W Orzynach z sołtysowania zrezygnował Wiesław Domalewski. Z kolei w Sąpłatach odejścia sołtys Anny Bronarczyk domaga się część mieszkańców. Złożyli petycję, pod którą podpisało się 51 osób. Prawdziwość podpisów kwestionują jednak gminni urzędnicy. Nie jest wykluczone, że sprawą zajmą się policjanci i prokuratura.
W Orzynach sprawa jest prosta. Wiesław Domalewski zrezygnował sam. Jak twierdzi, decyzja była trudna, ale spowodowana „zmęczeniem materiału” i zniechęceniem. O decyzji sołtysa pisaliśmy w „Tygodniku Szczytno” dwa tygodnie temu.
O wiele bardziej skomplikowana i tajemnicza jest sprawa w sołectwie Sąpłaty. Tam 51 mieszkańców, przynajmniej tylu podpisało się pod petycją, domaga się rezygnacji z funkcji sołtysa Anny Bronarczyk. Petycję na ostatniej sesji odczytała gminna radna Anna Lorenz. Mieszkańcy domagają się zwołania zebrania wiejskiego oraz odwołania sołtys. Zarzucają jej między innymi brak zaangażowania w sprawy sołectwa, które tworzą mieszkańcy: Sąpłat, Julianowa, Mycielin, Ruska Małego.
- Jest to bardzo zaskakujące dla mnie pismo, bo staram się, jak mogę działać na rzecz naszego sołectwa i mieszkańców – mówi Anna Bronarczyk. - Ale z drugiej strony spodziewałam się czegoś takiego, bo jeden pan już podczas wyborów zapowiedział mi, że mnie zgnoi i będzie kładł mi kłody pod nogi. I to robi. Jest to przykre, bo naprawdę wspólnie z mieszkańcami sołectwa robimy bardzo wiele dla naszej lokalnej społeczności. Ta petycja według mnie jest bezzasadna. A dodatkowo wiem, że część mieszkańców została wprowadzona w błąd, bo podpisywali się pod petycją o zwołanie zebrania z panią wójt, a nie o odwołanie mnie. Takie działanie naprawdę boli.
Petycja trafiła na ręce wójt Marianny Szydlik oraz przewodniczącego rady gminy Arkadiusza Noska. Jak udało się ustalić „Tygodnikowi Szczytno” na razie gminni urzędnicy nie planują zorganizowania zebrania wiejskiego, na którym miałoby dojść do odwołania obecnej sołtys. Wzięli się za to za weryfikację podpisów, które znajdują się pod petycją.
- W dwóch przypadkach charakter pisma, parafka są niemal identyczne, a dotyczy dwóch różnych osób – mówi Barbara Trusewicz, sekretarz gminy Dźwierzuty. - Poza tym do gminy zgłosił się jeden mieszkaniec sołectwa, który powiedział, że podpisał się pod petycją o zwołanie zebrania sołeckiego, a nie za odwołaniem sołtysa. Twierdzi, że nie wiedział, co podpisuje. Przed podjęciem dalszych działań musimy te wszystkie wątpliwości wyjaśnić.
Gminni urzędnicy nie wykluczają, że jeśli okaże się, że podpisy został zdobyte nieuczciwie to sprawa zostanie zgłoszona policji i prokuraturze.
- Analizujemy to wszystko i będziemy postępowali zgodnie z prawem – zapewnia sekretarz Trusewicz.
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23