Zgrany zespół specjalistów z odpowiednio długim stażem pracy, miła atmosfera i dobrze zaplanowane długofalowe działania terapeutyczne to - zdaniem Doroty Studniak nowego kierownika szczycieńskich Warsztatów Terapii Zajęciowej - przepis na sukces w dziedzinie przywracania osobom...
Zgrany zespół specjalistów z odpowiednio długim stażem pracy, miła atmosfera i dobrze zaplanowane długofalowe działania terapeutyczne to - zdaniem Doroty Studniak nowego kierownika szczycieńskich Warsztatów Terapii Zajęciowej - przepis na sukces w dziedzinie przywracania osobom niepełnosprawnym umiejętności niezbędnych do podjęcia pracy.
W poprzednim numerze „Tygodnika” pisaliśmy o uczestnikach Warsztatów Terapii Zajęciowej i pracy, jaką wykonują w poszczególnych pracowniach. Dziś przedstawiamy nową kierownik – Dorotę Studniak.
Chociaż pani Dorota kierownikiem WTZ jest dopiero od kilku miesięcy pracą socjalną z osobami niepełnosprawnymi zajmuje się od wielu lat. - Wcześniej byłam specjalistą do spraw rewalidacji, wiec odpowiadałam merytorycznie za terapię prowadzoną w Warsztatach, obecna rola, rola kierownika to działalność administracyjna, ale staram się uczestniczyć we wszystkich zebraniach tzw. Rady Programowej – zapewnia pani Dorota.
Przygotowują do życia
Przypomnimy, że w WTZ osoby niepełnosprawne przygotowywane są do samodzielnego życia i podjęcia pracy zawodowej. – Podstawowa sprawa, jeżeli chodzi o „pierwszy raz w naszej placówce” to kontakt naszych podopiecznych z innymi niepełnosprawnymi. Tu czują się dobrze i tu choć na chwilę mogą zapomnieć o swojej chorobie. W Warsztatach wszyscy są równi i nikt nie patrzy na nich przez pryzmat niepełnosprawności, co, niestety, wciąż zdarza się w miejscach, gdzie mieszkają. Poza tym ułatwiamy naszym podopiecznym dostęp do kultury, a przede wszystkim pomagamy w nauce umiejętności niezbędnych do podjęcia pracy – mówi pani Dorota. - Bardzo ważne, aby traktować osoby z niepełnosprawnością intelektualną z szacunkiem i stosownie do wieku, a nie jak bardzo często ma miejsce jako wiecznie „duże dzieci”. Uczestnicy WTZ są dla nas partnerami – kadry – dodaje.
Uczestnictwo w zajęciach - jak zapewnia kierownik - daje również możliwość pozyskiwania wiedzy z dziedzin dotychczas niedostępnych, np. zachowania w restauracji, pomaga też w nawiązaniu więzi społecznych, wyrównaniu szans na uzyskanie społecznie cenionych wartości – pozycji, prestiżu, współpracy, zaufania do siebie, ale również działań na rzecz innych.
Kontynuacja działań
Wbrew powiedzeniu, że „nowa miotła inaczej zamiata” pani Dorota zapowiada, że w sposobie funkcjonowania placówki żadnej rewolucji nie będzie. – Będę kontynuować działania zapoczątkowane przez moich poprzedników. Nadal będziemy prowadzić przeprofilowywanie pracowni z tych o charakterze hobbystycznym na zawodowe, a wszystko po to, by nasi podopieczni byli jeszcze lepiej przygotowani do podjęcia pracy. Poza tym mamy w planach pozyskanie do współpracy kolejnych zakładów, szczególnie zakładów produkcyjnych, gdzie nasi uczestnicy mogliby odbywać praktyki zawodowe – mówi pani Dorota. - Te praktyki są bardzo ważne, bo pozwalają osobom niepełnosprawnym doskonalić nabyte wcześniej umiejętności, a pracodawcom poznać takie osoby jako pracowników, najczęściej dobrych – dodaje.
Jedyna placówka w powiecie
Warto przypomnieć też historię warsztatów. WTZ działają od 19 lat, początkowo prowadzone były przez nieistniejącą już Spółdzielnię Inwalidów „Kalinka”, której obowiązki ostatecznie dwanaście lat temu przejęło Stowarzyszenie Pomocy na Rzecz Osób Niepełnosprawnych. Działalność warsztatów finansują: w 90% Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i w 10% Starostwo Powiatowe. Chociaż nie jest to jedyna placówka w powiecie, która zajmuje się osobami niepełnosprawnymi, to tylko tu takie osoby przygotowywane są pod kątem pracy zawodowej. Przyjęcia odbywają się na podstawie orzeczenia o stopniu niepełnosprawności. Następnie, jeżeli jest wolne miejsce, osoba przyjmowana jest na tzw. próbę, która trwa tydzień. Jeżeli obie strony są z siebie zadowolone i chcą współpracować, dla każdego podopiecznego układany jest indywidualny plan działania, który następnie realizowany jest w poszczególnych pracowniach.
Paweł Salamucha
fot. Paweł Salamucha
Kazik straciłeś w moich oczach po ostatnim wywiadzie i nie tylko w moich. Żyj sobie dalej w Hiszpanii. Mniejsze zło...? Zabawne.
Na starość zwariował
2026-04-26 13:06:22
Poziom zarządzania systemem PODSTAWOWEJ opieki zdrowotnej sięgnął dna! Starosta nie zapewnia mieszkańcom najważniejszej potrzeby. Nie ma kasy na dyżur apteki, ale jest na podwyżki wynagrodzeń. Folwark zwierzęcy Orwella! Niesamowicie pomocni sobie, nie ludziom!
Ja
2026-04-25 22:31:24
Zdzisław Zioło niekompetentny juror wg mnie. Nieprzygotowany do oceniania młodych, nie potrafi dobrać słów w ocenie, raniąc delikatne, wrażliwe osoby.
Ja
2026-04-25 19:57:51
Emil i Mieszkaniec mają rację, jeszcze nikt nie poznał zasad działania zakładu a już wielki krzyk się robi! Taki zakład to rozwój miejscowości i niezależności młodych mieszkańców .
Olo
2026-04-25 08:52:04
A może by tak napisać w końcu artykuł o zwolnieniach w Ikei? No tak...to nie pasuje do tych artykułów o ciągłych sukcesach tutejszych władz...jak to by wyglądało.
Tytus
2026-04-25 07:54:17
No I super
Joanna
2026-04-24 06:28:34
Pamiętam pierwszą edycję, Pani Agata też wówczas była jurorem. To wspaniała inicjatywa, która zapoczątkowała Pani Ewa Przychodzka, cudowna nauczycielka!
M
2026-04-23 22:24:49
Pan Tomasz jako nieliczny zabiera głos na sesji. W większości rada to słupy,bez własnego zdania. Przez dwa lata nie zabierają głosu w dyskusji.
Wyborca
2026-04-23 20:15:43
no to auto na wizualizacji wjeżdża w płot. Jakie to premium?
j23
2026-04-23 13:02:35
A ten policjant to jakoś się nazywa?
Zły Porucznik
2026-04-23 08:45:41