Konflikt po rozwodzie i telefon na Policję. Finał kosztował 500 zł
Fałszywe zgłoszenie, rodzinny konflikt i niepotrzebna interwencja. 38-latek z gminy Wielbark przekonał się, że numer alarmowy to nie narzędzie do rozwiązywania prywatnych sporów.
Do interwencji doszło w niedzielny wieczór na terenie gminy Wielbark. Po godzinie 19:00 dyżurny szczycieńskiej komendy otrzymał zgłoszenie od mężczyzny zaniepokojonego zachowaniem swojej byłej żony. Z jego relacji wynikało, że kobieta może znajdować się pod wpływem alkoholu lub innych środków i wszczyna awanturę w obecności dzieci. Na miejsce natychmiast skierowano patrol policji. Funkcjonariusze zastali zarówno zgłaszającego, jak i jego byłą żonę oraz troje dzieci.
- Policjanci sprawdzili stan trzeźwości kobiety. Badanie wykazało, że była ona trzeźwa - relacjonuje sierżant Agata Stefaniak, oficer prasowa KPP w Szczytnie. W trakcie interwencji mężczyzna przyznał, że pozostaje z kobietą w konflikcie po rozwodzie i bezpodstawnie wezwał Policję, ponieważ chciał zrobić jej na złość, bo nie chciała z nim rozmawiać - dodaje.
Mężczyzna został ukarany mandatem w wysokości 500 złotych za bezpodstawne wezwanie Policji.
Funkcjonariusze przypominają, że każdy telefon na numer alarmowy traktowany jest poważnie i uruchamia konkretne działania. Wysyłany patrol mógł w tym czasie być potrzebny w miejscu, gdzie rzeczywiście zagrożone jest zdrowie lub życie. Numer alarmowy to nie sposób na rozwiązywanie prywatnych konfliktów.
Komentarze i materiały powiązane pojawią się poniżej.

