Niedziela, 17 Maj
Imieniny: Andrzeja, Jędrzeja, Małgorzaty -

Reklama


Reklama

40 lat chodzili tędy przez tory. Dziś zakaz i mandaty. Radny chce legalnego przejścia


To była najkrótsza droga między osiedlami. Przez ponad 40 lat mieszkańcy przechodzili tędy przez tory – do szkoły, do pracy, do kościoła. Dziś w tym miejscu stoi tabliczka „zakaz przejścia”. A osoby, które nadal wybierają ten skrót, muszą liczyć się z mandatem.



Sprawa trafi do burmistrza Szczytna Stefana Ochmana. Interwencję zapowiada radny powiatowy Rafał Kieriskowski.

 

– Ludzie korzystają z tej trasy od dziesięcioleci. To naturalny ciąg pieszy, który po prostu funkcjonuje – mówi.

 

Przejście nigdy nie było oficjalne, ale z czasem zostało uporządkowane przez samych mieszkańców. Ułożyli płyty, wydeptali ścieżkę. Pojawiło się oświetlenie. Z przejścia korzystali mieszkańcy osiedli Zielona, Robotniczego, Leśnego Dworu i Kochanowskiego. Ruch był różny – większy rano i po południu – ale stały.

 

Jak podkreślają mieszkańcy, przez lata nie doszło tam do wypadków związanych z ruchem pieszych. Po zamknięciu przejścia sytuacja się zmieniła. Najbliższa alternatywa oznacza konieczność nadłożenia drogi – około dwóch kilometrów w obie strony.


Reklama

 

- Dla wielu osób to tylko strata czasu. Dla części mieszkańców – zwłaszcza starszych – to realna bariera – wylicza Kiersikowski. - To właśnie oni najczęściej korzystali z tej trasy.

 

 

Zakaz nie zmienił nawyków, bo mimo wprowadzenia go przejście nadal jest używane. Mieszkańcy wybierają krótszą drogę, tak jak robili to przez lata. Różnica polega na tym, że dziś grożą za to mandaty.

 

– Nie da się tego problemu rozwiązać samym zakazem. Ludzie i tak będą tędy chodzić – mówi radny.

 

Zdaniem Rafała Kiersikowskiego potrzebne jest stworzenie legalnego przejścia przez tory w tym miejscu – zabezpieczonego i dostosowanego do ruchu pieszych. Jako przykład wskazuje rozwiązanie funkcjonujące przy ul. Osuchowskiego.

Reklama

 

– Tam to działa. Wystarczy powielić sprawdzony schemat i zrobić przejście bezpieczne dla mieszkańców – podkreśla.

 

Radny zapowiada interwencję u burmistrza. Chce złożyć interpretację w tej sprawie. Chodzi o to, by znaleźć rozwiązanie, które uwzględni zarówno przepisy, jak i codzienne potrzeby mieszkańców.

 

- Bo choć przejście formalnie zniknęło, dla wielu osób wciąż pozostaje najkrótszą drogą, a to tworzy absurd i stwarza realne zagrożenie – mówi Kiersikowski. - Warto posłuchać mieszkańców i zrobić coś sensownego dla nich.



Komentarze do artykułu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama