Poniedziałek, 4 Maj
Imieniny: Jaropełka, Marii, Niny -

Reklama


Reklama

Rewolucji nie będzie


Zgrany zespół specjalistów z odpowiednio długim stażem pracy, miła atmosfera i dobrze zaplanowane długofalowe działania terapeutyczne to - zdaniem Doroty Studniak nowego kierownika szczycieńskich Warsztatów Terapii Zajęciowej - przepis na sukces w dziedzinie przywracania osobom...


  • Data:

Zgrany zespół specjalistów z odpowiednio długim stażem pracy, miła atmosfera i dobrze zaplanowane długofalowe działania terapeutyczne to - zdaniem Doroty Studniak nowego kierownika szczycieńskich Warsztatów Terapii Zajęciowej - przepis na sukces w dziedzinie przywracania osobom niepełnosprawnym umiejętności niezbędnych do podjęcia pracy.

W poprzednim numerze „Tygodnika” pisaliśmy o uczestnikach Warsztatów Terapii Zajęciowej i pracy, jaką wykonują w poszczególnych pracowniach. Dziś przedstawiamy nową kierownik – Dorotę Studniak.

Chociaż pani Dorota kierownikiem WTZ jest dopiero od kilku miesięcy pracą socjalną z osobami niepełnosprawnymi zajmuje się od wielu lat. - Wcześniej byłam specjalistą do spraw rewalidacji, wiec odpowiadałam merytorycznie za terapię prowadzoną w Warsztatach, obecna rola, rola kierownika to działalność administracyjna, ale staram się uczestniczyć we wszystkich zebraniach tzw. Rady Programowej – zapewnia pani Dorota.

Przygotowują do życia

Przypomnimy, że w WTZ osoby niepełnosprawne przygotowywane są do samodzielnego życia i podjęcia pracy zawodowej. – Podstawowa sprawa, jeżeli chodzi o „pierwszy raz w naszej placówce” to kontakt naszych podopiecznych z innymi niepełnosprawnymi. Tu czują się dobrze i tu choć na chwilę mogą zapomnieć o swojej chorobie. W Warsztatach wszyscy są równi i nikt nie patrzy na nich przez pryzmat niepełnosprawności, co, niestety, wciąż zdarza się w miejscach, gdzie mieszkają. Poza tym ułatwiamy naszym podopiecznym dostęp do kultury, a przede wszystkim pomagamy w nauce umiejętności niezbędnych do podjęcia pracy – mówi pani Dorota. - Bardzo ważne, aby traktować osoby z niepełnosprawnością intelektualną z szacunkiem i stosownie do wieku, a nie jak bardzo często ma miejsce jako wiecznie „duże dzieci”. Uczestnicy WTZ są dla nas partnerami – kadry – dodaje.


Reklama

Uczestnictwo w zajęciach - jak zapewnia kierownik - daje również możliwość pozyskiwania wiedzy z dziedzin dotychczas niedostępnych, np. zachowania w restauracji, pomaga też w nawiązaniu więzi społecznych, wyrównaniu szans na uzyskanie społecznie cenionych wartości – pozycji, prestiżu, współpracy, zaufania do siebie, ale również działań na rzecz innych.

Kontynuacja działań

Wbrew powiedzeniu, że „nowa miotła inaczej zamiata” pani Dorota zapowiada, że w sposobie funkcjonowania placówki żadnej rewolucji nie będzie. – Będę kontynuować działania zapoczątkowane przez moich poprzedników. Nadal będziemy prowadzić przeprofilowywanie pracowni z tych o charakterze hobbystycznym na zawodowe, a wszystko po to, by nasi podopieczni byli jeszcze lepiej przygotowani do podjęcia pracy. Poza tym mamy w planach pozyskanie do współpracy kolejnych zakładów, szczególnie zakładów produkcyjnych, gdzie nasi uczestnicy mogliby odbywać praktyki zawodowe – mówi pani Dorota. - Te praktyki są bardzo ważne, bo pozwalają osobom niepełnosprawnym doskonalić nabyte wcześniej umiejętności, a pracodawcom poznać takie osoby jako pracowników, najczęściej dobrych – dodaje.

Jedyna placówka w powiecie

Warto przypomnieć też historię warsztatów. WTZ działają od 19 lat, początkowo prowadzone były przez nieistniejącą już Spółdzielnię Inwalidów „Kalinka”, której obowiązki ostatecznie dwanaście lat temu przejęło Stowarzyszenie Pomocy na Rzecz Osób Niepełnosprawnych. Działalność warsztatów finansują: w 90% Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i w 10% Starostwo Powiatowe. Chociaż nie jest to jedyna placówka w powiecie, która zajmuje się osobami niepełnosprawnymi, to tylko tu takie osoby przygotowywane są pod kątem pracy zawodowej. Przyjęcia odbywają się na podstawie orzeczenia o stopniu niepełnosprawności. Następnie, jeżeli jest wolne miejsce, osoba przyjmowana jest na tzw. próbę, która trwa tydzień. Jeżeli obie strony są z siebie zadowolone i chcą współpracować, dla każdego podopiecznego układany jest indywidualny plan działania, który następnie realizowany jest w poszczególnych pracowniach.

Reklama

Paweł Salamucha

fot. Paweł Salamucha



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama