Poniedziałek, 15 Kwiecień
Imieniny: Adolfiny, Odetty, Wacława -

Reklama


Reklama

Zawody o władzę w szczycieńskim samorządzie. Pokoleniowa rozgrywka i nowe reguły gry, czyli wyborcza statystyka


Aż 444 osoby chcą uzyskać mandat w jednej z miejskich czy gminnych rad działających w obszarze powiatu szczycieńskiego. O miejsce w radzie powiatu ubiega się natomiast 158 kandydatów. To i tak mało, bo samorządowa historia notowała przypadki, kiedy do naszych samorządów pchało się nawet i około półtora tysiąca ludzi. Ale bywa, że obecni radni rezygnują z ubiegania się o reelekcje. Po 30 latach z bycia miejską radną rezygnuje Ewa Czerw. - Głównie z powodów zdrowotnych, ale i wieku – tłumaczy.- Mam 84 lata nie chciałabym słyszeć komentarzy np. „gdzie ta stara baba się pcha”.



Zmniejszenie liczby kandydatów na listach wyborczych (i oszczędność papieru przy druku kart wyborczych) to zasługa PiS, pod którego krajowymi rządami zmieniony został kodeks wyborczy. Wprowadzono 5-letnią kadencję samorządów, a liczba zgłaszanych doń kandydatów z jednego komitetu wynosi obecnie n+2 (n – liczba mandatów przypisanych danemu okręgowi wyborczemu).

 

Wcześniej komitety mogły zgłaszać, w stosunku do liczby mandatów, podwójną liczbę chętnych.

 

Bez zmian pozostał system, a ten sprawia, że w samym Szczytnie, któremu przypisuje się wciąż ponad 20 tysięcy mieszkańców, są okręgi (cztery) wielomandatowe, a rada niezmiennie składa się i składać będzie przez kolejne 5 lat – z 21 radnych. W gminach natomiast radnych jest po 15, wybieranych w okręgach jednomandatowych.

 

W gminach (być może tylko ze względu na odmienny system), średnia chętnych do objęcia mandatu wynosi 2,8. Oceniając liczbę zarejestrowanych kandydatów w nieuchronnie zbliżających się wyborach trzeba uznać, że największą popularnością cieszy się władza o szerokim, bo powiatowym zasięgu.

 

Skoro jest 158 chętnych, a mandatów 19, to o jedno miejsce „bije się” ponad 8 osób. Samo Szczytno obsadzone jest niewiele słabiej: 150 kandydatów, to nieco ponad 7 chętnych na jedno miejsce. Gdyby te liczby odnieść np. do żądnych wiedzy absolwentów szkół średnich, to można by stwierdzić, że fotele w radzie powiatu czy miejskiej są tak łakomym kąskiem jak najbardziej wzięte kierunki uniwersyteckiej edukacji.


Reklama

 

O edukacji kandydatów, przynajmniej korzystając z danych publikowanych przez Państwową Komisję Wyborczą, właściwie nic powiedzieć się nie da, ale na przykład o wieku – już tak. Wśród kandydatów do rady powiatu znajdują się dwie osoby w wieku lat 19, jedna liczy sobie 20 wiosen, a ranking seniorów zamyka aż sześć osób, mających lat 71 plus dwie – o rok młodsze. Ci najstarsi w znakomitej większości mniej czy bardziej bliską styczność z samorządami już miały.

 

W przypadku kandydatów do Rady Miejskiej w Szczytnie (choć niektórzy – z niezrozumiałych względów – niezmiennie chcą się dostać do nieistniejącej rady miasta) rozpiętość wiekowa jest nieco odmienna. 20-letni „młokos” jest zaledwie jeden, natomiast kandydaci wiekowi są bardziej wiekowi niż ci powiatowi.

 

Najstarsza osoba liczy sobie bowiem aż 76 wiosen, jedna jest o rok młodsza, o mandaty stara się też dwóch 74-latków i dalej – trzech 70-latków. Ogólnej średniej wieku kandydatów nie liczyłam (jeszcze), ale można założyć, że w przypadku powiatu komitety bardziej postawiły na młodość, a w przypadku miasta – na doświadczenie (chyba że czynnikiem były też emerytury, a ZUS za hojny nie jest).

 

Jeszcze nie dogłębna, tylko dość pobieżna analiza zarejestrowanych list kandydatów na radnych pozwala jednak zauważyć inną cechę. Wielu kandydatów łączą bowiem więzy. Różne. Najczęściej krwi, ale też... miłości. Na listach znajdziemy ojca i syna, żonę i męża, siostrę i brata, nawet z narzeczoną... Jakie są tego przyczyny?

Reklama

 

Może pęd do tzw. społecznej pracy w strukturach władczych (jakby stowarzyszeń normalnych brakowało) jest uwarunkowany genetycznie? Osobiście wątpię. Ale ostateczna ocena, między innymi również tej „genetyki”, należy do wyborców. Najważniejsze, by jak najliczniej wystawili tę ocenę już niedługo, bo 7 kwietnia.

 

 

Fot. Po 30 latach z bycia miejską radną rezygnuje Ewa Czerw. - Głównie z powodów zdrowotnych, ale i wieku – tłumaczy.- Mam 84 lata nie chciałabym słyszeć komentarzy np. „gdzie ta stara baba się pcha”.



Komentarze do artykułu

Szczytno

Dziura jakich mało urząd pracy do dupy nawet ci nie znajdom pracy za godne piniodze tylko za ochłapy za najniszom krajowom niewiem po co ich aż tylu tam potrzeba miasto dla emerytów I pracowników budrzetuwki takie som realia tego miasta

Rafi

Kandydat na burmistrza Stefan nie posiada auta. Kandydatka na burmistrza Beata jeździ samochodem za ok 4 tyś złotych . O czym my mówimy na kogo my mamy głosować? Jakie osiągnięcia życiowe prezentują kandydaci? Domy na kredyt i po 2 rowery w piwnicy? Stanowisko burmistrza powinna pełnić osoba majętna, dla której kilka tysięcy złotych nie ma znaczenia. Obecny burmistrz mieszka z rodzicami, jedynie Paweł Krassowski dobrze sobie radzi zarówno w biznesie jak i życiu jak również Tomasz Miller. Wybierzemy mądrze!

Rafał

Karol W właściwie nie wie do jakiego powiatu kandyduje. Karolku nie szczytnowski tylko szczycieński.

xxx

Jestem za tym aby maksymalnie były dwie kadencje i wiek kandydata nie przekraczał 55 lat.

mariusz

Stare układy chłopskie trzymają się mocno, trochę przypudrowane pupem. Maniek pewny swego wsparty przez stary pis. Platforma aż furczy tak stara się miękko wylądować w Szczytnie.

Napisz

Reklama


Komentarze

Reklama