Poniedziałek, 28 Listopad
Imieniny: Jakuba, Stefana, Romy -

Reklama


Reklama

Czy grozi nam powtórka Czarnobyla? Do Szczytna dotarły tabletki z jodkiem potasu


Rząd rozesłał tabletki z jodkiem potasu do placówek Państwowej Straży Pożarnej. W połowie września takie paczki trafiły też do strażaków w Szczytnie. Z naszych ustaleń wynika, że tabletek ma być nieco więcej niż mieszkańców powiatu. Są one przydzielone każdej gminie. To reakcja na walki w okolicach Zaporoskiej Elektrowni Atomowej, ostrzeliwanej przez Rosjan. Starszy kapitan Łukasz Wróblewski, rzecznik KP PSP w Szczytnie potwierdza obiór przesyłki, ale nie chce komentować sprawy, odsyła do rzecznika ministerstwa.



Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało, że z powodu walk prowadzonych w rejonie Zaporoskiej Elektrowni Atomowej, komendy powiatowe Państwowej Straży Pożarnej w całej Polsce otrzymały zapas tabletek z jodkiem potasu.

 

W specjalnym komunikacie przedstawiciele resortu tłumaczą, że tabletki rozesłano "w ramach działań z zakresu zarządzania kryzysowego i ochrony ludności" oraz że "jest to standardowa procedura, przewidziana w przepisach prawa".

 

Takie komunikaty budzą jednak niepokój wśród mieszkańców, również naszego powiatu.

 

- Gdyby zagrożenie nie istniało, to na pewno tych tabletek nie rozsyłano by tak blisko ludzi – mówi z niepokojem Tadeusz Zakrzewski z gminy Świętajno. - Pamiętam jeszcze całe zamieszanie z Czarnobylem, wówczas też mówiono, że nic nam nie grozi.

 

Z naszych ustaleń wynika, że w komendzie powiatowej PSP w Szczytnie znajdują się wypełnione lekiem paczki, przydzielone poszczególnym gminom naszego powiatu. Jak jodek potasu ma być dystrybuowany? Tego na razie nie udało się nam dowiedzieć, bo rzecznik KP PSP w Szczytnie nie chce komentować sprawy.

 


Reklama

Do sytuacji nie chce odnieść się też rzecznik wojewody Krzysztof Guzek.

 

- Oficjalny komunikat, jest na naszej stronie internatowej – powiedział jedynie dziennikarzowi „Tygodnika Szczytno”.

 

Sprawdziliśmy. To jedynie powielony komunikat MSWiA.

 

- Redystrybucja jodku potasu, zabezpieczanie tego środka, to słuszny ruch – uważa Sławomir Ambroziak, wójt gminy Szczytno, a prywatnie miłośnik historii. - Rosjanie nieustannie prowadzą ostrzał elektrowni. W mojej ocenie jest to straszenie Zachodu i strzelenie tak, aby nie trafić. Ale jeśli się pomylą i trafią musimy być przygotowani na drugi Czarnobyl – dodaje. - Zapewnienie rezerw jodku potasu jest wskazane. Dziś po porannym oświadczeniu Putina wojna na Ukrainie idzie w bardzo złym kierunku i ten konflikt potrwa wiele lat. Musimy być przygotowani na wszystko. Nawet na to najgorsze.

 

Rozesłanie jodku potasu do komend powiatowych PSP to reakcja MSWiA na doniesienia ukraińskiego operatora elektrowni nuklearnych o ostrzelaniu przez Rosjan zaporoskiej elektrowni - największej tego rodzaju siłowni w Europie (wcześniej ukraińscy pracownicy wyłączyli tam wszystkie bloki). Jak zapewniają przedstawiciele resortu, to zapobiegawcza procedura związana z wiadomościami o walkach w okolicach elektrowni atomowych w Ukrainie.

Reklama

 

Dlaczego właśnie jodek potasu trafił do jednostek straży pożarnej? Bo związek ten podaje się w celu powstrzymania wchłaniania przez tarczycę radioaktywnego izotopu jodu i jest stosowany w przypadku katastrof nuklearnych lub uszkodzeń reaktorów jądrowych. Jodek potasu jest np. składnikiem płynu Lugola, który Polacy zażywali po katastrofie w Czarnobylu. W aptekach w naszym mieście można bez problemu kupić ten specyfik.

 

Resort poinformował jednak, że "w obecnej chwili zagrożenie nie występuje, a sytuacja jest na bieżąco monitorowana przez Polską Agencję Atomistyki. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa są w ciągłej gotowości, a odpowiednia ilość jodku potasu jest zabezpieczona dla każdego obywatela Polski". - Przyjmowanie jodku potasu na własną rękę jest odradzane przez lekarzy - czytamy w komunikacie MSWiA.

 

Zdaniem specjalistów profilaktyczne zażywanie jodku potasu nie jest wskazane. Jeśli nie ma chmury radioaktywnej, zażywanie go przyniesie organizmowi więcej szkody niż pożytku.



Komentarze do artykułu

Tabletki trafiły do placówek Państwowej Straży Pożarnej, hmmm, no tak, to już ostatnia instytucja, do której ludzie mają zaufanie.

lol

To są w końcu tabletki, czy gaśnice :)))) Myślałem, ze środki medyczne, wysyła się placówkom medycznym....chyba, że chodzi o sposób ich aplikowania opornym, tu faktycznie najlepiej sprawdzi się armatka wodna.

ehhh

Kowal, czy Ty jesteś naprawdę taki nieporadny? Zamiast histeryzować, i popadać w obsesję, wiedz, że masz 6 godzin na przyjęcie jodu, płyn Lugola jest dostępny w każdej aptece, poza tym, jak napisał Waldi, ukraińskie elektrownie są za daleko, żeby cokolwiek do Ciebie doleciało, Mało tego, jak niepotrzebnie przyjmiesz, ten kolejny \"szontofwy dar\" to konsekwencje będą tragiczne. Ja już sobie kupiłem i płyn i licznik Geigera.

Kowal

Bardzo dobrze, że tabletki zostały rozesłane, lepiej działać wbrew powiedzeniu, że Polak mądry po szkodzie. Nieodpowiedzialne za to jest to , że do tej pory nie wydano komunikatu, gdzie zgłaszać się po tabletki w razie wykrycia promieniowania. Tabletki należy przyjąć natychmiast, chodzi o to, żeby zablokować tarczycy możliwość wchłonięcia radioaktywnego jodu, jeżeli chmura jest już nad nami, jest po ptakach. Gdyby więc coś się stało, nie ma czasu na dowiadywanie się, gdzie iść, kiedy otwarte, jak przyjmować oraz stanie w kilometrowych kolejkach. Brak informacji jest ze strony władz przejawem nieodpowiedzialności i obojętności w stosunku do ludzi.

Waldi

elektrownie ukraińskie sa oddalone ponad 1000km, Czarnobyl był blisko. są to reaktory zupełnie inne niż tamten. sianie paniki. żeby ludzie nie widzieli szwindla z węglem.

ehhh

Ja tam jestem rozczarowany, liczyłem na jakieś szczepionki Pfizera chroniące w 100% przed promieniowaniem.

Z Rudki

Czyli lepiej jesteśmy przygotowani niż przy Czarnobylu

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama