Kolejna teatralna premiera w Dźwierzutach za nami. Tym razem można było zobaczyć spektakl „Każdy Ja” w reżyserii Radosława Dąbrowskiego. Ciekawostką jest fakt, że biletem wstępu na przedstawienie była maskotka, gra albo słodycze. - To, co zebraliśmy od osób wchodzących na premierę, trafiło jeszcze tego samego dnia do dzieciaków z Domu Dziecka w Pasymiu – mówi dyrektor GOK, Ewa Dolińska-Baczewska.
Na terapii psychologicznej spotyka się dziewięcioro uczestników. Kiedy na umówioną godzinę nie dociera terapeuta, postanawiają sami przeprowadzić spotkanie. Ich rozmowom przygląda się mrukliwy pielęgniarz. Czy uda się im nie skoczyć sobie do oczu? Czy mają szansę lepiej się zrozumieć? I wreszcie, kto jest kim i kto tak naprawdę potrzebuje terapii?
Ci, którzy byli na premierze doskonale wiedzą, jakie są odpowiedzi na te pytania. Ci, którzy nie byli koniecznie muszą obejrzeć spektakl przygotowany przez grupę INANIS.
W działającej przy GOK grupie występują aktorzy-amatorzy z terenu powiatu szczycieńskiego. Są dźwierzuccy radni – Arkadiusz Nosek i Sebastian Orłowski. Są na co dzień związane zawodowo z GOK Ewa Dolińska-Baczewska i Beata Lipska. Jest licealistka Ola Sztymelska. Są również mieszkańcy Szczytna i okalającej je gminy. Wśród nich psycholog, leśnik, weterynarz, czy logopeda. Raz w tygodniu, w czwartkowy wieczór, wchodzą na scenę, by stać się choć przez chwilę kimś zupełnie innym.
W zeszłym roku, jeszcze w mniejszym składzie, mogliśmy oglądać ich w przedstawieniu „Klaun”. Była to osadzona w początku XX w. historia dramatu, jaki rozegrał się wśród ludzi cyrku. Tym razem INANIS zaprasza nas w czasy współczesne.
- Chciałem pokazać trochę każdego z nas – mówi Radek Dąbrowski, autor scenariusza i reżyser. - W każdym z nas można znaleźć taką część, którą chcemy schować przed światem, a ona bardzo z nas wybija. Każdy z nas kogoś stracił, w każdym jest jakaś przestrzeń agresji, a czasem spolegliwości. I każdy z bohaterów, których zobaczymy na scenie, dźwiga jakieś swoje obciążenie. Coś, z czym sobie nie radzi.
Jak podkreśla autor, nie jest to spektakl widowiskowy.
- Najważniejsze w tej historii jest słowo, nie ruch i sceniczne fajerwerki. Aktorzy większość czasu po prostu siedzą i ze sobą rozmawiają. Tak, jak ma to miejsce na grupowej terapii – wyjaśnia. - Tylko to, co mówią i jak mówią wyprowadzi prawdopodobnie część odbiorców ze strefy ich komfortu. Bo wiele osób zobaczy samych siebie na scenie. Może nieco przerysowanych, ale mimo wszystko samych siebie.
Fot. Zbigniew Gołda
A kto ten Wilczek, że aż taki artykuł o niej m piszą?
Rafał
2026-06-17 16:58:24
Ten człowiek ma zdolności do likwidacji i zamykania
Bodzio
2026-06-17 09:21:02
Te Spaliny sławne ze złej strony . Wczesniej pedofila złapali , teraz 3, 8 promyka. Szofer
konrado
2026-06-16 22:12:28
Uuuu to w restauracji grota pewnie szambo wybija że zmywarki
Mieszkaniec
2026-06-16 21:22:40
Dzień dobry Państwu. No wreszcie ktoś odważył się powiedzieć to głośno! Pani Radna Malwina Prusińska słusznie „męczy” odpowiednie osoby o temat Dworca PKS, bo — nie oszukujmy się — ten plac wygląda tak, jakby czas zatrzymał się tam w 1981 roku i od tamtej pory nikt nie miał odwagi tam zajrzeć. Wstyd to mało powiedziane. Nie wiem, czy Pan Michał Trusewicz faktycznie był na tym dworcu osobiście, czy tylko widział go na zdjęciu z satelity, ale skoro już rozmawiamy o transporcie, to mam kilka pytań, które aż proszą się o odpowiedź. Może jakaś kompetentna osoba z ratusza pochyli się nad tym postem — choćby na tyle, żeby nie dostać skurczu pleców. Do rzeczy: 1) Kto wydał pozwolenie dla przewoźników EGER, IKEA i całej reszty floty kosmicznej na parkowanie na parkingu przy Andresa/Lipperta? Bo wygląda to jak prywatny terminal lotniczy, tylko bez samolotów. 2) Czy właściciele tych pojazdów płacą za parkowanie? Pytam, bo parking wygląda jak powierzchnia Marsa po gradobiciu — kratery, jeziora po deszczu i dekoracje w postaci pustych butelek. NASA mogłaby tam kręcić dokument o terraformacji. 3) Dlaczego te autobusy jeżdżą przez Lipperta? Mieszkańcy mają tam survival na co dzień, a przejście przez ulicę to jak gra w „Froggera” na poziomie hard. 4) Co z autami lokalnego zbieracza skarbów? Pan został przegoniony spod Starostwa, więc przeniósł się na parking i dalej parkuje swoje rydwany pełne… powiedzmy: „kolekcji”. Czy naprawdę nie ma sposobu, żeby zakończyć tę epopeję? 5) Czy Straż Miejska lub Policja może tu zareagować? W końcu to centrum miasta, a nie strefa wolnego handlu i dowolnego parkowania. 6) I na koniec — hit sezonu. Pseudo‑przystanek na Pasymskiej, vis‑à‑vis Biedronki, na drodze krajowej 53. Autobusy zatrzymują się na jezdni, zatoki brak, linie ciągłe jak mur chiński — wyminąć się nie da, więc rano korek jak w Warszawie, tylko bez metra. Zgodnie z przepisami decyzję o lokalizacji przystanku wydaje zarządca drogi, czyli GDDKiA (albo miasto, jeśli ma zgodę). No i pytanie: kto uznał, że to dobre miejsce? Bo wygląda to jak żart, tylko nikt się nie śmieje.
MilczącyMyśliciel
2026-06-16 14:58:26
Brawo, Kaiser Wilhelm II lubi to!
Klasyk
2026-06-16 14:27:07
Na kolejowej mapie Warmii i Mazur właśnie dzieje się coś, czego mieszkańcy Wielbarka nie widzieli od ponad trzech dekad. Po 34 latach pociągi Intercity znów zatrzymają się w ich miejscowości. - Gwoli sprostowania - spółka PKP IC powstała w 2001 r, więc Wielbark nie mógł czekać na jej pociągi 34 lata
wolf
2026-06-16 11:08:10
gratuluję szczycieńskiej policji brawurowej akcji, teraz czuję się bezpieczniej
20 porcji dilerskich
2026-06-16 10:11:23
Podoba mi się zaproszę żonę na wycieczkę .
Franek66
2026-06-15 07:49:34
Tak to jest, jak brzegi zabudowane. Jezioro ok, ale bylam raz i nigdy więcej.
Gabi
2026-06-14 19:30:23