Sobota, 2 Marca
Imieniny: Halszki, Heleny, Karola -

Reklama


Reklama

Stracili dziecko. Winią lekarza!


Straciliśmy dziecko, bo ginekolog, do którego trafiliśmy popełnił błąd – twierdzą małżonkowie Magdalena i Krzysztof Łabuccy. - W naszej ocenie ginekolog nie zdiagnozował ciąży i podał lek, który sprawił, że poroniłam – dodaje pani Magdalena. Małżeństwo sprawą już zainteresowało NFZ, izbę lekarską oraz prokuraturę. Lekarz, w którego stronę padają te mocne zarzuty, nie chce komentować sprawy.


  • Data:

Magdalena i Krzysztof Łabuccy małżeństwem są od dwóch lat. Poznali się w Anglii, mimo że pani Magda pochodzi ze Szczytna.

 

- Poznaliśmy się przez koleżankę w Anglii, ale małżeństwo zawieraliśmy w Szczytnie – wspomina pani Magdalena. - Na stałe pracujemy też na Wyspach, ale zawsze, jak tylko możemy, przyjeżdżamy do Szczytna. To właśnie w swoim mieście korzystam z usług lekarzy, w tym ginekologa.

 

Doczekali się 6-miesięcznej córeczki Neli, ale bardzo pragnęli mieć drugie dziecko i usilnie się o nie starają.

 

Pierwsze badanie

 

Obecnie para w Szczytnie przebywa od 23 października.

 

- Skorzystaliśmy z okazji i 9 listopada poszliśmy na prywatną wizytę do jednego ze szczycieńskich ginekologów – opowiada pani Magdalena. - Miały to być rutynowe badania, kontrola, sprawdzenie czy po pierwszej ciąży jest wszystko dobrze, bo staramy się o drugie dziecko – odpowiada pan Krzysztof. - Niestety, jak na razie bezskutecznie.

 

Para wybrała lekarza, z którym już wcześniej miała kontakt.

 

- Ufaliśmy mu – mówi pani Magdalena. - Podczas tej wizyty powiedzieliśmy, że staramy się o dziecko, że nie wychodzi. On po badaniu USG stwierdził, że żona ma na jajnikach torbiele wielkości 4 cm – relacjonuje pan Krzysztof. - I że to uniemożliwia zajście w ciążę. Powiedział cytuję: „Dam na to lek, weźmie lek i będą dzieci”.

 

Wątpliwości co do leku

 

Lekarz przepisał preparat Orgametril 5 mg. Para poszła do apteki przy ulicy Odrodzenia zrealizować receptę.

 

- Tuż po wyjściu z apteki żona powiedziała mi, że dostała lek hormonalny i się tym trochę zaniepokoiła – mówi Krzysztof Łabucki. - Zapytała mnie, a co jeśli jestem w ciąży, przecież staramy się o dziecko?

 

Małżeństwo wróciło do apteki i skonsultowało preparat z farmaceutką, która zwróciła uwagę małżeństwu, że lek nie może być podawany kobietom w ciąży, czy z podejrzeniem w ciąży. I zaleciła konsultację z lekarzem.


Reklama

 

- Parę minut po wyjściu z apteki zadzwoniłem do pana doktora i zapytałem, co będzie, jeśli okaże się, że żona jest w ciąży i przyjmie ten lek – wspomina pan Krzysztof. - W słuchawce usłyszałem te słowa, cytuję: „Powiem panu po męsku, nie masz pan szansy na ciążę, żona weźmie lek i możecie się starać”.

 

Pani Magda miała brać lek od poniedziałku do niedzieli po dwie tabletki dziennie. Po trzech kolejnych dniach miała pojawić się miesiączka, po której miała się udać do lekarza na badanie kontrolne.

 

A jednak ciąża...

 

- Żona zastosowała się do zaleceń lekarz, czekaliśmy na miesiączkę, ale ona się nie pojawiła – mówi pan Krzysztof. - Zrobiliśmy test ciążowy i wyszedł pozytywnie. Zadzwoniłem do tego lekarza. Powiedziałem, że żona jest w ciąży i zapytałem, co teraz mamy robić. W słuchawce usłyszałem lekkie zaniepokojenie, a potem „to super”. Doktor dodał, że w takim przypadku proszę przyjść na początku grudnia, bo wcześniej w usg nic nie będzie widać. Przyznam, że i my cieszyliśmy się tym faktem, ale tylko do niedzieli, 22 listopada. Bo tego dnia żona zaczęła lekko plamić. Zadzwoniłem do szpitalnego laboratorium, wymogłem na nich wizytę opisując przypadek. O godz. 11 zrobiliśmy badanie, o 13 mieliśmy już wynik, który potwierdził piąty tydzień ciąży. Laborantka kazał skontaktować się z lekarzem ginekologiem, bo płód za wolno się rozwija jej zdaniem. Zapytała mnie też, kto przepisał nam te tabletki. Nie chciałem robić afery i nie powiedziałem jej tego.

 

Za późno na ratunek

 

Małżeństwo skonsultowało się z innym ginekologiem. Opisali sytuację.

 

- Powiedział nam, że powinniśmy powtórzyć badania, a jeśli poziom jakiegoś hormonu wzrośnie, to da nam tabletki na podtrzymanie ciąży – wspomina para. - W poniedziałek wykonaliśmy ponownie test w laboratorium szpitala w Szczytnie. Badanie potwierdziło ciążę, ale pokazało też, że jest ona już martwa...

 

Reklama

Małżeństwo miało nadzieję, że być może jest to błąd dlatego wykonało we wtorek jeszcze jeden test w innym laboratorium.

 

- Wynik był jednoznaczny, moja żona poroniła – mówi Krzysztof Łabucki. - Dziś jesteśmy pewni, że w dniu wizyty u pana doktora moja żona była już w ciąży, a on tego nie zweryfikował, mimo że mówiliśmy mu, że staramy się o dziecko. Gdyby zlecił test, gdyby moja żona nie wzięła tych cholernych tabletek, które przepisał, być może nasze dziecko by dziś żyło...

 

Chcą sprawiedliwości i... przeprosin

 

Rodzina zapowiada walkę o prawdę w sądzie. - Na pewno tego tak nie zostawimy – mówią Łabuccy. - Nie można tak lekceważąco podchodzić do ludzkiego życia, nawet tego ledwie poczętego. O tym błędzie, który zabił mi dziecko i być może naraził na niebezpieczeństwo moją żonę powiadomiliśmy NFZ, izbę lekarską oraz prokuraturę. Czasy są takie, że wszystkie instytucje pracują zdalnie, ale my jesteśmy cierpliwi. Gromadzimy materiały: receptę, kartę wizyty, choć pan doktor mówi, że jej nie ma i nie wyda, bo nie musiał jej założyć. Mamy dowody na to, że byliśmy u niego, że dostaliśmy lek, że żona była w ciąży, że poroniła... Czego oczekujemy? Sprawiedliwości i chociażby słowa przepraszam.

 

No comments

 

Dziennikarz „Tygodnika Szczytno” skontaktował się i spotkał w tej sprawie z lekarzem, pod adresem którego rodzina Łabuckich wysuwa tak poważne oskarżenia.

 

- Nie będę rozwiał na temat tego przypadku z dwóch powodów – usłyszeliśmy. - Obowiązuje mnie tajemnica lekarska względem tej pacjentki, a po drugie ustawa o ochronie danach osobowych. Myślę też, że łamy prasy nie są od tego, aby rozstrzygać takie kwestie.



Komentarze do artykułu

Pela

A Pan Krzysztof to chyba zapomnial o swojej nastoletniej corce....ile to juz lat ojca nie widziala?wstyd !zero zainteresowania mieszkajac kilkanascie mil dalej i nie utrzynujac kontaktu z corka

Patrik

Krzysztof ???????? ty si pekný herec ????

Anonim

A co z 2 dzieci z Wrocławia zapomniał Pan o nich?

Mialam identyczna sytuacje

Zrobilam 3 testy wyszly negatywnie ale brak miesiaczki Pani dr przepisala Orgametril. Zaczelam krwawic myslalam ze to miesiaczka. Jednak przestalak brac te tabletki i przestalam krwawic. Poszlam do innego lekarza zlecil badanie z krwi. Ciaza 5tydz. wokół płodu krwiak. Dziś córka jest dzieckiem niepełnosprawnym

Tragifarsa

Jakaś kombinatorkal ze strony poszkodowanych przez własną głupotę.

anonim

Pan Krzysztof to zwykły oszust........

Waga

Nie chcę bronić lekarza. Ale żeby w 21 wieku nie umieć kupić sobie testu ciążowego w aptece? Zwłaszcza, że Państwo się starali o dziecko mając już 6 miesięczne dziecko. Bardzo często się zdarza, że kobieta zachodzi w kolejną ciążę niedługo po porodzie poprzedniego dziecka. Poza tym też wiadomo, że w pierwszym okresie ciąży, kiedy kobieta nawet nie wie, że może być w ciąży, na skutek różnych czynników dochodzi do obumarcia płodu. I jak o tym myślę co się stało to jestem bardziej zła na nieogarniętych rodziców. To jest złość, ale też i współczucie.

Pacjent

Przykre, bardzo współczuję Państwu ale ten przypadek pokazuje też jak ważne decyzje podejmuje lekarz, jak wielką odpowiedzialnością jest obarczony. Każdy pacjent to jedna decyzja , czasem decydująca o wszystkim. Trudny temat, naturalnie olbrzymi dramat rodziców.

Przyszły rodzic

O którego go ekologa chodzi?

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama