Sobota, 8 Sierpień
Imieniny: Donaty, Olechny, Kajetana -

Reklama


Reklama

Rodzina utkana miłością: Historia rodziców zastępczych, którzy otworzyli swoje serca


- Nasze dzieci są w stu procentach nasze – mówią Lidia i Bogdan Sucheccy, którzy są rodzicami zastępczymi dla dziewiątki dzieciaków. Dali im szansę na miłość i bezpieczny dom. Chociaż rodzicielstwo zastępcze to trudna rola, nie zamieniliby jej na nic innego. Zgodnie mówią, że warto.



Na miłość i kochających rodziców zasługuje każde dziecko, bez względu na to czy dopiero przyszło na świat, czy ma pięć, dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat. Każdy potrzebuje domu, do którego może wrócić, ludzi, którzy bezwarunkowo go akceptują i będą dla niego oparciem. Taki dom swoim zastępczym dzieciom stworzyli Lidia i Bogdan Sucheccy.

 

W listopadzie 2005 roku zostali po raz pierwszy rodzicami. Ich życie zmienił Kuba, który próg ich domu przekroczył, gdy miał siedem miesięcy. Chociaż Lidka nie nosiła go pod sercem, a Bogdan po raz pierwszy przytulił go, gdy był już całkiem sporym chłopcem, to od pierwszych chwil stał się ich dzieckiem. To Kuba jako pierwszy uczył ich rodzicielstwa. Stał się ich własnym dzieckiem, podobnie jak pozostałe, które trafiły pod dach ich domu. Od osiemnastu lat, według prawa, są rodziną zastępczą, ale według serca są tymi, którzy kochają wszystkie swoje dzieci i dają im siebie w całości.

 

Dzieci, które doświadczyły smutku

 

- Nie mogliśmy mieć swoich dzieci. Bardzo chcieliśmy, ale nie było nam to dane. Dzisiaj wiem, że dzięki temu stałam się mamą, a Boguś tatą wspaniałych dzieci, które w stu procentach są nasze – mówi Lidka.

 

Zostanie rodziną zastępczą było im pisane. Swojej roli nie traktują jak pracy czy bohaterstwa. Ich codzienność nie różni się niczym od codzienności zwykłych rodzin.

 

- Nie ma znaczenia, że nie są naszymi biologicznymi dziećmi. Kiedy decydowaliśmy się na zostanie rodziną zastępczą nie wiedzieliśmy, jak to będzie wyglądać, ale z każdym dzieckiem, które trafiało pod nasz dach upewniałem się, że podjęliśmy słuszną decyzję – mówi Bogdan.

 

Do podjęcia tego wyzwania zainspirowała ich inna rodzina. Koleżanka Lidki opowiedziała jej o znajomych, którzy stworzyli dom dla dzieciaków. To Ewa i Grzegorz Chmielewscy opowiedzieli im o wszystkim. O złych i dobrych stronach rodzicielstwa zastępczego. Niczego nie ukrywali.

 

- Każdy, kto decyduje się na ten krok musi wiedzieć z czym się to wiąże. Staje się rodzicem dla dzieci, które mają swój bagaż doświadczeń. Do rodzin trafiają dzieci w różnym wieku i w różnej sytuacji prawnej – opowiada Lidka. - Są to dzieciaki, które w życiu bardzo często doświadczyły zbyt wielu złych rzeczy i które od dorosłych dostały niewiele.

 

Teraz każdego dnia starają się te braki nadrobić. Pani Lidia ma wyjątkowy dar wyszukiwania w dzieciach talentów i inspirowania ich do ich rozwijania. Pomagają im w tym. Zagrzewają do walki, pomagają przetrwać kryzysy, uczą, że nie można się poddawać i trzeba walczyć o to, by spełniać marzenia.


Reklama

 

Wszystko można pokonać

 

Po spotkaniu z innymi rodzicami zastępczymi nie zastanawiali się długo. Chęć stworzenia zawodowej rodziny zastępczej zgłosili w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Szczytnie. Przeszli wszystkie testy oraz odbyli specjalistycznych kurs, który przygotowywał ich na wyzwanie, przed jakim stanęli.

 

- Bycie rodzicem jest wyzwaniem zawsze, bez względu na to, czy wychowujemy własne dzieci czy przysposobione. Każdy rodzic napotyka na swojej drodze problemy. Mniejsze lub większe – zapewnia mama zastępcza. - Wszystko można przejść, gdy się siebie słucha nawzajem i otacza miłością. Każda góra jest do pokonania.

 

Nie ukrywają, że były momenty trudne. Takie, które nawet z męskiego Bogdana wyciskały łzy.

 

- Kiedy widzisz dziecko, które doświadczyło przemocy, które kuli się ze strachu, gdy słyszy swoje imię albo przygotowuje się na uderzenie, to nie ma szans, że cię to nie poruszy. Oczywiście, przy dzieciach starasz się być twardy, ale jak zostajesz sam, czasami wszystko puszcza – mówi.

 

Lidka przyznaje, że były sytuacje, w których przeklinała rodziców biologicznych ich dzieci. Do dzisiaj nie potrafi zrozumieć, co kierowało niektórymi z nich. W chwilach trudnych wiedzą, że zawsze mogą liczyć na pomoc pracowników PCPRu, którzy bardzo ich wspierają. - Pomagają i nam, i dzieciom. Możemy na nich liczyć. Czasami się śmieję, że gdy przyjadą do nas, to jest to taka nasza prywatna grupa wsparcia.

 

Jak przyznają państwo Sucheccy najtrudniejsze chwile są zawsze, gdy z dziećmi trzeba się rozstać. Gdy trafiają one do innych rodzin zastępczych bądź wracają do rodziców biologicznych.

 

- My wiemy, że dla nich to będzie dobre, ale serce boli, gdy człowiek przywiąże się i pokocha dziecko – mówi Lidia.

 

- Do tego chyba nigdy się nie przyzwyczaimy – dodaje Bogdan.

 

W ludzi trzeba wierzyć

 

Po Kubie ich rodzina powiększyła się o siostry Julkę i Zosię. Zosia, gdy zamieszkała z nimi, miała zaledwie 14 dni. Po nich przychodziły kolejne dzieci. Miłość, którą im dawali sprawiała, że te wcześniej zamknięte w sobie i przestraszone zaczynały się zmieniać. Cierpliwość i czas, który dla nich mieli oraz bezpieczeństwo, jakie im zapewniali sprawiły, że dzieci w ich domu rozkwitały.

Reklama

 

- Często pytano nas, czy to są te same dzieci. A one po prostu zaczynały żyć i pokazywać jak wspaniałe są – wzrusza się Lidka.

 

W ich domu w szczytowym momencie mieszkało 13 dzieciaków. W grudniu ubiegłego roku czwórka dzieci wróciła do swoich biologicznych rodziców. Dwa rodzeństwa odzyskały swój dom, bo rodzice postanowili o nie walczyć i się zmienić.

 

- To jest piękne i pokazuje, że dobra współpraca rodziny zastępczej z rodziną biologiczną może naprawić świat małych ludzi – mówi Lidka.

 

Z jedną z rodzin cały czas są w kontakcie. To w dużej mierze dzięki ich wsparciu młodzi rodzice, którzy sami nie mieli w życiu łatwo, mogli odzyskać dzieci, które kochali. Dzisiaj są częścią ich rodziny.

 

- Widzimy, że czasami rodzice tracą dzieci, bo nikt im nie pokazał, jak powinna wyglądać rodzina. Powielają błędy swoich rodziców – wyjaśnia Lidka. - Po naszych dzieciach widzę, jak ważne jest to, aby wierzyć w drugiego człowieka. Wystarczy drobny gest, dobre słowo, by dać innym siłę.

 

Pozszywani w jedno

 

W tej całej drodze bardzo ważne okazało się wsparcie ich najbliższych. Rodziny Lidki i Bogdana od początku ich wspierały. Są babcie, dziadkowie, ciocie i wujkowie, którzy pokazują, jaką siłą jest rodzina.

 

- My mówimy zawsze naszym dzieciom, że jesteśmy wyjątkową rodziną. Każdy z nas jest kawałkiem materiału, z którego jest uszyta. Taki pachwork. Chociaż każdy jest inny, to gdy nas pozszywano stworzyliśmy piękny dom – zapewnia Lidka. - Może nie idealny, ale pełen miłości.

 

Dzisiaj, chociaż część dzieci, które zamieszkały w ich domu jest już samodzielna, są cały czas dla siebie. Mama i tata zawsze dla nich są.

 

- Już nie możemy doczekać się, aż pojawią się wnuki, czasami zastanawiamy się, jak będzie wyglądała nasza rodzina. Ile jeszcze stołów trzeba będzie dorobić, żebyśmy zmieścili się przy obiedzie – uśmiecha się Bogdan.

 

Zapytani o to, co powiedzieliby osobom, które zastanawiają się nad tym czy zostać rodzicami zastępczymi mówią krótko. - WARTO.



Komentarze do artykułu

Alfred Dąbkowski

Będąc w małej wsi na mazurach ,spotkałem sympatyczną Panią Grażynę Antosiak i jej gromadka dzieciaków uśmiechniętych siedmioro. Po rozmowie okazuje się ,jest rodziną zastępczą .Jestem pod ogromnym wrażeniem .Kobieta jest wdowa i prowadzi to od 11 lat.Wioska liczy 3 domostwa oddalone od sklepu najbliższego o 6 km. Do szkoły wozi i bus z pomocą burmistrza Pana Nowociński Marcin .Patrzę z podziwem na tą Panią .

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Ford uderzył w ogrodzenie i budynek, potem dachował. Za kierownicą siedziała 66-latka
    Szacun. Jak ona to zrobila???

    Bartek


    2026-08-06 04:51:17
  • Informacja Burmistrza Miasta Szczytno
    pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa

    wojt jaskol stasiek


    2026-08-04 21:46:50
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.

    W. Nosowicz


    2026-08-04 20:31:03
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.

    XxX


    2026-08-04 17:21:57
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?

    Waldemar


    2026-08-03 18:39:39
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    \"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.

    Polak


    2026-08-03 16:17:07
  • Zintegrowany Plan Inwestycyjny w Pasymiu. Ruszają konsultacje społeczne
    A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?

    .


    2026-08-03 15:09:16
  • „Pani Asiu, czemu pani nie ma?”. Joanna Pusta w finale Listonosza Roku
    Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.

    Andrzej


    2026-07-31 12:18:42
  • Nie lubię stać w miejscu. I chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham florystykę.
    Stac w miejscu?

    Jan


    2026-07-31 09:18:39
  • Jerzy Niemczuk: Kiedy nienawiść wchodzi na ambonę
    Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.

    nikoś


    2026-07-30 11:10:01

Reklama