Sobota, 8 Sierpień
Imieniny: Donaty, Olechny, Kajetana -

Reklama


Reklama

"MacGyver naszych czasów" – Roksana Kołodziejska o codziennych wyzwaniach na oddziale


Pielęgniarka Roksana Kołodziejska z Oddziału Wewnętrznego I w Szpitalu Powiatowym w Szczytnie wygrała powiatowy etap plebiscytu medycznego Hipokrates 2024 w kategorii pielęgniarka/pielęgniarz roku. To jednak tylko pretekst do rozmowy o jej pasji, podejściu do pacjentów i pielęgniarstwie w ogóle.



To kolejna okazja do poznania miejscowych medyków na łamach gazety, zamiast z konieczności w szpitalu. Pani Roksana to 30-letnia szczytnianka, mama 7-letniego synka, o którym sama mówi “fantastyczny młody człowiek”. Pielęgniarka studia ukończyła na AWF w Warszawie. Od 2016 roku pracowała przez rok w Centrum Zdrowia Dziecka, przez trzy lata w jednostce wojskowej, przez rok w przychodni Elmed w Szczytnie i od ponad dwóch lat pracuje w szczycieńskim szpitalu. Zwyciężyła w głosowaniu w powiatowym etapie plebiscytu Hipokrates 2024 i dostała się do etapu wojewódzkiego. I choć nie udało się jej przejść do etapu ogólnopolskiego, to nie konkursy są w tej opowieści najważniejsze, a codzienna praca pani Roksany, w którą wkłada serce. Ta wytatuowana miłośniczka rockowych koncertów ma w sobie dużo empatii i łagodności, tak potrzebnej w pielęgniarstwie.

 

Jak to się stało, że dziś jest pani pielęgniarką? Myślała pani o tym od dziecka, czy przyszło to z czasem?

Od zawsze chciałam nią być. Zależało mi na tym, by moja praca wpływała na drugiego człowieka. Uwielbiam ludzi, lubię pracę z ludźmi. Można powiedzieć, że urodziłam się pielęgniarką. Ważne jest też dla mnie, że ta praca dotyka kwestii ważnych, jak życie, czy zdrowie. Wcześniej pracowałam w raczej spokojniejszych miejscach, jak np. przychodnia, ale, choć się obawiałam, to odważyłam się przyjść do pracy w szpitalu i nie żałuję.

 

Nie było “planu B”?

Nie. Nie potrafię sobie wyobrazić czegoś innego. No, może gdyby ewentualnie szukać czegoś pokrewnego, to skłaniałabym się ku ratownictwu medycznemu.

 

Pielęgniarstwo to, jak rozumiem, nie tylko zabiegi i umiejętności czysto techniczne, ale pewnie przede wszystkim kontakt z drugim człowiekiem, często niełatwy. Jak się pani w tym odnajduje?

Tak, to intensywne zajęcie. Czasem przesuwa się granice swojej wytrzymałości, ale mnie pomaga, czy ratuje w tej pracy uśmiech, cierpliwość i empatia. Kiedy mam gorszy czas, to zostawiam to przed bramą szpitala. Pacjent nie zasługuje na to, by przenosić na niego jakieś trudne emocje. Chorzy cierpią, często są przerażeni, bywa, że odczuwają niechęć do personelu, czy mają swoje roszczenia, ale staram się ich zrozumieć i pamiętać, że często te postawy mogą być spowodowane ich chorobami, z którymi się zmagają. To bardzo wymagająca praca, ale staram się robić wszystko, żeby danego pacjenta nie zawieść. Jeśli chodzi o nadmiar emocji, to rozładowuję go na strzelnicy. Choć jestem raczej spokojną osobą.


Reklama

 

Strzelnica, no proszę, a jak już jesteśmy przy zainteresowaniach to co jeszcze?

Lubię koncerty, punk rocka, na czele ze swoim ulubionym zespołem Koniec Świata. Uwielbiam też gotować.

 

A przy tym wszystkim pielęgniarstwo, którym, jak zgaduję, również żywo się pani interesuje?

O tak, tu trzeba być na bieżąco. Rozwijam się, bo stale wchodzą jakieś nowe wytyczne, przeglądam badania, czytam na ten temat. Wszystko po to, żeby robić pielęgniarstwo na wysokim poziomie, bo ten zawód na to zasługuje. To w ogóle wieloaspektowa praca. Choć w tym zawodzie można pracować w szpitalach, przychodniach, czy szkołach, to wspólnym mianownikiem zawsze jest człowiek. Pielęgniarstwo bardzo się rozwinęło. Mamy wiedzę, umiejętności, kompetencje, pracujemy na zasadzie partnerstwa z lekarzami. Bierzemy udział w leczeniu pacjenta, nie tylko w pielęgnacji. Lekarze często biorą pod uwagę nasze sugestie, wynikające z naszego kontaktu z pacjentami. Jesteśmy takim spoiwem pomiędzy lekarzem, a pacjentem.

 

I pani praca została doceniona w plebiscycie Hipokrates, gdzie wygrała pani etap powiatowy…

Byłam bardzo zaskoczona wynikiem głosowania. W ogóle samym zgłoszeniem mnie do konkursu. Rodzina to zauważyła i mi powiedziała. Chyba musiał zgłosić mnie jakiś pacjent. Wynik plebiscytu jest dla mnie czymś miłym, choć ja w tym czasie po cichu robiłam po prostu swoje.

 

A jak pacjenci, zwłaszcza starsi, reagują na pielęgniarkę z tatuażami, bo pewnie nie są przyzwyczajeni?

Muszę przyznać, że nie boją się moich tatuaży. Czasem mówią, że mam na rękach ładne kwiatki i mogłabym je pokolorować (śmiech). Na naszym oddziale są głównie pacjenci geriatryczni i obawiałam się, że mogą podchodzić do tego sceptycznie. Ale pozytywnie się zaskoczyłam. Nie spotkałam się z ich strony z negatywnym komentarzem na ten temat.

 

Ci pacjenci wymagają pewnie odpowiedniego podejścia. Skąd pani czerpie cierpliwość do codziennej pracy z pacjentami?

Reklama

Nie mam pojęcia skąd. Choć ta cierpliwość i spokój często ratują tę pracę, są niezbędne. Dla nas szpital to jest drugi dom tak naprawdę. Bywa, że tu, wśród pacjentów spędza się święta. Na oddziale jest 45 łóżek, więc jest się kim zająć. To, co uwielbiam w naszym zawodzie, to potrzebę kreatywności. Jesteśmy MacGyver’ami naszych czasów (śmiech). Codzienne sytuacje wymagają czasem wychodzenia poza schemat i radzenia sobie z nimi w kreatywny sposób. Obejdziemy coś trzy razy, ale dojdziemy do celu (śmiech).

 

Pod koniec zapytam o najtrudniejsze. Praca wiąże się pewnie z sytuacjami ciężkimi emocjonalnie. Miała pani okazję takich doświadczyć?

Kiedy pracowałam na oddziale onkologicznym z dzieciakami nauczyłam się kontrolować swoje emocje, by nie obarczać nimi młodych pacjentów. Choć wiadomo, że przenosimy wrażenia z pracy do domu. Jest też taka potrzeba przegadania tego czasem z drugim człowiekiem. Ważnym tematem jest śmierć, którą trzeba, uważam, oswoić, jako naturalny proces, co jednak okazuje się najtrudniejsze. Staram się wspierać rodziny, rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać… Na pewno zawsze będę odczuwała duży respekt przed śmiercią.

 

Doświadczyła pani śmierci pacjenta?

Bardzo często byłam przy pacjencie, kiedy umierał. Trzymałam wtedy taką osobę za rękę. Nieraz zdarzyło się, że spędziłam noc przy pacjencie, bo wiedziałam, że ta osoba tego potrzebuje. Myślę, że śmierć wciąż jest tematem tabu, a bardzo bym chciała, by ludzie mieli większą świadomość, jak śmierć wygląda i oswoili się z nią. Warto się nad tym tematem pochylić.

 



Komentarze do artykułu

Tytus

Myślę, że tyle osób w naszym kraju jest wytatuowanych, że nie ma sensu poruszanie tego tematu. Co piąty człowiek w naszym mieście ma wiekszy lub mniejszy tatuaż i naprawdę to spowszednialo i nikt się tym nie podnieca oprócz tych co sobie je robią. Nasz naród nie jest tak zacofany, że się nad takimi sprawami zastanawiają i gorsza. Nie ma sensu uważam o tym pisać. Taka uwaga drobna

Napisz

Reklama


Komentarze

  • Ford uderzył w ogrodzenie i budynek, potem dachował. Za kierownicą siedziała 66-latka
    Szacun. Jak ona to zrobila???

    Bartek


    2026-08-06 04:51:17
  • Informacja Burmistrza Miasta Szczytno
    pani sylwia jaskolska prosze podac zaslugi pana poukord a krzysztofa

    wojt jaskol stasiek


    2026-08-04 21:46:50
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Felieton wpisujący się w narrację głównego nurtu, mający niewiele wspólnego z rzetelną oceną, ale wiele z propagandową papką. \"Najpierw pojawia się pogardliwe słowo...\"? A może jednak najpierw pojawia się przyczyna, a pogardliwe słowo jest skutkiem (podobnie jak zmiana wektora polskiej gościnności)? Do tego nie potrzeba żadnych fałszywych wiadomości, wystarczą fakty. W ciągu 2,5 roku \"nasi goście\" popełnili 42 tysiące przestępstw, w tym 65 zabójstw. Do tego dochodzą pewnie tysiące drobniejszych, niezgłoszonych incydentów, roszczeniowość i niestety zbyt często, brak jakiejkolwiek wdzięczności. Stwierdzenie, że \"Polska jest liderem\" to kolejna propagandowa teza nie mająca wiele wspólnego ze smutną rzeczywistością. Fakty to PKB per capita (nominalne)-47 miejsce na świecie, rekordowe tempo przyrostu zadłużenia, zdemolowana służba zdrowia, rosnące bezrobocie, jedne z najwyższych (w stosunku do zarobków) ceny paliw i energii i rozbrojona armia \"lidera\". Tymczasem wmawia się nam, że największym problemem w kraju jest facet, który zwyzywał bezczelne gówniary nie potrafiące się zachować w autobusie, albo emeryt, który przyłożył laską chcącej go okraść Ukraince. Niestety właśnie w tę narrację wpisuje się autor.

    W. Nosowicz


    2026-08-04 20:31:03
  • Nienawiść zaczyna się od jednego kłamstwa. Jerzy Niemczuk o zatrutych źródłach niechęci
    Szanowny autorze. Nie uważam, że pamięć o zbrodniach z przeszłości jest stratą czasu. Narody nie budują trwałych relacji na przemilczeniach, lecz na prawdzie. Nie można oczekiwać od Polaków obojętności wobec gloryfikowania osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ich rodakach. Dbanie o przyszłość i rozliczenie historii nie wykluczają się. Możemy wspierać Ukrainę w obliczu dzisiejszych zagrożeń, jednocześnie domagając się szacunku dla pamięci ofiar. To nie jest działanie przeciwko Ukrainie, lecz działanie na rzecz uczciwego pojednania. Bez prawdy nie będzie trwałego zaufania między naszymi narodami.

    XxX


    2026-08-04 17:21:57
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    W każdym wpisie musi być o PISie. Ludzie mają różne hobby, ale Sz.P. Wiesław lubuje się w Pisie. Czy ten PiS jest teraz z Panem w pokoju? Jeśli tak to który?

    Waldemar


    2026-08-03 18:39:39
  • Rakieta nad Polską, KO przejmuje Szczytno, a wakacje drenują portfele. Felieton Wiesława Mądrzejowskiego
    \"ruska rakieta\"?, widzę że elokwencji nie po drodze z mądrością - ruskie są tylko pierogi, szanowny Panie. Na szczęcie ta rakieta, w przeciwieństwie do tej którą wystrzelili Ukraińcy, nikogo nie zabiła i była precyzyjnie wycelowana w sam środek pola. Jeżeli tę rakietę fatycznie wystrzelili Rosjanie to właśnie udowodnili światu że Polska jest całkowicie bezbronna, bo systemy walki powietrznej zostały oddane Ukrainie...zaś brak reakcji NATO, USA i Europy dobitnie udowadnia, jak głęboko mają na w doopie. Teraz wisienka, alarm ogłoszono 5 minut po eksplozji rakiety, myślałem że taki alarm uruchamia się przed atakiem, a nie po. Teraz walnij pan porządnie w zakutą pałę premiera Von Tfuuuska, on nawet nie potrafi odróżnić pocisku balistycznego od rakiety manewrującej.

    Polak


    2026-08-03 16:17:07
  • Zintegrowany Plan Inwestycyjny w Pasymiu. Ruszają konsultacje społeczne
    A na prosty język, to co tam będzie na tych działkach?

    .


    2026-08-03 15:09:16
  • „Pani Asiu, czemu pani nie ma?”. Joanna Pusta w finale Listonosza Roku
    Widziałem filmy pokazujące,że Pani Asia robi naprawdę dobrą robotę. Polecam.

    Andrzej


    2026-07-31 12:18:42
  • Nie lubię stać w miejscu. I chyba właśnie dlatego tak bardzo kocham florystykę.
    Stac w miejscu?

    Jan


    2026-07-31 09:18:39
  • Jerzy Niemczuk: Kiedy nienawiść wchodzi na ambonę
    Czy to ten Pan co w latach 2020-2021r paradował z czarną maseczką z pomarańczowym piorunem? Szukałem jakiegoś zdjęcia, ale chyba wszystkie usunął.

    nikoś


    2026-07-30 11:10:01

Reklama