Zaufanie do sądów w Polsce jest niskie, a każdy skandal z udziałem sędziego natychmiast trafia na czołówki mediów. W felietonie „O cieniach bezprawia” Jerzy Niemczuk stawia jednak szersze pytanie: co stanie się z państwem, gdy władza polityczna zacznie decydować o sądach. Autor przypomina, że niezależność wymiaru sprawiedliwości nie jest przywilejem sędziów, lecz fundamentem demokracji – bez którego łatwo wejść w obszar, gdzie rządzą już nie prawa, lecz siła.
Sądy i prawnicy nie mają dobrych notowań w dużej części społeczeństwa, bo większość nie jest ich działaniem zainteresowana. Chyba że sąd wyda kuriozalny wyrok albo sędzia po pijaku ukradnie dynię ze straganu. Bywa. W każdej grupie zawodowej zdarzają się przestępcy. Wprawdzie wśród sędziów ich odsetek jest mniejszy niż wśród księży, ale opinie bardziej to psuje, bo sędzia ma być sprawiedliwy i nieskazitelny z urzędu, a kapłanowi wystarczy, że wierzy, modli się i wygłasza dobre kazania, wymierzanie sprawiedliwości pozostawia zaś bogu najwyższemu.
Jednak sprawiedliwi sędziowie, których jest znakomita większość, są mniej interesujący dla mediów i publiczności, która sądów w swoich sprawach nie odwiedza, a połowa z tych, którzy je odwiedzają, żeby sądzić się z innymi, jest z wyroków niezadowolona. Nawet jeśli sąd uzna, że obie strony mają rację, co teoretycznie może się zdarzyć, to i tak dużo będzie brakowało do pełnego zadowolenia.
Sędziowie sami czasami psują sobie opinię, traktując podsądnych obcesowo i arogancko. Bywa. Urząd daje władzę, a ludzie mają skłonność do jej nadużywania. Zdarza się to i lekarzom, i nauczycielom akademickim. Nawet pielęgniarkom i położnym się to przytrafia, ale trudno się im dziwić, skoro mają przez cały dzień do czynienia z pacjentami niezadowolonymi ze swoich dolegliwości albo z rodzącymi, które w miejscu pracy krzyczą wniebogłosy, zamiast rodzić w bólu z godnością, jak nakazuje pismo święte.
Mimo niedostatków urzędowej sprawiedliwości nic lepszego od niej dotąd nie wynaleziono. Alternatywą jest prawo silniejszego lub wręcz bezprawie. Również pomysł, żeby to sędziowie sami spośród siebie wybierali na ważniejsze w wymiarze sprawiedliwości stanowiska budzi kontrowersje. Dla części polityków jest to fanaberia kasty, która chce unikać politycznej kontroli i próbują to skutecznie wmówić opinii publicznej, która chętnie łyka proste rozwiązania, nie wymagające umysłowego wysiłku, a trójpodział władzy uważa nie za fundament demokracji, ale za niepotrzebne mnożenie bytów.
Gdyby politycy dokonywali mądrych wyborów służących społeczeństwu i wybierali najbardziej kompetentnych i doświadczonych, cieszących się nienaganną reputacją, a niektórych krajach tak się o dziwo dzieje, bo dobre obyczaje są tam zakorzenione od dawna, to nie budziłoby to protestów. Jednak politycy mają nieodpartą skłonność do wskazywania kandydatów mniej kompetentnych, a bardziej politycznie użytecznych, gorzej wykształconych i sfrustrowanych brakiem awansów z powodu niedostatków osiągnięć, a ci czując na plecach ciepły oddech życzliwej im władzy, starają się potem odwdzięczyć. Niewiele mają do stracenia, autorytetu nie utracą, bo nie mają, z dorobkiem to samo. Tego, co im dano na tacy, nigdy by nie osiągnęli w cywilizowanej procedurze.
Władza ma zaś skłonność do utrzymania się za wszelką cenę u steru przy kolejnych wyborach, czemu służy rozszerzenie na obszary do tej pory poza jej kontrolą. Sądownictwo podległe przestaje być niezależne i staje się kolejnym instrumentem utrzymania rządów. I wtedy władza wykonawcza nie tylko rządzi, ale i sądzi, a sama osądzona nie będzie, bo należy sądzić, że wyróżnieni przez nią sędziowie nie będą już służyli prawu i sprawiedliwości, a ulegną presji polityków.
Po uległych, stronniczych i bojaźliwych trudno się spodziewać odwagi w ferowaniu wyroków. Wszak będą oni mieli do czynienia nie tylko z polityczną presją, lecz także z niebezpiecznymi przestępcami.
Nie po to władza sądownicza ma być niezależna, żeby jej wybór przy każdych wyborach oznaczał kolejną zależność, aż doczekamy czasów, że politycy sami staną się sędziami w każdej swojej i naszej sprawie.
Jerzy Niemczuk
Co to za polityka, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej jest urzędnik pup ( jakim prawem). Takie spotkanie z możliwe że przyszłym pracodawcą może być i tak stresujące a tu jeszcze jakaś urzędniczka siedzi obok i słucha tego wszystkiego. Ciekaw jestem czy później te osoby starające się o pracę nie są obgadywane w tym urzędzie, bo przecież trzeba o czymś rozmawiać przy kawie. Widzę że w pup robią wszystko, aby się pokazać i zareklamować, że coś robią.
Hmm
2026-03-01 10:28:08
Szkoda, dobry był i koleżeński. Śpij w spokoju.
Kolega po kiju
2026-02-28 10:48:19
Mogłeś Panie Kamilu ale nie napisałeś i głupota wyszła . Jakby kota ogonem nie odwracać.
Odpowiedź
2026-02-28 03:27:58
Za co go kurwa karać , biednego człowieka
Ja
2026-02-27 11:55:43
Jacy ludzie są tępi...najlepiej wybić całe ptactwo, albo spowodować żeby się nie rozmnażało, albo wyciąć drzewa...ale o trawniku pod nimi to żaden tępak już nie pomyśli, bo to za trudne do ogarnięcia....zabetonowane łby.
nikoś
2026-02-27 10:55:32
nie wiedza gdzie wododzial gdzie zlewnia
ollsza
2026-02-27 10:28:32
W całości popieram! Brak chodnika i oświetlenia (a wręcz potrzebna byłaby sygnalizacja świetlna) to brak dbałości o bezpieczeństwo mieszkańców, a też przyjezdnych. Przydałyby się przynajmniej tzw. leżaki, by samochody zwalniały tempo. Mamy przecież w najbliższej okolicy szpital i straż pożarną! Ta droga to wojewódzka, krajowa, czy mieszana jeszcze z miejską, powiatową. Guzik mnie to obchodzi. Przy tej drodze mieszczą się markety, firmy - powinna być bezpieczna. A tymczasem radni miejscy zajmują się na sesjach guano w centrum Szczytna, bo ich koniec nosa sięga najwyżej Pl. Juranda. \"Wielbarska\" - masz rację!!!!!
Do \"Wielbarskiej\"
2026-02-25 06:25:19
Wspaniale by było , żeby z Nart do Jedwabna powstała ścieżka rowerowa . Teraz ten odcinek przwjechać rowerem , to jest horror
Rysa
2026-02-24 13:16:59
Olka , tak trzymaj i nie przejmuj się , że mówić o Tobie będą żeś czarownica :) Zioła Power !!!
Krzysztof Czaplicki / Fotograf
2026-02-24 10:36:10
To podepnijcie ul Wielbarska w Szczytnie bo miasto Szczytno zapomniało że w tej okolicy są tereny inwestycyjne i brak jest jakiejkolwiek infrastruktury. A Chce nadmienić że mamy XXI wiek. W zadupiu pod lotniskiem utopiono 60 mln pln a na reprezentacyjnej i wylotowej ulicy w stronę Warszawy brak chodnika, oświetlenia itp nie mówiąc o Internecie. Ale w sumie kogo to interesuje- tylko ludzi którzy rano do roboty idą rowem Pozdro
Wielbarska
2026-02-24 09:20:35