętnie podaruje parkę gołębi i powie, jak o nią dbać – dodaje. Jak twierdzi pan Zbigniew w sekcji nie ma rywalizacji. - My się motywujemy, bo zależy nam na dobrych wynikach, które się przekładają na ranking całej wielbarskiej sekcji – tłumaczy Boguski.
Wysokie loty
Za loty swoich gołębi pan Zbigniew otrzymał wiele wyróżnień i nagród. W swojej kolekcji ma ich około dwudziestu. Jednak najważniejsza dla niego jest statuetka, którą otrzymał za drugie miejsce w międzynarodowych lotach. - Trzy z pięciu moich wytypowanych gołębi wróciły z Ostende (Belgia) do Kucborka. To naprawdę dobry wynik – dodaje dumny.
Oprócz osiągnieć jako hodowca ma na swoim koncie także te organizacyjne, które uzyskuje jako prezes sekcji Związku Hodowców Gołębi Pocztowych. - Niedawno udało się wybudować w Kucborku - Dom Hodowcy. Nic jednak sam bym nie zdziałał. Swój rozwój sekcja zawdzięcza jej członkom. Każdy z hodowców jest bardzo zaangażowany w pracę na rzecz naszej grupy – mówi Boguski.
Im też należy się odpoczynek
Nie wystarczy wypuścić gołębie z klatki, by one od razu szybko i daleko latały. Potrzebne są treningi, które zaczynają się wczesną wiosną. Gołębie wypuszcza się codziennie o konkretnej porze. Przeważnie wracają wówczas po dwóch, trzech godzinach. Potem wywozi się je dalej, przynajmniej 40, 60 kilometrów od gołębnika, w zależności od możliwości hodowcy. - To tak jak z biegami, by sportowiec stanął na podium potrzebne jest zdobycie formy. Nie można nie ćwiczyć, wystartować w maratonie i go ukończyć z najlepszym wynikiem – mówi.
Jak tłumaczy mężczyzna w ciągu sezonu odbywa się piętnaście lotów, których dystans z każdym tygodniem jest wydłużany. W pierwszym locie sezonu ptaki mają do pokonania sto kilometrów, a w ostatnim nawet tysiąc. Gdy przychodzi zima, gołębie odpoczywają. Jak dodaje pan Boguski jest to czas, kiedy zbierają siły na następny sezon lotowy.
To jest miłość
Pan Zbigniew o swoich "pupilach"mówi z prawdziwą czułością, określając je jako "moje gołąbki" – Wciąż je obserwuję przez okno, tak jak robiłem to jako młody chłopiec. To niesamowite, że ich zachowania można porównać do tych ludzkich. Też się zakochują, przyzwyczajają do miejsca – mówi. Najczęściej właśnie dlatego do lotów przygotowuje się samce, a samice zatrzymuje w gołębniku, bo wtedy ptaki wracają do "domu". - Ich samopoczucie również się zmienia, a zależy od pory roku.
Jak mówi Boguski trudno jest mu wyrazić, co czuje hodowca do swoich "podopiecznych". - Każdy z nas bardzo kocha swoje gołąbki. Tej miłości nie da się opisać. Człowiek przywiązuje się do zwierzęcia, jakiego gatunku by ono nie było – mówi.
Patrycja Woźniak
fot. Patrycja Woźniak
Kazik straciłeś w moich oczach po ostatnim wywiadzie i nie tylko w moich. Żyj sobie dalej w Hiszpanii. Mniejsze zło...? Zabawne.
Na starość zwariował
2026-04-26 13:06:22
Poziom zarządzania systemem PODSTAWOWEJ opieki zdrowotnej sięgnął dna! Starosta nie zapewnia mieszkańcom najważniejszej potrzeby. Nie ma kasy na dyżur apteki, ale jest na podwyżki wynagrodzeń. Folwark zwierzęcy Orwella! Niesamowicie pomocni sobie, nie ludziom!
Ja
2026-04-25 22:31:24
Zdzisław Zioło niekompetentny juror wg mnie. Nieprzygotowany do oceniania młodych, nie potrafi dobrać słów w ocenie, raniąc delikatne, wrażliwe osoby.
Ja
2026-04-25 19:57:51
Emil i Mieszkaniec mają rację, jeszcze nikt nie poznał zasad działania zakładu a już wielki krzyk się robi! Taki zakład to rozwój miejscowości i niezależności młodych mieszkańców .
Olo
2026-04-25 08:52:04
A może by tak napisać w końcu artykuł o zwolnieniach w Ikei? No tak...to nie pasuje do tych artykułów o ciągłych sukcesach tutejszych władz...jak to by wyglądało.
Tytus
2026-04-25 07:54:17
No I super
Joanna
2026-04-24 06:28:34
Pamiętam pierwszą edycję, Pani Agata też wówczas była jurorem. To wspaniała inicjatywa, która zapoczątkowała Pani Ewa Przychodzka, cudowna nauczycielka!
M
2026-04-23 22:24:49
Pan Tomasz jako nieliczny zabiera głos na sesji. W większości rada to słupy,bez własnego zdania. Przez dwa lata nie zabierają głosu w dyskusji.
Wyborca
2026-04-23 20:15:43
no to auto na wizualizacji wjeżdża w płot. Jakie to premium?
j23
2026-04-23 13:02:35
A ten policjant to jakoś się nazywa?
Zły Porucznik
2026-04-23 08:45:41