Sobota, 2 Maj
Imieniny: Józefa, Lubomira, Ramony -

Reklama


Reklama

Misja niemożliwa?


 

Na zimę ludzie narzekali, że za długo trwa, ale okazuje się, że od śniegu jeszcze gorsze jest błoto. Agnieszka Kalinowska i Anna Drężek-Kozicka z Brajnik od ponad dwóch lat walczą o naprawę drogi gminnej prowadzącej do ich domostw. - Po deszczach jesteśmy odcięte o...


  • Data:

 

Na zimę ludzie narzekali, że za długo trwa, ale okazuje się, że od śniegu jeszcze gorsze jest błoto. Agnieszka Kalinowska i Anna Drężek-Kozicka z Brajnik od ponad dwóch lat walczą o naprawę drogi gminnej prowadzącej do ich domostw. - Po deszczach jesteśmy odcięte od świata. Trudno jest nawet ten 4-kilometrowy odcinek nazwać drogą, to raczej grzęzawisko – twierdzą zgodnie kobiety.

 

"Felerną" drogę muszą codziennie pokonywać cztery rodziny. - Nasze auta nie dają już rady. Ostatnio próbując pokonać właśnie ten szlam uszkodziłam swój samochód. Gmina nie poczuwa się jednak w ogóle do odpowiedzialności za stan tej trasy i za nasze męki z nią związane – mówi pani Anna. Tę drogę muszą pokonywać także dzieci, które w tygodniu chodzą na przystanek oddalony o jakies 2 kilometry do domów.

- Często musimy je dowozić ciągnikiem, bo nie mają one możliwości przebrnąć przez to błoto. To są małe dzieci. Najstarsze chodzi do piątej klasy podstawówki – opowiada pani Anna. Mieszkańcy są załamani ciągłymi zmaganiami z błotem, broniącym dostępu do głównej drogi, ale także martwią się o bezpieczeństwo. - Mam trzymiesięczne dziecko, położna często nie ma jak do nas dojechać. W gminie powiedziano mi, że droga w końcu obeschnie i znów będzie przejezdna, ale jeśli w międzyczasie będzie potrzebna pomoc to co? Karetka ma poczekać aż będzie sucho? – dopytuje się Kalinowska. - Nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności za obecny stan drogi, a przecież to jest efekt lat zaniedbań – mówi pani Agnieszka.


Reklama

Kobieta złożyła skargę na wójta gminy Jedwabno. Uważa, że zaniedbał on ich sprawę. - Gdy prosiłyśmy o podjęcie jakiś działań byłyśmy zbywane. Od ponad dwóch lat chodzimy do urzędu i informujemy, ze źle się dzieje. Rok temu napisałysmy już oficjalne pismo. Przyjechały wówczas dwie wywrotki, które wysypały ziemię w najgorszych miejscach i wyrównały, ale to przecież rozwiązanie tylko na chwilę – żali się kobieta.

Krzysztof Otulakowski, wójt gminy Jedwabno nie jest jednak zwolennikiem częściowych napraw dróg. Uważa, że lepiej jest zrobić coś raz, a porządnie. Jednak na razie nie przewiduje remontu tamtejszej trasy. - Dróg jest u nas ponad tysiąc i trudno nagle naprawić coś, co o dłuższego czasu jest zniszczone. Znam sprawę i wiem, że po ulewnych deszczach dojazd do posesji jest faktycznie utrudniony, ale nie jest niemożliwy – wyjaśnia. Jak dodaje, na razie gmina nie ma możliwości wydzielenia kosztów na naprawę nawierzchni. - Są takie, a nie inne przychody gminy i nie możemy sobie pozwolić na to, by wszystko, co od lat źle funkcjonuje, było od razu naprawione. Poza tym jest w naszej gminie wyodrębniony fundusz sołecki, około 260 tysięcy złotych. Może warto by było przeznaczyć te pieniądze właśnie na drogi zamiast inwestować w jakieś dziwne rzeczy – mówi.

Reklama

Skarga trafiła do komisji rewizyjnej, która zajmie się tą sprawą dzisiaj (czwartek), 18 kwietnia.

Patrycja Woźniak

fot. archiwum



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama