Niedziela, 3 Maj
Imieniny: Longiny, Toli, Zygmunta -

Reklama


Reklama

Krwawa rzeź w Spychowie


Nożem rozcięli mi twarz i brzuch, potem chcieli rozjechać samochodem, kolegę dźgnęli kilka razy w żebra, a mężczyźnie, który chciał nam pomóc wbili ostrze w plecy – mówi Adrian Laskowski. – Ci bandyci bez wątpienia chcieli nas zabić – dodaje.

  • Data:

Nożem rozcięli mi twarz i brzuch, potem chcieli rozjechać samochodem, kolegę dźgnęli kilka razy w żebra, a mężczyźnie, który chciał nam pomóc wbili ostrze w plecy – mówi Adrian Laskowski. – Ci bandyci bez wątpienia chcieli nas zabić – dodaje.

Groza i niedowierzanie. Sceny, jakie rozegrały się w miniony piątek w Spychowie przypominają te znane z amerykańskich filmów sensacyjnych. Rzeź rozpętała się około 1 w nocy za sprawą trzech mieszkańców Przasnysza. – Siedzieliśmy ze znajomymi w amfiteatrze, kiedy zgłodnieliśmy, wybraliśmy się do baru po przeciwnej stronie ulicy po zapiekanki – opowiada Grzegorz Giżyński. – Kiedy przechodziliśmy przez jezdnię minął nas jakiś samochód. Minął, ale nie odjechał. Kierowca nagle zahamował z piskiem opon, wysiadło z niego trzech mężczyzn – dodaje.

Wtedy jeszcze nic nie zapowiadało tragicznego finału całego zdarzenia. – Podeszli po mnie i zaczęli mnie szarpać. Kiedy machnąłem ręką i próbowałem iść dalej powalili mnie i zaczęli okładać – opowiada Adrian Laskowski.

Spychowianie próbowali się bronić co jeszcze bardziej rozwścieczyło napastników. – Nagle mignął mi przed oczami nóż. Potem poczułem uderzenie i niewyobrażalny ból w okolicach żeber. Jedno, drugie, trzecie... zdałem sobie sprawę, że krwawię i osunąłem się na chodnik – mówi Giżyński. - W tle słyszałem jeszcze śmiech jakichś dziewczyn, które siedziały w ich samochodzie.


Reklama

Widok krwi lub „doping” panienek najwyraźniej rozjuszyły napastników jeszcze bardziej. – Nóż błysnął tuż przy mojej twarzy. Poczułem na policzkach i nosie rozwierającą się skórę. Z rany tryskała krew, tak, że przestałem cokolwiek widzieć. Potem ostrze przejechało po moim brzuchu. Złapałem ręką wydostające się ze środka wnętrzności – wspomina ze zgrozą w głosie Laskowski.

Z baru, do którego zmierzali spychowianie wybiegł właściciel i próbował im pomóc. Skończył tak jak oni – z nożem w plecach. Napastnikom wciąż było mało. – Ostatni z nas próbował uciekać, ale powalili go na ziemię. Zaczęli okładać pięściami i kopać. Kiedy z nim skończyli wsiedli do auta. Spojrzeli na mnie, a ja byłem pewien, że przejadą po mnie. Na szczęście opamiętali się i jednak odjechali – kwituje Laskowski.

W miedzyczasie któryś z mieszkańców powiadomił policję i karetkę pogotowia. Cztery osoby w stanie ciężkim zostały przewiezione do szpitala w Szczytnie i Mrągowie. Natomiast za nożownikami ruszył policyjny pościg. Napastników udało się złapać na granicy naszego powiatu. – W momencie zatrzymania w samochodzie znajdowały się dwie kobiety w wieku 20 i 27 lat oraz dwóch mężczyzn w wieku 21 i 36 lat. Jeszcze tej samej nocy wszyscy zostali zatrzymani. 26-letniemu Przemysławowi Z. z Przasnysza postawiono zarzuty spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności. W poniedziałek sąd aresztował go na trzy miesiące – mówi Aneta Choroszewska-Bobińska, rzecznik prasowy policji.

Reklama

Paweł Salamucha

Fot. Paweł Salamucha

 



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama