Nie był ligowym wyjadaczem, nie przeszedł klasycznej ścieżki „od szatni do ławki trenerskiej”. Za to konsekwentnie budował siebie - przez inne sporty, pracę z dziećmi, motorykę i lata nauki w praktyce. Dziś Kamil Kwiatek, trener Gwardii Szczytno, został trenerem roku klasy okręgowej – w plebiscycie, w którym głos oddała społeczność, kluby i kapituła związku.
Twoja droga do trenerki nie była typowa.
Moja ścieżka była mniej oczywista, szczególnie jak na niższy, amatorski poziom piłki. Nigdy nie grałem na poważnym poziomie seniorskim. W młodzieżówce byłem w Mrągowii, a w piłce seniorskiej zacząłem dość późno. Równolegle przez wiele lat trenowałem koszykówkę, w liceum i na studiach, bawiłem się też sportami walki. Skończyłem AWF, jestem magistrem wychowania fizycznego. To wtedy też było K-1, później MMA, ale to wszystko amatorsko. Sport wypełniał mi większość życia.
Kiedy pojawiła się praca trenerska?
Po studiach, w 2009 roku, zacząłem pracę jako animator na Orliku w Mrągowie. Otwieraliśmy wtedy pierwszy Orlik w mieście ale i województwie. Tak zaczęła się praca z dziećmi i młodzieżą. Pierwszą grupą była Mrągowia Mrągowo rocznik 2003–2004, pracowałem z nimi bardzo długo, prawie osiem lat. Później kolejne grupy juniorskie. To był bardzo wartościowy czas. Zawodnicy się rozwijali, a ten okres ukształtował mnie jako trenera.

Dużą rolę odegrała edukacja.
Równolegle robiłem kursy. W 2013 roku, dzięki WMZPN, wziąłem udział w kursie UEFA B w Grodzisku Wielkopolskim, we współpracy z niemieckim związkiem piłki nożnej. To właśnie ten poziom umożliwia prowadzenie zespołów do czwartej ligi. Dwa lata wcześniej byłem też na kursie dla animatorów Orlików prowadzonym przez trenerów FC Barcelony. To dało mi inne spojrzenie na piłkę i pracę z drużyną. Taka inspiracja zostaje z trenerem na całe życie.
To był też moment motoryki.
W piłce seniorskiej pojawiłem się w rezerwach Mrągowii, później po krótkiej przerwie w Żaglu Piecki. Grałem, prowadziłem grupy młodzieżowe. Byłem tam też nieoficjalnym asystentem Mariusza Narela W 2011 roku tworzyłem projekt „Przedszkole Orlika”. W latach 2015–2016 pojawiły się kettle, czyli treningi z odważnikiem kulowym w różnych ćwiczeniach. Wszechstronna sprawa. Zacząłem szkolić się w systemie StrongFirst i rozwijać jako trener motoryczny. W 2017 roku otworzyłem własną działalność, którą prowadzę do dziś. W regionie byłem chyba jednym z pierwszych, którzy tak mocno zajęli się motoryką i przygotowaniem fizycznym. Z tego też powodu miałem przerwę z piłką nożną. Rozbrat trwał ponad dwa lata.
UEFA A i powrót na ławkę.
Kurs UEFA A trwał rok, ukończyłem go w 2020 roku. To bardzo ważne doświadczenie. Pod koniec sierpnia tego samego roku przejąłem seniorów Żagla Piecki. Byli w okręgówce. Prowadziłem zespół przez dwa sezony. O ile pierwszy sezon był świetny, tak po drugim byłem bardzo rozbity. Praktycznie nie wygraliśmy meczu. Zrezygnowałem jesienią. Zimą 2022 roku zostałem trenerem motorycznym i asystentem w Mrągowii Mrągowo. Praca z drużyną i z Mariuszem Niedziółką bardzo mnie ukształtowała. To był mocny zespół, dwa lata stabilnej pracy. W listopadzie podziękowałem. W mojej głowie pojawiła się myśl, by wziąć pełną odpowiedzialność za zespół.
I wtedy zadzwoniło Szczytno.
Pierwszy telefon był właśnie ze Szczytna od Maćka Kowalskiego. W grudniu 2024 roku przejąłem Gwardię. Zawsze powtarzam: żaden kurs, żadna nauka ani studia nie zastąpią poligonu, jakim jest codzienna praca z drużyną.

Przejąłeś zespół z dołu tabeli, dziś Gwardia jest liderem.
Gwardia była wtedy na dole tabeli klasy okręgowej. Dziś jesteśmy liderem, choć punktowo jest bardzo ciasno. Naki Olsztyn, Olimpia Olsztynek i Gwardia mają po tyle samo (34) punktów, decyduje bilans bramek. Sezon jest długi. Jeśli chcemy pozostać liderem, musimy wygrywać i nie zostawiać wątpliwości.
Co było kluczowe w odbudowie zespołu?
Nie ma jednej odpowiedzi, ale wszystko zaczyna się od głowy w dwóch znaczeniach. Zarząd musi wiedzieć, kiedy nie przeszkadzać, a kiedy reagować. Rafał Bałdyga, Maciej Kowalski i Mateusz Husak rozumieją, że potrzebny jest spokój, systematyczna i trudna praca, akceptacja ograniczeń i zaufanie do trenera. Ważny jest też “mental”, czyli ta głowa zespołu, by wytrzymała trudne momenty i przegrane. Zimą wiedzieliśmy, że ciężko będzie o transfery. Były momenty kryzysowe, szczególnie na początku rundy, gdy od startu przegrywaliśmy. Myślałem nawet, że się pożegnamy. Brakowało momentu zwrotnego.
Który moment był przełomowy?
Wiosna. Zaczęliśmy punktować, przyszły pierwsze zwycięstwa; zwłaszcza wygrana z Perkunem Orżyny po bardzo ciężkim meczu. To, co wypracowaliśmy wcześniej, zaczęło procentować. Do uniknięcia baraży zabrakło nam jednego punktu, ale to właśnie one były dobrym finałem i sprawdzianem. Wygraliśmy je w bardzo dobrym stylu. Lato było już realizacją naszych założeń; złożyć wszystkie klocki w całość. Wzmocnienia, bez których trudno byłoby podnieść jakość zespołu, codzienna praca, trwałość, wygrane. Da się coś zrobić na chwilę, ale gdy nie ma fundamentów, a puzle się nie zazębiają, to trwałego nic nie zbudujemy.
Cel jest jasny – IV liga?
W każdym meczu chcemy walczyć o trzy punkty i być przygotowani na sto procent. Każdy marzy o tym, żeby po 15 latach Gwardia wróciła do IV ligi. To jednak ogromna odpowiedzialność. Odbić się boleśnie od IV ligi to nie jest sztuka. Trzeba mieć wariant A i B. Jesteśmy na dobrej drodze, ale dużo pokaże pierwszy mecz. On zweryfikuje, w jakim jesteśmy miejscu i czy pokonamy Olsztyn - wszak to oni mają szansę awansować wyżej. Szczególnie, że spotkanie zakończyliśmy “na tarczy”.
Niemniej twoja praca już została doceniona tytułem Trener Roku klasy okręgowej.
To ogromne wyróżnienie. Doceniam je tym bardziej, że pochodzi z głosów społeczności, klubów i kapituły. Wierzę, że najlepsze dopiero przed nami.
W całości popieram! Brak chodnika i oświetlenia (a wręcz potrzebna byłaby sygnalizacja świetlna) to brak dbałości o bezpieczeństwo mieszkańców, a też przyjezdnych. Przydałyby się przynajmniej tzw. leżaki, by samochody zwalniały tempo. Mamy przecież w najbliższej okolicy szpital i straż pożarną! Ta droga to wojewódzka, krajowa, czy mieszana jeszcze z miejską, powiatową. Guzik mnie to obchodzi. Przy tej drodze mieszczą się markety, firmy - powinna być bezpieczna. A tymczasem radni miejscy zajmują się na sesjach guano w centrum Szczytna, bo ich koniec nosa sięga najwyżej Pl. Juranda. \"Wielbarska\" - masz rację!!!!!
Do \"Wielbarskiej\"
2026-02-25 06:25:19
Wspaniale by było , żeby z Nart do Jedwabna powstała ścieżka rowerowa . Teraz ten odcinek przwjechać rowerem , to jest horror
Rysa
2026-02-24 13:16:59
Olka , tak trzymaj i nie przejmuj się , że mówić o Tobie będą żeś czarownica :) Zioła Power !!!
Krzysztof Czaplicki / Fotograf
2026-02-24 10:36:10
To podepnijcie ul Wielbarska w Szczytnie bo miasto Szczytno zapomniało że w tej okolicy są tereny inwestycyjne i brak jest jakiejkolwiek infrastruktury. A Chce nadmienić że mamy XXI wiek. W zadupiu pod lotniskiem utopiono 60 mln pln a na reprezentacyjnej i wylotowej ulicy w stronę Warszawy brak chodnika, oświetlenia itp nie mówiąc o Internecie. Ale w sumie kogo to interesuje- tylko ludzi którzy rano do roboty idą rowem Pozdro
Wielbarska
2026-02-24 09:20:35
Brawo Krutek polaka ciągnie do domu ????????????????
Grzegorz
2026-02-24 06:23:06
Do Warszawy ze Szczytna przez Białystok ? To chyba zdecydowanie lepiej z przesiadką przez Olsztyn . Macie jeszcze jakieś fajne pomysły. PKS - y jeżdżą do Warszawy .Przez Ostrołękę to bym zrozumiał.
Stanley
2026-02-23 18:00:28
Do Mariana bez kompleksów. Włoska tawerna to tylko takie nazwanie miejsca na potrzeby komentarza do tego artykułu. Myślę, że nie potrzeba kończyć szkoły, żeby wiedzieć, że Włochy nie graniczą najzwyczajniej w świecie z żadnym oceanem. To było takie odniesienie do Włoch celowe, bez zbędnego wyjaśniania. Pan Wiesław ciągle bywa w przeróżnych miejscach więc napisałem akurat o państwie co się Włochy zwie. Mogłem napisać o Hiszpanii lub Portugalii i ich wyspach na oceanie, wtedy by był Pan zadowolony? Bez odpowiedzi.
Kamil
2026-02-23 15:41:37
Może antykoncepcja dla ptaków zawarta w jedzeniu pomoże, tak jak w innych miastach robią
Aaa
2026-02-23 14:13:07
Słaby ten płot skoro i wilki i sarny sobie hasają po posesji
Janek
2026-02-22 14:25:59
Na jednym ze zdjęć widzę dosłownie: po prawej bohater Breaking Bad oraz po lewej Tony Soprano
Romek
2026-02-21 19:23:35