Samsonow, mając nadzieję na dogodniejsze warunki zaatakowania Niemców i możliwość skorzystania z linii kolejowej Mława - Działdowo, zmienił nieco kierunek marszu. Spowodowało to rozciągnięcie oddziałów trzonu II Armii na szerokości 60 kilometrów.
Rosjanie jednak nie zadbali o właściwe rozpoznanie; II Armia poruszała się praktycznie po omacku. Jej kawaleria, zamiast postępować jako forpoczta przed korpusami piechoty, ubezpieczała lewe skrzydło armii. Szwankował także zwiad lotniczy, większość z 320 rosyjskich samolotów latała nad Galicją.
Nie do pozazdroszczenia był los rosyjskich żołnierzy. Wiele dni maszerowali w promieniach upalnego sierpniowego słońca, po piachach w 12-13-godzinnych marszach bez postojów, pokonując przy tym dziennie 20-30 kilometrów! Także zaopatrzenie było nieregularne.
Zdenerwowanie żołnierzy - w większości niepiśmiennych i słabo związanych z kadrą oficerską - pogłębiała wprowadzona dodatkowo prohibicja.
Dowódca VIII Armii generał Priwitz, miał informacje o fatalnym morale panującym w rosyjskiej armii, o niezadowoleniu i wyczerpaniu żołnierzy, ale mimo to nie wierzył, że uda mu się powstrzymać napór wroga. Dla szefa sztabu generalnego Helmutha von Moltkego, ewentualna utrata Prus Wschodnich stanowiła klęskę strategiczną i polityczną. Nie mógł więc pozwolić na to, by niemieckimi siłami dowodził człowiek bez entuzjazmu, wątpiący w zwycięstwo. Dlatego też Moltke w dość krótkim czasie dokonał istotnych zmian w dowództwie VIII Armii. Zdymisjonował Priwitza i jego szefa sztabu, na którego miejsce mianował przywróconego do służby czynnej 68-letniego Paula von Hindenburga.
Od tej pory wydarzenia następowały w błyskawicznym tempie. 26 sierpnia wojska niemieckie ruszyły do kontrnatarcia.
Rosjanie w Szczytnie
Pierwsze rosyjskie oddziały w okolicach Szczytna pojawiły się 27 sierpnia. Informacje o ruchach części wojsk II Armii potwierdził meldunek niemieckiego lotnika, który donosił, że VI korpus II Armii ze względu na silny ostrzał artyleryjski, cofnął się aż pod Szczytno, natomiast XVII korpus częścią sił maszerował w kierunku Pasymia.
W nocy z 29 na 30 sierpnia okrążonej armii Samsonowa próbowały przyjść z odsieczą dwa korpusy piechoty. Dotarły jednakże tylko do Wielbarka. O wytrzymałości rosyjskich żołnierzy niech świadczy fakt, iż w ciągu 48 godzin przebyli ponad 70 kilometrów bez żadnych racji żywnościowych.
Rankiem 30 sierpnia 1914 roku VI Korpus II Armii nagłym manewrem zajął praktycznie niebronione przez nikogo Szczytno. W mieście z ust do ust mieszkańcy przekazywali sobie informację o zbliżaniu się rosyjskiej konnicy, której trzon w większości stanowili Kozacy, znani ze swego szczególnego okrucieństwa wobec ludności cywilnej.
Wybuchła ogólna panika. Część mieszkańców przewidując atak na nasze miasto, ładowała dobytek na wozy i uciekała z zagrożonych przez Rosjan terenów. Do dziś zachowały się nieliczne relacje świadków owych wydarzeń w naszym mieście: „Na dworzec ciągnęły tłumy z ogromnymi bagażami. Działy się dantejskie sceny przy przepełnionych ludźmi pociągach”.
30 sierpnia po południu 35 i 36 dywizja piechoty niemieckiej i kawaleria z I korpusu odbiły Szczytno z rąk Rosjan. Mimo iż w VI korpusie armii rosyjskiej aż dwie dywizje nie brały udziału w walkach, dowódca korpusu generał Błagowieszczeński wydał rozkaz odwrotu na Myszyniec.
Tego samego dnia generał Samsonow widząc klęskę swojej armii - popełnił samobójstwo. Został pochowany przez Niemców w samotnej mogile w lesie pod Wielbarkiem.
Klęska Rosjan była kompletna. Przestała istnieć II Armia. Zginęło i zaginęło około 30 tysięcy jej żołnierzy. Niemcy wzięli do niewoli ponad 100 tysięcy jeńców.
W wyniku działań pomiędzy cofającymi się wojskami rosyjskimi i napierającymi niemieckimi, miasto przedstawiało straszny widok. Większa część budynków legła w gruzach - 160 domów i 321 budynków gospodarczych.
Nowy starosta
Po wycofaniu się wojsk rosyjskich ze Szczytna pod koniec sierpnia 1914 roku, część mieszkańców zaczęła powracać do swoich domostw. Zastali straszny widok - prawie całe miasto legło w gruzach. Ocalało jedynie kilka budynków, do których należały między innymi: kościół ewangelicki, ratusz, wieża ciśnień i część zabudowy dzisiejszej ulicy Ogrodowej.
Były to ciężkie czasy dla całej ludności Prus Wschodnich. Powracającym do Szczytna mieszkańcom na trwale wrył się w pamięć widok ocalałych z pożogi pozamykanych i pustych sklepów, a jeżeli już pootwieranych to z długimi kolejkami. Według relacji świadków, za przysmak w naszym mieście uchodził wówczas chleb z domieszką brukwi i marmolada z tego warzywa.
Na początku października na specjalne polecenie władz w Berlinie przybył do Szczytna Wiktor von Poser, który miał sprawować nadzór nad pracami przy odgruzowaniu miasta oraz utrzymaniem porządku publicznego. W początkowym okresie swego pobytu nie wzbudzał zaufania wśród miejscowej ludności, a już w szczególności wśród członków szczycieńskiego magistratu. Jednak korzystając z uprawnień, jakie mu w Berlinie nadano - szybko sobie go podporządkował.
Z jego zapisków, pochodzących z owego okresu wynika, że szczególną antypatią darzył go ówczesny starosta szczycieński von Rohne, który swoje stanowisko piastował jeszcze zaledwie przez miesiąc od chwili przyjazdu von Posera.
27 października 1914 roku odbyło się posiedzenie członków magistratu i starostwa, na którym odwołano ze stanowiska starostę von Rohne. 1 listopada obowiązki od niego przejął Wiktor von Poser. Wśród wielu omawianych i ważnych dla miasta spraw, dotyczących między innymi odbudowania zniszczonego Szczytna i wysokości odszkodowań wojennych mających wpłynąć z tego tytułu, było przywrócenie w jak najszybszym czasie do normalnego funkcjonowania placówek oświatowych. Niespełna dwa tygodnie później we wszystkich szkołach powszechnych rozpoczęły się normalne zajęcia.
Landwehra i granice
Do priorytetowych spraw należało zabezpieczenie granic nie tylko starostwa, ale także i państwa. Ze względu na fakt, że w mieście została niewielka liczba żołnierzy miejscowego garnizonu, do obsadzenia ważnych punktów wyznaczono oddziały pospolitego ruszenia (Landwehra), którymi mieli dowodzić zawodowi oficerowie.
Granice Szczytna i Wielbarka obsadzono trzema batalionami Landwehry pod dowództwem porucznika Goslicha i Knocha. Granic w rejonie Rozóg i Spychowa strzegły dwie kompanie, kolejne stały w Wujakach i Wilamowie, a oddziałami dowodził major Bach.
Rankiem 6 listopada wśród części mieszkańców Szczytna dało się zauważyć niepokój. Już od kilku dni krążyła pogłoska, że wielkie masy rosyjskiego wojska ciągną w kierunku zachodniej i wschodniej granicy Prus, próbując w ten sposób zacisnąć kleszcze. Mieszkańcy Szczytna z ust do ust przekazywali sobie wiadomość, że główne uderzenie ma nastąpić 13 listopada niedaleko Nidzicy.
Poser nie zwlekając, natychmiast w głównym punkcie miasta ogłosił mieszkańcom, iż żadne bezpośrednie niebezpieczeństwo miastu nie grozi. Starosta nie był co prawda pewien co do dalszych losów Szczytna i jego obywateli, których na miejscu pozostało około 5 tysięcy, czyli około połowa normalnego stanu. Jednakże w ten sposób chciał zapobiec wybuchowi ogólnej paniki, mogącej przynieść tragiczne skutki.
Opis zdjęcia: Rosjanie podczas bombardowania Szczytna zniszczyli prawie 2/3 ogólnej zabudowy miasta. Fotografia pochodzi ze zbiorów Witolda Olbrysia.
Co to za polityka, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej jest urzędnik pup ( jakim prawem). Takie spotkanie z możliwe że przyszłym pracodawcą może być i tak stresujące a tu jeszcze jakaś urzędniczka siedzi obok i słucha tego wszystkiego. Ciekaw jestem czy później te osoby starające się o pracę nie są obgadywane w tym urzędzie, bo przecież trzeba o czymś rozmawiać przy kawie. Widzę że w pup robią wszystko, aby się pokazać i zareklamować, że coś robią.
Hmm
2026-03-01 10:28:08
Szkoda, dobry był i koleżeński. Śpij w spokoju.
Kolega po kiju
2026-02-28 10:48:19
Mogłeś Panie Kamilu ale nie napisałeś i głupota wyszła . Jakby kota ogonem nie odwracać.
Odpowiedź
2026-02-28 03:27:58
Za co go kurwa karać , biednego człowieka
Ja
2026-02-27 11:55:43
Jacy ludzie są tępi...najlepiej wybić całe ptactwo, albo spowodować żeby się nie rozmnażało, albo wyciąć drzewa...ale o trawniku pod nimi to żaden tępak już nie pomyśli, bo to za trudne do ogarnięcia....zabetonowane łby.
nikoś
2026-02-27 10:55:32
nie wiedza gdzie wododzial gdzie zlewnia
ollsza
2026-02-27 10:28:32
W całości popieram! Brak chodnika i oświetlenia (a wręcz potrzebna byłaby sygnalizacja świetlna) to brak dbałości o bezpieczeństwo mieszkańców, a też przyjezdnych. Przydałyby się przynajmniej tzw. leżaki, by samochody zwalniały tempo. Mamy przecież w najbliższej okolicy szpital i straż pożarną! Ta droga to wojewódzka, krajowa, czy mieszana jeszcze z miejską, powiatową. Guzik mnie to obchodzi. Przy tej drodze mieszczą się markety, firmy - powinna być bezpieczna. A tymczasem radni miejscy zajmują się na sesjach guano w centrum Szczytna, bo ich koniec nosa sięga najwyżej Pl. Juranda. \"Wielbarska\" - masz rację!!!!!
Do \"Wielbarskiej\"
2026-02-25 06:25:19
Wspaniale by było , żeby z Nart do Jedwabna powstała ścieżka rowerowa . Teraz ten odcinek przwjechać rowerem , to jest horror
Rysa
2026-02-24 13:16:59
Olka , tak trzymaj i nie przejmuj się , że mówić o Tobie będą żeś czarownica :) Zioła Power !!!
Krzysztof Czaplicki / Fotograf
2026-02-24 10:36:10
To podepnijcie ul Wielbarska w Szczytnie bo miasto Szczytno zapomniało że w tej okolicy są tereny inwestycyjne i brak jest jakiejkolwiek infrastruktury. A Chce nadmienić że mamy XXI wiek. W zadupiu pod lotniskiem utopiono 60 mln pln a na reprezentacyjnej i wylotowej ulicy w stronę Warszawy brak chodnika, oświetlenia itp nie mówiąc o Internecie. Ale w sumie kogo to interesuje- tylko ludzi którzy rano do roboty idą rowem Pozdro
Wielbarska
2026-02-24 09:20:35