Reklama

Niedziela, 11 Styczeń
Imieniny: Feliksa, Honoraty, Marty -

Reklama


Reklama

Ostatnia droga sierżant Klaudii Nasiadko (zdjęcia)


Po śmiechu, który wypełniał przestrzeń została cisza. Pustka, która rozdziera serca najbliższych i przyjaciół. 35 lat to nie czas by umierać. Klaudia Nasiadko była przede wszystkim mamą, córką, siostrą i przyjaciółką. Służbę w policji wybrała bo wierzyła w ideały. Sierżant Nasiadko odeszła na wieczną służbę, zostawiając bliskich w rozpaczy. 



Sierżant Klaudia Nasiadko zginęła w drodze na służbę. W sobotę 10 stycznia 2026 żegnały ją tłumy. Najbliżsi, przyjaciele, sąsiedzi. Znajomi i nieznajomi. Koledzy policjanci. 

- Brakuje słów. Taka tragedia - słychać w tłumie.

Kościół wypełniony po brzegi i tłum ludzi wokół niego. Wszyscy przyszli tu, by oddać hołd młodej kobiecie. Otuchy nie dodają słowa księdza, który odprawia ceremonię. Bo nie tak człowiek umawia się z Panem Bogiem. Młodzi nie powinni odchodzić tak wcześnie. 

Po mszy, w asyście policjantów w galowych mundurach, wyruszyła w ostatnią drogę. Spoczęła na szczycieńskim cmentarzu. Grób przykryło morze kwiatów. Honorowa salwa przecięła powietrze i serca bliskich sierżant Klaudii Nasiadko. 


Reklama

 

Sierż. Klaudia Nasiadko miała 35 lat. Służbę w policji rozpoczęła blisko cztery lata temu. Zginęła w drodze na służbę do Komisariatu Policji w Mikołajkach, z którym była związana od chwili wstąpienia w szeregi formacji. Na co dzień mieszkała w Szczytnie, gdzie wychowywała ośmioletnią córkę. Była osobą życzliwą, oddaną i uśmiechniętą. Do wypadku doszło wieczorem 3 stycznia na trasie Nawiady–Piecki. Sierżant Nasiadko była pasażerką samochodu, którym podróżowała wraz z kolegą z komisariatu.

Pisaliśmy o tej tragedii: Zginęła w drodze na służbę

Reklama



Komentarze do artykułu

Napisz

Galeria zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama


Komentarze

Reklama